Eucharystia jako walka duchowa

Posłaniec Serca Jezusowego 3/2011

Pomimo wysiłków, aby w ciszy i skupieniu trwać przed Bogiem, myśli i uczucia bez ustanku i bez celu kłębią się w naszej głowie, wałęsają się po czasie, przestrzeni, twarzach, miejscach i zdarzeniach

 

Jedną ze skarg, którą ksiądz słyszy bardzo często, jest wyznanie: Nie potrafię się skupić na Mszy świętej, moje myśli ciągle gdzieś uciekają. Wielu niepokoi fakt, że nie mogą w spokoju całkowicie zanurzyć się w Eucharystii, nie potrafią wychwycić każdego słowa, świadomie uczynić każdego gestu.

Rozproszeni

W istocie, gdy tylko trochę spróbujemy się wyciszyć, i to nie tylko w kościele, ale w jakimkolwiek miejscu i czasie, gdy nic się wokół nie dzieje, już po chwili uświadamiamy sobie ogrom naszego wewnętrznego rozproszenia, wielość przywiązań i pożądań, podstępność pokus. Pomimo wysiłków, aby w ciszy i skupieniu trwać przed Bogiem, myśli i uczucia bez ustanku i bez celu kłębią się w naszej głowie, wałęsają się po czasie, przestrzeni, twarzach, miejscach i zdarzeniach. Co gorsza, zazwyczaj nie jesteśmy w stanie temu przeszkodzić. Napływają wspomnienia z przeszłości, wyprzedzamy zdarzenia przyszłe, snujemy plany tego, co będziemy robić w następnych minutach, godzinach, dniach. Brak nam sił, aby skupić się na jednym, by być tutaj, gdzie być powinniśmy – w Bożej obecności. Chciałbym powiedzieć przekornie: w pewnym sensie dobrze, że tak jest. To zmaganie samo może stać się modlitwą, i to bliską duchowi Eucharystii.

Zmagania

W rzeczywistości Msza święta jest też zmaganiem. I to niejako ze swej natury. W Tradycji Kościoła katolickiego podkreśla się przede wszystkim, że Eucharystia jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej (czyli męki, śmierci, zmartwychwstania i paruzji Zbawiciela). Dlatego na ołtarzu zawsze umieszcza się krzyż, by o tym przypominał. A męka i śmierć Jezusa to czas Jego ogromnego zmagania się z przeróżnymi pokusami i rozproszeniami. W Ewangelii św. Łukasza słyszymy, że szatan po tym, jak kusił Jezusa na pustyni, odstąpił od Niego aż do czasu. Właśnie: odstąpił do czasu wydarzeń paschalnych. Choć Jezus spotykał złego ducha i skutki jego działania przez całą swoją posługę, to jednak szatan najwięcej, najbardziej zaciekle kusił Jezusa i Jego uczniów właśnie od Wieczernika aż po śmierć na krzyżu, czyli w decydującym momencie planu zbawienia, w czasie, w którym w szczególny sposób miała się objawić Miłość Ojca.

Trwać przy Panu

Właśnie ten etap życia Jezusa w szczególny sposób chcemy wspominać w Najświętszej Ofierze, właśnie w tym chcemy i pragniemy mieć swój udział. Jednakże, jeżeli rzeczywiście chcemy mieć swój udział w Eucharystii, to konsekwentnie winniśmy przylgnąć do Chrystusa zmagającego się z ludzkimi słabościami i pokusami złego ducha, które miały odwrócić uwagę Syna od spraw Ojca, od Jego Miłości i wielkiego planu zbawienia. Oczywiście, nie jest tak, że to w czasie Mszy świętej jesteśmy najbardziej kuszeni. Raczej, tak jak Jezus podczas męki najbardziej doświadczył mocy grzechu, tak i my podczas Eucharystii głęboko i boleśnie uświadamiamy sobie nasze rozbicie, nasze pokusy, pożądania, nałogi – skutki grzechu. Być może sztuka uczestniczenia w Eucharystii polega także na tym, by razem z Jezusem wejść w Jego godzinę, w godzinę panowania ciemności, i właśnie razem z Nim, w tej godzinie celebrowania Najświętszej Ofiary uczyć się przebijać przez to wszystko, co nas osacza, jednocząc się z Jego zmaganiem, z pragnieniami bycia wiernym Ojcu i Jego Miłości. Eucharystia jest celebrowaniem wielkiej duchowej siły Jezusa, jest celebrowaniem nadziei uobecnionej w Jezusie, nadziei, że pomimo nawet największych rozproszeń i pokus, liczy się głębokie pragnienie i inspirowana przez nie duchowa walka. Bo Eucharystia to przestrzeń walki duchowej. To szkoła walki duchowej. W tej walce nie tyle może kształtuje się spokój i całkowite skupienie, co gorące pragnienie bycia przy Panu. Życie chrześcijanina nie jest wtedy idealne, gdy przychodzi spokój, ale wtedy, gdy zaakceptuje i przyjmie to, iż musi prowadzić duchową walkę, a siłę do niej czerpie od zmagającego się Jezusa.

Pomoc w walce duchowej

W tym zmaganiu i walce duchowej Msza święta proponuje nam wiele pomocy. W powrocie do tutaj i teraz Eucharystii mogą nas wesprzeć różnego rodzaju modlitwy, bogaty zestaw czytań liturgicznych, słowo lub homilia przewodniczącego, przemienny rytm części śpiewanych i części mówionych, zmieniające się głosy osób wypowiadających słowa, ciągłe zmiany gestów i postaw, przejścia i procesje podczas Mszy świętej, organy i dzwonki, zmiany klimatu i nastroju poszczególnych części. To wszystko może stać się narzędziem przywołania naszej uwagi do bycia obecnym, może budzić nasze serce i umysł, by być dla Pana, który doświadczył już naszego zmagania i wie, co to znaczy. Oczywiście nie można zaniedbywać tego, by przed samą Eucharystią w miarę możliwości odpowiednio się wewnętrznie przygotować.

W ten sposób doświadczenie Eucharystii jako walki duchowej wskazuje nam, że i w życiu codziennym utrzymanie pamięci o Bogu jest możliwe oraz że trzeba przywoływać i powracać do niej na różnorakie sposoby. Trzeba dbać o modlitwę, o czytanie słowa Bożego, o dzielenie się wiarą z innymi ludźmi, o pewne gesty, które warto wykonywać, i symbole, które dobrze mieć przy sobie. To wszystko zaś winno przenikać duchowe pragnienie bycia dla Boga ukształtowane na Eucharystii. Są to narzędzia codziennej walki duchowej i zmagania z siłami, które chcą nas rozproszyć, rozbić, podzielić.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Solegna
    23.03.2011 18:52
    To prawda, że podczas Eucharystii człowiek jest rozproszony, nieskupiony... Jest trudno.. Mocno pod górkę...
    Mnie bardzo pomaga czytanie tekstów liturgicznych przed Mszą św., ponieważ wyraźniej skupiam swoją uwagę na część Liturgii Słowa, która dotychczas mi umykała.
    Dziękuję za artykuł, jest wartościowy.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...