Dziecko albo wiara

Tygodnik Powszechny 12/2011

Chrześcijańscy małżonkowie, którzy odrzucają homoseksualny styl życia, nie mogą zostać rodzicami zastępczymi – stwierdził Wysoki Trybunał w Londynie.

 

Według sędziów poglądy Eunice i Owena Johnsów na temat homoseksualizmu są „szkodliwe dla dzieci” i „zagrażają ich dobru”. Orzeczenie stwierdza, że przepisy prawa Wielkiej Brytanii, które chronią osoby przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, „powinny mieć pierwszeństwo” przed prawem chroniącym przed dyskryminacją z powodów religijnych.

Johnsowie, którzy należą do Kościoła zielonoświątkowego, nosili się z zamiarem złożenia apelacji, ale – jak oświadczyli 7 marca – zrezygnowali z tego kroku, obawiając się, że w razie przegranej będą musieli pokryć koszta sądowe. Dwa dni później decyzję sądu poparł premier David Cameron.

Prawo nie dla chrześcijan

Eunice i Owen Johnsowie wcześniej byli już rodzicami zastępczymi. Po raz pierwszy zostali nimi w 1996 r. Do 2000 r. weekendową opieką otaczali 18 dzieci. W 2008 r., po kilku latach przerwy, ponownie zgłosili w ośrodku pomocy społecznej Derby gotowość opieki nad dzieckiem do 10 lat. Ośrodek jednak nie zgodził się, a jego decyzję – zaskarżoną przez małżonków – poparła Rada Miasta. Tak sprawa trafiła do mediów.

Trzy lata temu Eunice Johns, emerytowana pielęgniarka i nauczycielka szkoły parafialnej, ujawniła, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej w ośrodku pomocy zapytano ją, czy powiedziałaby swojemu dziecku, że homoseksualizm jest równie dobry i zdrowy, jak heteroseksualizm. „Odpowiedziałam, że nie zrobiłabym tego, bo nie pozwala mi na to moja wiara” – wyznała. Z kolei jej mąż, z zawodu szlifierz, dodał: „Kochałbym dziecko bez względu na to, czy byłoby białe czy czarne, gejem czy hetero. Nie mam pojęcia, dlaczego seksualność jest tak ważna w sprawie, w której chodzi o kilkuletnie dziewczynki i chłopców”.

Przedstawiciele miejskiej komisji adopcyjnej tłumaczyli Johnsom, że od 2007 r. postępowanie w sprawach adopcji i rodzin zastępczych reguluje rządowy „Akt równości” (Equality Act). Ma on gwarantować – twierdzili – prawną równość w traktowaniu odmiennych orientacji seksualnych. Według urzędników oddanie dziecka pod opiekę Johnsom, dla których praktykowanie homoseksualizmu jest złem, naruszałoby obowiązujące przepisy. Podobnie sprawę tłumaczyli małżonkom członkowie Rady Miejskiej. Nie kryli też niezadowolenia z ich wypowiedzi, że jeśli otrzymają dziecko w opiekę, to będą zabierać je do kościoła na nabożeństwo niedzielne.

Zszokowani Johnsowie oświadczyli, że czują się dyskryminowani ze względów religijnych, i postanowili odwołać się do sądu. Ich adwokat, Andrea M. Williams z Christian Legal Centre, organizacji, która od 2007 r. wspiera prawnie chrześcijan, podkreślił, że jego klienci nie są „homofobami”, ale uważają, że seks pozamałżeński jest grzechem i że osoby jednopłciowe nie mogą tworzyć małżeństwa. Stephen Green, dyrektor Christian Voice, organizacji promującej na Wyspach wartości chrześcijańskie, ostrzegał wtedy: „Wydaje się, że chrześcijanie są stopniowo eliminowani z procesu adopcyjnego. W imię równości dyskryminuje się wyznawców Chrystusa”.

Granice tolerancji

W uzasadnieniu swojej wykładni Wysoki Trybunał stwierdził: „Istnieje napięcie między przepisami prawa równościowego odnoszącymi się do dyskryminacji religijnej i tymi, które traktują o orientacji seksualnej. Niemniej w kwestii rodziny zastępczej przepisy odnoszące się do orientacji seksualnej powinny mieć pierwszeństwo”. Podkreślono także, że „władza lokalna może domagać się, by w odniesieniu do homoseksualizmu okazywano pozytywne postawy”. Gdyby dzieci były umieszczone u opiekunów, którzy sprzeciwiają się homoseksualizmowi, „wtedy mogłoby dojść do konfliktu z obowiązkiem spoczywającym na lokalnych władzach, by »zagwarantować i promować dobro« w zajmowaniu się dziećmi”.

