Zagospodarować samotność

Niedziela 10/2011

Samotność zagospodarowana i przeżywana w głębokiej zażyłości z Chrystusem może okazać się nie tylko pozbawiona cierpienia, ale i błogosławiona, każdego dnia owocując w ciszy swojego mieszkania – pustelni.

 

Zadzwoń chociaż Ty,
Panie,
bo nie odwiedzają
mnie już sąsiedzi,
albo naciśnij mój dzwonek,
ot tak,
nawet przez pomyłkę,
albo nie –
przyjdź do mnie
przez moje serce
i już pozostań…

Będziemy odtąd
razem pić herbatę,
rozmawiać, rozmawiać… rozmawiać
tak dzień i noc
aż do świtu
wielkanocnego poranka

Wielu ludzi doświadcza ciężaru samotności, zwłaszcza osoby starsze. Jakże często taka samotność zamiast wydawać dobre owoce, przynosi cierpienie, chyba najboleśniej odczuwane w wieczór wigilijny. W wielu przypadkach można by ją zagospodarować, tak by stała się błogosławiona. Otóż Kościół ma dziś do zaproponowania osobom samotnym powołanie pustelnicze. Powołanie niekoniecznie przeżywane w trudno dostępnych leśnych czy górskich pustelniach, ale także w czterech ścianach swego mieszkania.

Samotnicy i pustelnicy

Samotników jest w Polsce wielu – pustelników i pustelnic o wiele mniej. Właściwie kilkanaście osób, o czym mogłem się przekonać, odwiedzając ich w październiku ub. r., w ramach działalności Komisji KEP ds. Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego. Obserwując rozwój życia pustelniczego w świecie, można przypuszczać, że pustelników i pustelnic będzie przybywać także w Polsce. Być może jest to odpowiedź na dość szybko postępującą sekularyzację. Tak działo się na przełomie III i IV wieku u początków tej formy życia. W ówczesnym, pokatakumbowym Kościele, wygodnie ulokowanym już w strukturach świata, „czerwone męczeństwo” zastąpiło życie pustelnicze, zaliczane do tzw. białego męczeństwa. Na tej nowej drodze bój o świętość toczyli ludzie nie tylko z wysokich sfer, ale nawet ci pochodzący z marginesu społecznego.

Powołanie pustelnicze

Historia życia pustelniczego na ziemiach Polski pozostawiła nam również wiele przykładów pustelników i pustelnic, na czele z bł. Bogumiłem czy bł. Jutą. Piękne karty w historii zapisali przedstawiciele zakonnej formy życia pustelniczego. Należy jednak pamiętać, że pustelnik sensu stricte podejmuje takie życie na stałe, nie może być zatem zakonnikiem, którego doświadczenie pustelnicze ma charakter czasowy i obliguje wymóg życia we wspólnocie. Stąd w myśl kanonu 603 Kodeksu Prawa Kanonicznego pustelnikiem w Kościele rzymskokatolickim może zostać biskup, prezbiter, diakon lub osoba świecka. Z tej grupy osób historia życia pustelniczego w Polsce dostarcza nam wielu przykładów, nie wyłączając nawet osoby biskupa, proboszcza, wdowy czy ojca rodziny.

Powołanie pustelnicze ma swoje miejsce w Kościele od dawna, a od 1983 r. jest także uznane przez prawo kanoniczne. Propozycja podjęcia życia pustelniczego nie jest skierowana do każdej osoby samotnej. Mamy tu bowiem do czynienia z powołaniem, i to o specyficznym chryzmacie kontemplacyjnym. Decydujący głos w takim przypadku będzie, jak zawsze, należał do Pana żniwa. Może się zatem okazać, że przeżywana samotność nie jest przypadkowa, lecz jest darem Pana. Pragnę zachęcić osoby samotne, odczuwające powołaniowy niepokój, do refleksji nad powołaniem pustelniczym. Zachętę tę w sposób szczególny kieruję do żyjących w stanie świeckim, w tym samotnych małżonków, niekiedy poranionych rozwodami.

Konsekracja i bez konsekracji

Zasadniczo istnieją dwie możliwości realizacji powołania pustelniczego w Kościele łacińskim: na drodze życia konsekrowanego i bez konsekracji. W pierwszym przypadku wszelkie formalności należy załatwiać w ramach urzędu biskupa diecezjalnego (więcej informacji na stronie Podkomisji KEP ds. IFŻK: www.ifzk.episkopat.pl).

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama