„Dziś twój triumf, albo..." (Powstanie Warszawskie nie miało sensu)

Przegląd Powszechny 3/2011

Powstanie w Warszawie nie miało żadnych szans powodzenia; było skazane na klęskę nawet w przypadku mało realnego zwycięstwa nad Niemcami. Mieliśmy bowiem przeciwko sobie nie tylko Trzecią Rzeszę, ale i Związek Radziecki.

 

Pamięci Ojca (1905–1944)

Najpiękniejsza nasza pieśń narodowa nie pozostawia cienia wątpliwości, oczywiście – zgon. W dymach kadzideł, w podniosłej i wzruszającej scenerii żołnierskich mogił, w poświacie tysięcy zniczy i w kwiatach, w listopadowe i sierpniowe rocznice. Kiedy 4 października 1944 roku zamilkła powstańcza radiostacja „Błyskawica”, jako ostatnie popłynęły dźwięki „Warszawianki”. Czy mogło być inaczej?

Myślałem o tym w Muzeum Powstania Warszawskiego. Dla każdego, kto przebył golgotę miasta, to głębokie przeżycie skłaniające do refleksji i pytań: dlaczego? Można je mnożyć lub przyjąć, że widocznie tak być musiało, że nic już nie odwróci tych tragicznych wydarzeń. Przed nami jednak życie następnych pokoleń, które oczekują wskazania drogi: nigdy więcej czy – determinacja ofiar­nych stosów. I nie chodzi tu o wyrok historii, bo ten już zapadł, ale o powszechną świadomość skutków nieprzemyślanych dogłębnie decyzji, podjętych w sytuacji obcych prowokacji i zdrad, przy rów­noczesnym braku poczucia odpowiedzialności za los miasta, za życie jego mieszkańców.

Zamknięte koło

By powiedzieć więcej na ten temat, trzeba przedtem oddzielić bohaterstwo powstańców i ludności Warszawy oraz również słuszność sprawy, za którą walczono, od nieudolności Komendy Głównej Armii Krajowej, postrzeganej na tle międzynarodowego układu sił – zarówno w politycznej, jak i wojskowej perspektywie.

W materiałach Muzeum Powstania, przeznaczonych dla zwiedzających w formie kartek kalendarza ściennego, pod datą 31 lipca 1944 roku czytamy: Dociera meldunek płk. dypl. Kazimierza Iranek-Osmeckiego „Hellera” o przerzuceniu na Pragę dywizji pan­cernej „Herman Göring”. Około 17:30 przybywa na naradę płk Antoni Chruściel „Monter”, dysponując doniesieniami o wkro­czeniu Armii Czerwonej na Pragę. Po przeanalizowaniu sytuacji gen. „Bór” w obecności i za zgodą delegata Rządu RP na Kraj, wicepremiera Jana Stanisława Jankowskiego „Sobola”, wydaje „Monterowi” rozkaz rozpoczęcia akcji zbrojnej w Warszawie następnego dnia o godzinie 17:00.

Czyżby uczestników narady, decydującej o losach Warszawy, nie zastanowił fakt całkowitej sprzeczności obu doniesień? Dla­czego zatem nie sprawdzono ich wiarygodności, skoro obszar na wschód od Warszawy był obsadzony przez obserwatorów wywiadu wojskowego Armii Krajowej? Polscy specjaliści rozszyfrowali Enigmę, dostarczyli na Zachód części V1 i V2, a trudno było ustalić, czy czołgi z czerwoną gwiazdą są w Otwocku, czy na Pradze? Jak wiemy, tylko meldunek „Hellera” był prawdziwy. Armia Czerwo­na zajęła Pragę... 14 września. I tak decyzję o wybuchu powstania oparto nie na meldunkach służb wojskowych, lecz na niesprawdzo­nych pogłoskach.

Te same materiały Muzeum Powstania, pod datą 1 sierpnia, informują: Stan uzbrojenia powstańców przedstawia się wręcz tra­gicznie – tylko około 10 procent walczących ma broń. (...) Brak łączności jest powodem opuszczenia miasta przez kilka tysięcy powstańców z Żoliborza, Woli, Ochoty i Mokotowa, którzy nocą udają się do pobliskich lasów.

Historycy są zgodni, że jakkolwiek działania zbrojne skiero­wane były przeciwko Niemcom, to celem politycznym było wystąpienie wobec Armii Czerwonej w roli gospodarza, aby postawić Rosjan przed faktem istnienia w stolicy Delegatury Rządu na Kraj i podlegającej mu siły zbrojnej. Żeby to osiągnąć, trzeba by jednak opanować miasto, tworząc w nim choćby namiastkę rządowych instytucji. Jednakże plany Komendy Głównej Armii Krajowej przewidywały – i słusznie – wybuch powstania dopiero w momencie rozpoczęcia boju o Warszawę. Tym samym wyznaczono Armii Krajowej drugorzędną rolę, ponieważ zdawano sobie sprawę, że wyzwolenie Warszawy może nastąpić jedynie w wyniku ofensywy radzieckiej. Tu koło się zamknęło. Zbrojna i polityczna demon­stracja skierowana przeciwko planom Stalina podporządkowania Polski miała odbyć się przy pomocy... Armii Czerwonej. Stalin miał wiele wad, był na równi z Hitlerem ludobójcą i zbrodniarzem wojennym, ale myśleć umiał, a w realizacji swoich celów był bezwzględny.

Ostrzeżenia

Jak można było więc złożyć los Warszawy w jego ręce i uzależnić się od jego decyzji, skoro wymowa wydarzeń ostatnich kilku lat była oczywista?

– Pakt zawarty między Berlinem a Moskwą, podpisany przez Ribbentropa i Mołotowa 23 sierpnia 1939 roku, zawierał tajne poro­zumienie dotyczące rozbioru Polski, zrealizowane 17 września.

– Na obszarach wcielonych do ZSRR rozpoczęto nieznane dotąd w takich rozmiarach terror i prześladowania ludności polskiej.

– W ciągu 1940 roku, na rozkaz Stalina, wymordowano ponad piętnaście tysięcy oficerów polskich i funkcjonariuszy państwowych, internowanych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Część z nich zginęła w Katyniu i Miednoje.

– W reakcji na przekazanie sprawy Katynia przez rząd RP do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Stalin zerwał stosunki dy­plomatyczne z rządem polskim (25 kwietnia 1943 roku) i nigdy już ich nie nawiązał. W konsekwencji ZSRR nie uznawał Armii Krajo­wej za sprzymierzeńca, czemu dał liczne dowody.

– 13 lipca 1944 roku oddziały Armii Krajowej, współdziałając z Armią Czerwoną, opanowały Wilno. Po czterech dniach oddziały Armii Krajowej zostały rozbrojone, a jej żołnierze wywiezieni do Riazania i Kaługi.

– Pod koniec lipca 1944 roku otoczono, a następnie rozbrojono 27. Wołyńską Dywizję Armii Krajowej, największą jednostkę w pol­skim ruchu partyzanckim, liczącą około sześć tysięcy żołnierzy. W czasie poprzednich walk Dywizja zdobyła kilka miast, lecz nie miało to wpływu na jej ostateczne losy.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...