W przypadku sprawy Johnsów – stwierdził trybunał – nie doszło do pogwałcenia wolności religijnej. „Nikt nie twierdzi, że chrześcijanie, lub też Żydzi czy muzułmanie, są nieodpowiednimi czy niewłaściwymi osobami, by zostać rodzicami zastępczymi lub adoptować dziecko. Nikt nie zabiega o zakaz powszechny”.

Rozstrzygnięcie sądu z aplauzem przyjęły organizacje lesbijek i gejów. Ben Summerskill, szef jednej z nich, oznajmił: „Szczęśliwie, z przestarzałymi poglądami pani i pana Johnsów nie jest po drodze większości ludzi w nowoczesnej Wielkiej Brytanii, również wielu chrześcijanom”. Tymczasem jednak Christian Legal Centre oświadczyło: wykładnia trybunału „jest klarownym przesłaniem, że ortodoksyjnie etyczne wierzenia chrześcijan potencjalnie szkodzą dzieciom i że chrześcijańscy rodzice z poglądami głównego nurtu chrześcijaństwa nie pasują do tego, by uważać ich za ewentualnych rodziców zastępczych”.

Wszystko wskazuje na to – podkreśliła Andrea M. Williams – że przed parami chrześcijan o ortodoksyjnych przekonaniach na temat rodziny, małżeństwa i seksualności władze będą piętrzyć przeszkody, tak by w końcu uniemożliwić im adopcję dzieci. „Eunice i Owen Johns zostali upokorzeni i zmarginalizowani przez organ administracji państwowej (Komisję ds. Równości i Praw Człowieka). Powiedziano im, że mogą »zarazić« dzieci swoimi poglądami chrześcijańskimi. Sędziowie orzekli również, że moi klienci mogą zaszkodzić dzieciom”. Adwokatka dodała, że to, co przytrafiło się Johnsom, odzwierciedla pewną tendencję, coraz bardziej widoczną w ostatnich latach. „Sędziowie coraz częściej interpretują prawo w sposób, który przedkłada prawa homoseksualne nad wolność sumienia. Znaczące obszary życia publicznego stają się dzisiaj niedostępne dla chrześcijan, którzy nie zamierzają narażać swoich wierzeń na kompromisy. Jeśli moralność chrześcijańska jest szkodliwa dla dzieci i nie do zaakceptowania dla państwa, to za ile lat naturalne dzieci zacznie się zabierać wyznawcom Chrystusa?” – pytała Williams.

9 marca premier Cameron powiedział, że trybunał rozpatrzył sprawę Johnsów „we właściwy sposób” i że należy przyjąć jego rozstrzygnięcie. Zapytany, czy poglądy chrześcijańskie są nie do pogodzenia z homoseksualizmem, odpowiedział: „Chrześcijanie winni być otwarci, serdeczni i tolerancyjni”. „To nadzwyczajne stanowisko – skomentował wypowiedź polityka Stephen Green. – Ze słów pana premiera zdaje się wynikać, że chrześcijanie muszą porzucić nauczanie Biblii, jeśli chcą pełnić jakąś rolę w życiu publicznym. A jeśli do tego się nie stosują, oskarża się ich o jakąś fobię”.

***

Sami Johnsowie po rozstrzygnięciu trybunału powiedzieli: „Zostaliśmy wykluczeni, ponieważ nasze moralne poglądy opierają się na wierze. Wszystko, czego pragnęliśmy, to tylko zaoferować kochający dom dla dziecka w potrzebie. Mamy dobre doświadczenie jako rodzice zastępczy. (...) Jesteśmy przygotowani do tego, by kochać i akceptować każde dziecko. Jedynie nie chcieliśmy mówić małemu dziecku, że praktykowanie homoseksualizmu jest rzeczą dobrą”.

Szacuje się – donoszą media brytyjskie – że w kraju nad Tamizą brakuje przynajmniej 8 tys. rodzin zastępczych.

Korzystałem z: Christian Legal Centre, CWN, CNA, KAI, LifeSiteNews.com, PiotrSkarga.pl, „The Telegraph”.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • basia
    27.03.2011 16:17
    Chrześcijanie mają być tolerancyjni a co z tolerancją wobec chrześcijan??? Wszyscy chrześcijanie - powinniśmy wreszcie przestać na to pozwalać, zjednoczyć się w imię Jezusa i dla Jezusa!! Nikt za nas tego nie zrobi!! Milczenie w imię tolerancji jest tchurzostwem i zgodą na zło!!Pozdrawiam wszystkich którzy myślą podobnie!! "NIE LĘKAJCIE SIĘ"JP2
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama