Media: idole i stereotypy kontra autorytety

Cywilizacja 35/2010

Współczesność kojarzy się m.in. z upadkiem prawdziwych autorytetów, a przez to z kryzysem moralnym świata. Przyczyną tego stanu rzeczy jest relatywizm norm, który w konsekwencji zaciera granicę między dobrem a złem, prawdą a kłamstwem. Czynnikiem pogłębiania się tego stanu są media kształtujące nie tyle obrazy w ludzkich umysłach, co same umysły

W Polsce na początku lat 90. około 70% ludzi całą wiedzę o rzeczywistości czerpało wyłącznie z telewizji. Z tego blisko połowa telewidzów błędnie pojmowała przekazywane informacje. Dziś te statystyki nie są bardziej optymistyczne. W tym miejscu należy uzmysłowić sobie, iż jedyny wyznacznik sukcesu danego medium to przeważnie ilość widzów, słuchaczy, czytelników lub internautów, dlatego niepokoi zauważalna elastyczność w przekazywaniu prawdy[1]– w zależności od tego, co w danej chwili jest użyteczne i popularne. Uwidacznia się to w społecznym przekonaniu, że im częściej słyszy się daną informację, tym uznaje się ją za ważniejszą, pomimo jej nieprawdziwości. To samo dotyczy ludzi z pierwszych stron gazet, których często postrzega się jako autorytety, mimo iż takimi nie są. Myślenie to spowodowało utożsamianie osoby popularnej, kojarzonej z określoną funkcją lub miejscem w hierarchii z „pozostawaniem autorytetem społecznym”.

„Być autorytetem”

W łacińskim określeniu autorytetu (auctoritas) słowo auctor rozumiane jest jako „bycie sprawcą”[2]. Bardzo ciekawie wyjaśnia ten termin słownik niemiecki, gdzie Autorität odnosi się w pierwszym rzędzie do powagi umysłowej lub moralnej osoby czy instytucji, a dopiero później charakteryzuje specjalistę w danej dziedzinie lub działalności[3]. Ze słowem auctoritas związane jest ściśle określenie augere oznaczające osobę, która pozwala wzrastać temu, kto uznaje i korzysta z jej mądrości. W tym kontekście autorytet nie może być uznawany za władzę nad człowiekiem, jest on bowiem głównie służbą pełnioną przez różne osoby lub instytucje[4].

Niepokój budzi fakt, że autorytet w pierwszym rzędzie zaczęto utożsamiać z byciem specjalistą w danej dziedzinie. Dlaczego stanowi to niebezpieczne zjawisko? Istotę osoby wyraża osobowość, czyli zespół stałych właściwości i procesów psychofizycznych, które odróżniają daną jednostkę od innych. Wpływa to na organizację zachowania człowieka, a więc na stałość w nabywaniu i porządkowaniu doświadczeń, wiadomości i sprawności. Powstanie owych stałych modeli zachowania najsilniej rozwija się w pierwszych latach życia dziecka przyczyniając się w kluczowym stopniu do kształtowania jego osobowości[5], dlatego jednostka dążąca do stawania się autorytetem sięga do istoty człowieczeństwa, zaś specjalistę w danej dziedzinie charakteryzuje wtórny wynik indywidualnego gromadzenia doświadczeń i formowania konkretnych sprawności.

Pierwszą składową autorytetu stanowi dojrzała osobowość[6]. Termin ten wywodzi się od słowa „osoba”(łac. persona)[7]. Ta zaś jest substancją natury rozumnej, czyli ze swej istoty zdolną do poznania umysłowego. Rozumność jednak nie oznacza jedynie funkcji rozumowania, ale umiejętność do ujmowania bytu w Jedynej Prawdzie – Jezusie. Otwarcie człowieka ku Chrystusowi niesie ze sobą gotowość do czynienia dobra. Owemu intelektualnemu porządkowaniu rzeczy towarzyszy zdolność do odkrywania i tworzenia ładu moralnego oraz estetycznego[8]. Dotyczy to każdej osoby, a w szczególności natury autorytetów. Powyższe zagadnienie stanowi podstawę personalizmu chrześcijańskiego, a termin ten wprowadził na przełomie XIX i XX w. Ch. B. Renouvier, głosząc, że osobowość jest najwyższą kategorią. Już sam opis stworzenia człowieka wskazuje na jego niepowtarzalność wśród innych istot. Personalizm uznaje osobę ludzką za doskonałą postać na ziemi. Z założeń filozoficznych i teologicznych chrześcijańskiej koncepcji człowieka wynikają następujące postawy bytu ludzkiego:

1. Teocentryzm – skierowanie ku Bogu, polegające na wierze, że wszystko od Niego pochodzi i do Niego zmierza.

2. Chrystocentryzm – w Chrystusie złączone jest bóstwo i człowieczeństwo wzywające do nowego widzenia człowieczeństwa.

3. Antropocentryzm – człowiek stanowi ośrodek wszelkich działań ludzkich. Oznacza to, że:

a) człowiek jest celem samym w sobie,

b) osoba ludzka funkcjonuje niezależnie od praw i zarządzeń obcych jednostek, kierując się w postępowaniu własną wolą,

c) wszyscy ludzie są równi w aspekcie natury,

d) posiadają tę samą godność,

e) skierowani są ku transcendencji,

f) osoba to byt indywidualny, nie ma dwóch takich samych stworzeń[9].

 


[1]Informacja, która nie przekazuje wszystkich okoliczności danego wydarzenia, nie jest w pełni prawdziwa.

[2]Zob. Słownik społeczny, pod red. B. Szlachty, Kraków 2004, s. 27.

[3] Zob. W. Stróżewski, Mała fenomenologia autorytetu, „Ethos” 10 (1997) nr 1, s. 32.

[4] Zob. D. Bourgeios, Duszpasterstwo Kościoła, przekł. M. Tryc-Ostrowska, Poznań 2001, s. 343.

[5] Zob. W. Okoń, Nowy słownik pedagogiczny, wyd. 4 uzup. i popr., Warszawa 2004, s. 201–202.

[6] „Osobowość to zespół stałych właściwości i procesów psychofizycznych, odróżniających daną jednostkę od innych, wpływający na organizację jej zachowania, a więc stałość w nabywaniu i porządkowaniu doświadczeń, wiadomości i sprawności, w reagowaniu emocjonalnym w stosunkach z innymi ludźmi oraz w stałości w wyborze celów i wartości” (tamże, s. 290).

[7] W tradycji starożytnej termin persona oznaczał maskę, jaką nakładał na twarz aktor w celu uwydatnienia i wzmocnienia wypowiedzi scenicznych. Zob. M. A. Krąpiec, Osoba, w: Powszechna encyklopedia filozofii [online], red. nacz. A. Maryniarczyk, t. 7, Lublin 2006, [dostęp: 3 IV 2007], dostępny w Internecie: <http://ptta.pl/pef/pdf/o/osoba.pdf>.

[8] Zob J. Majka, Filozofia społeczna, [wyd. 2], Wrocław 1982, s. 122.

[9] Zob. A. Zwoliński, Katolicka nauka społeczna, [wyd. 2 popr. i posz.], Kraków 1992, s. 12–13.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama