Dwa razy dwa to jednak cztery

Niedziela 12/2011

O braku poważnej debaty publicznej i potrzebie samodzielnego myślenia nie tylko w społeczeństwie, ale także wśród elit z prof. Lucjanem Pielą rozmawia Wiesława Lewandowska

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – List „W obronie Prawdy”, którego Pan Profesor był inicjatorem, wyraża niepokój wobec obserwowanego od pewnego czasu załamywania się misji akademickich elit. Co było bezpośrednim impulsem do tak ostrego i jednoznacznego wystąpienia grupy profesorów?

PROF. LUCJAN PIELA: – Nasz list „W obronie Prawdy” powstał jako wyraz niezgody na żenujący poziom debaty publicznej narzucany społeczeństwu przez media. Na ten poziom godziły się niekiedy także środowiska uniwersyteckie.

– Dlaczego list podpisali głównie profesorowie nauk ścisłych?

– Zadecydowała o tym okoliczność, że nasze wydziały są terytorialnie oddzielone od kampusu uniwersyteckiego na Krakowskim Przedmieściu... Ale nie bez znaczenia było także to, że jako uprawiający nauki ścisłe jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej dyscypliny myślenia, do żmudnego sprawdzania założeń i do wyciągania z nich wniosków według zasad logiki. Być może dlatego dostrzegamy tak wyraźnie i ostro zanik samodzielnego myślenia w debacie społecznej, nierzadko z udziałem tych, którzy powinni być elitą społeczeństwa.

– Stąd tak szerokie omówienie w liście eksperymentu Ascha, który pokazuje mechanizm uległości wobec opinii grupy z obawy przed brakiem akceptacji przez grupę?

– Tak. Chcieliśmy pokazać wynik badań naukowych Ascha, objaśniający, w jak precyzyjny sposób można manipulować ludźmi. Słowa słowami, ale najlepiej zobaczyć to na kreskach Ascha. Oto one: Asch w swym sławnym eksperymencie pokazał, jak łatwo można ludziom wmówić, że kreska X jest takiej samej długości jak kreska A lub kreska B. Po manipulacji sami tak mówią, aby się nie odróżniać od innych lub zadowolić innych. Mamy nadzieję, że za sprawą naszego listu ten mechanizm manipulacji opinią publiczną zostanie przynajmniej częściowo zdekonspirowany i wiele osób, które bezkrytycznie przyjmują różne dziwne treści, być może zacznie się zastanawiać, czy we wspaniale opakowanym pakiecie pięknych słów nie otrzymują brzydkich kłamstw. Na manipulację jest tylko jedno lekarstwo: samodzielne myślenie.

– Przyjmuje się, że to elity, zwłaszcza akademickie, powinny dbać o to, by prawda znajdowała odbicie w codziennym życiu społeczeństwa. Tymczasem list Panów Profesorów właśnie tym elitom zarzuca lenistwo intelektualne, brak samodzielnego myślenia, a nawet zapomnienie o misji uniwersytetu.

– Nie chcemy nikogo oskarżać, bo sami milczeliśmy kilka lat temu (bardzo tego teraz żałujemy), gdy robiono nagonkę na Prezydenta Rzeczypospolitej. Dzielimy się tylko naszymi spostrzeżeniami i obawami. Efekt Ascha bynajmniej nie dotyczy tylko zwykłych zjadaczy chleba. Wydaje nam się nawet czasem, że prostym ludziom jest trudniej wmówić oczywistą nieprawdę. Ale gdy telewidzowi pokaże się dziesięciu utytułowanych „ekspertów”, mówiących (w przenośni), że „2 x 2 = 7”, to efekt Ascha zadziała na niemal każdego (w eksperymencie Ascha było to aż 76 proc. badanych). Naszym bardzo poważnym akademickim problemem jest, oczywiście, skąd się biorą ci „eksperci” i dlaczego tak łatwo się znajdują mimo przysięgi doktorskiej, która mówi w zasadzie tylko o poszukiwaniu prawdy.

– Czyli chodzi tu o rzetelność wypełniania misji uniwersytetu...

– To zasadniczy problem. W dokumencie „Misja Uniwersytetu Warszawskiego”, w którym pisze się wiele o rozwijaniu różnorodnych form nauczania, o szkołach letnich, studiach doktoranckich, odkryłem coś, co mnie zastanowiło: ani razu nie pada tam słowo „prawda”. A przecież najkrótsza definicja uniwersytetu mówi, że jest to „wspólnota nauczycieli i studentów w poszukiwaniu prawdy”.

– Ważne słowa rzucane na wiatr, Panie Profesorze?

– Mam nadzieję, że dla większości nauczycieli akademickich – nie na wiatr. A jednak... „to jest tylko taki liturgiczny tekst” – powiedział niedawno jeden z moich kolegów o przysiędze doktorskiej. Jestem tym przygnębiony, przede wszystkim dlatego, że taką dziwną opinię wygłosił człowiek, którego nie podejrzewam o nieuczciwość... Czy coś pękło w ludziach, coś niedobrego się stało? W „Panu Tadeuszu” Mickiewicz napisał: „Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!/Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,/Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,/Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie”. I dziś mamy to samo, co ponad 200 lat temu! Jeśli naród ma zginąć – przestrzegał nasz wieszcz – to najpierw dostaje jakiegoś dziwnego oślepienia umysłowego…

– I z takim właśnie oślepieniem mamy obecnie do czynienia?

– Obawiam się, że dziś obserwujemy wyjątkowe nasilenie ślepoty! Pierwsza rzecz – to zdać sobie z tego sprawę. Druga – to uruchomić samodzielne myślenie. Trzecia – to domagać się podejmowania decyzji w bliskim i dalszym otoczeniu w oparciu o życzliwą, dogłębną dyskusję, zasadzającą się na prawdzie i na szacunku dla godności każdego uczestnika.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...