Jak żywy jest nasz Kościół?

Niedziela
Nr 8/2011

Zaufanie do Kościoła, obok kryterium stanu praktyk religijnych, ukazuje żywotność Kościoła. Poszczególne sondaże przynoszą jednak bardzo zróżnicowane wyniki. Jak żywy jest więc nasz Kościół?

Z raportu opublikowanego przez TNS OBOP o Kościele wynika, że aż 66 proc. Polaków deklaruje zaufanie do Kościoła katolickiego, w tym 19 proc. twierdzi, że w sposób zdecydowany. Mniej niż jedna trzecia – 29 proc. nie darzy go zaufaniem, w tym 11 proc. zdecydowanie. Tylko 5 proc. badanych stwierdziło, że nie ma zdania na ten temat. Odpowiedzi na dalsze pytania okazują się sprzeczne: choć 66 proc. ankietowanych uważa, że udział Kościoła w życiu politycznym jest w naszym kraju zbyt duży, to prawie połowa (45 proc.) respondentów twierdzi, że władze państwowe powinny się kierować zasadami społecznej nauki Kościoła. W ocenie OBOP, wypowiedzi ankietowanych wskazują na pewien spadek zaufania do Kościoła.

Pytania i badania

Zaufanie do Kościoła, obok kryterium stanu praktyk religijnych, ukazuje żywotność Kościoła. Poszczególne sondaże przynoszą jednak bardzo zróżnicowane wyniki. Jak żywy jest więc nasz Kościół? Czy w uzyskaniu odpowiedzi pomogą nam badania? To pytanie, nad którym zastanawiają się socjologowie i teologowie pastoraliści. Niedawno w naszych kościołach przeprowadzano liczenie wiernych. Badanie ukazało stan uczestnictwa we Mszy św. oraz odsetek przystępujących do Komunii św. w poszczególnych diecezjach. Okazało się, że poziom praktyk jest bardzo zróżnicowany. Badania mają na celu rozpoznanie stanu praktyk religijnych, służących opracowaniu odpowiednich dyrektyw duszpasterskich dla bardziej skutecznego głoszenia Ewangelii.

Badania praktyk religijnych mają też już swoją historię. Ich początki wiążą się z działalnością francuskiego księdza socjologa Gabriela Le Brasa, który rozpoczął badania praktyk religijnych w zdechrystianizowanej Francji. Wykazały one istnienie białych plam, czyli terenów, gdzie poziom praktyk religijnych był niezwykle niski. Postulowane przez niego szczegółowe badania historyczne wykazały, że tereny o niezwykle niskim poziomie praktyk religijnych to obszary intensywnej industrializacji, przeważnie miejskie, skupiające wykorzenionych ze swoich rodzinnych wiejskich parafii robotników. Inny rodzaj białych plam to tereny, które nigdy nie były ewangelizowane. Dla nich „Chrystus zatrzymał się w Eboli”. To tytuł książki Leviego Carla, ukazującej specyfikę włoskiej prowincji, gdzie ewangelizacja dokonywała się w miastach, na wsi natomiast pozostawali „paganes”, czyli poganie.

Także i u nas, w Polsce, chrystianizacja najpierw dokonywała się na dworach królewskich czy książęcych, głęboka ewangelizacja natomiast dokonywała się powoli, osiągając szczyt w XVII i XVIII wieku. Obecnie tego rodzaju badania są przeprowadzane w różnych krajach, diecezjach i parafiach. Dyskusje na temat wyników badań przypomniały mi spory, jakie toczyli socjologowie w latach 70. ubiegłego wieku. Socjologowie marksistowscy z WSNS przy KC PZPR twierdzili, że w Polsce w niedzielę do kościoła uczęszcza mniej niż 50 proc. wiernych, socjologowie z KUL-u – że ponad 50 proc. Przełożeni kościelni dość wcześnie uznali pożytek prac badawczych, które kontynuowano zwłaszcza w rejonach intensywnej industrializacji: w okolicy Puław, Płocka, Nowej Huty itp. Obecnie wiele diecezji zdecydowało się na przeprowadzenie dość szczegółowych badań empirycznych dla ukierunkowania swoich działań pastoralnych. Ośrodkiem, który prowadzi te badania, jest instytut pallotyński w Ołtarzewie, na czele którego stoi doświadczony w tego rodzaju pracach badawczych ks. prof. Witold Zdaniewicz SAC.

O czym zapominają ankieterzy?

Badania religijności prowadzą także ośrodki świeckie, jednak wyniki tych badań nie zawsze zasługują na zaufanie. Ankieterzy nie zachowują właściwych standardów, pytania są błędnie lub tendencyjnie sformułowane i sugerują błędne odpowiedzi, a osoby dokonujące syntez i interpretacji nie są zdolne do obiektywnych ocen ze względu na swoje stronnicze, ideologiczne nastawienie. Ponieważ wyniki tych badań są różnie interpretowane, warto zwrócić uwagę na pewne nieporozumienia, które prowadzą do fałszów i błędnych odpowiedzi.

Bardzo często spotykamy takie oto np. dziennikarskie przekłamania: Zaniża się liczbę praktykujących. Powszechnie zapomina się przed dokonaniem dalszych obliczeń odróżnić zobowiązanych i niezobowiązanych do udziału we Mszy św. niedzielnej. Przecież w każdej grupie znajdują się starcy, małe dzieci, chorzy oraz pełniący obowiązki uniemożliwiające im udział we Mszy św. Dlatego najpierw należy od ogólnej liczby parafian odjąć przynajmniej 20 proc. populacji. Dopiero wtedy można dokonać stosownych obliczeń, a wówczas odsetek praktykujących obliczany od zobowiązanych okaże się dużo wyższy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama