W życiu nie ma przypadków, są znaki

Niedziela 13/2011

Stało się już tradycją, że na progu Wielkiego Postu, zaraz po Środzie Popielcowej, swoje rekolekcje przeżywają na Jasnej Górze członkowie Polskiego Zwierzchnictwa Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie

 

Bożogrobcy, którzy starają się być w naszych czasach wiernymi świadkami męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, odnawiają samych siebie, aby ich świadectwo było bardziej czytelne. W dniach 11-13 marca 2011 r. w Domu Pielgrzyma im. Jana Pawła II w Częstochowie nauki dla tej wspólnoty szczególnie związanej z Ziemią Świętą głosił ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Uczestnicy rekolekcji wspólnie odmawiali brewiarz, w dostojnych strojach zakonnych uczestniczyli we Mszach św., którym przewodniczyli w kolejne dni kapłani bożogrobcy: ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny „Niedzieli”, ks. inf. Józef Wójcik z Suchedniowa i bp Kazimierz Ryczan z Kielc. Bożogrobcy przybywali wieczorami do Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Apel Jasnogórski, a także pod kierunkiem rekolekcjonisty, wybitnego biblisty, rozważali stacje Drogi Krzyżowej, prowadzeni za krzyżem Chrystusa drogami starej Jerozolimy.

Na drogach Prymasa Tysiąclecia

Tematem konferencji rekolekcyjnych było życie kard. Stefana Wyszyńskiego, jego działalność i wielkie dokonania, w związku z przypadającymi w tym roku ważnymi jubileuszami: 110. rocznicą jego urodzin i 30. rocznicą śmierci. Dodatkową okoliczność stanowił fakt, że zbliża się beatyfikacja Jana Pawła II. Ks. prof. Chrostowski w kontekście m.in. dokonań Prymasa Tysiąclecia zastanawiał się, dlaczego polski pontyfikat był możliwy. Przypomniał słowa, które Jan Paweł II powiedział 23 października 1978 r. do Polaków, nazajutrz po inauguracji pontyfikatu. A usłyszeliśmy wtedy, że nie byłoby na Stolicy Piotrowej Papieża Polaka, gdyby nie wiara wielkiego Prymasa Tysiąclecia, niecofająca się przed więzieniem i cierpieniem, oraz jego heroiczna nadzieja, jego zawierzenie bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Polsce, który jest związany z jego biskupim i prymasowskim posługiwaniem.

Podczas tegorocznych rekolekcji bożogrobców spotkały się więc te trzy rzeczywistości: kard. Stefan Wyszyński, papież Jan Paweł II i Jasna Góra. Rekolekcjonista przytoczył wiele nieznanych powszechnie faktów dotyczących kard. Wyszyńskiego, których był świadkiem.

Któż z nas wie o tym, że to właśnie kard. Wyszyński wskazał imię dla Papieża Polaka. A miało to miejsce w Papieskim Instytucie Polskim w Rzymie, gdzie przebywali dwaj wielcy polscy kardynałowie w październiku 1978 r., w związku z konklawe zwołanym po śmierci papieża Jana Pawła I.

W przeddzień konklawe, podczas obiadu, kard. Wyszyński mówił, że Kościół przeżył wstrząs po śmierci papieża Jana XXIII, po którym nastał wielki papież Paweł VI, a po jego śmierci – Jan Paweł I, w którego imieniu nastąpiło spotkanie obu wielkich poprzedników. I padły wtedy słowa: – Ten nowy papież to Jan Paweł II, bo to, co zapoczątkowane, musi być kontynuowane. A przyszły papież, siedzący obok, swoim zwyczajem, jakby się skurczył, wsunął nogi głębiej pod stół i milczał. Cztery dni później kard. Wyszyński wrócił do Instytutu z konklawe, ale już sam, bo kard. Wojtyła pozostał w Watykanie jako papież Jan Paweł II.

Ks. prof. Chrostowski podczas dni ćwiczeń rekolekcyjnych powtarzał jak refren, że w życiu nie ma przypadków, są znaki, które trzeba umieć odczytywać. I właśnie, prowadząc drogą życia kard. Wyszyńskiego, pomagał znaleźć klucz do pontyfikatu Jana Pawła II. Analizował żywoty tych dwóch wielkich Polaków, aby rozpoznać więzi, które istniały między nimi, i zobaczyć, na czym polegało znaczenie ich wspólnych dokonań w przestrzeni Kościoła w Polsce w XX wieku, a nawet Kościoła powszechnego. Wskazał nawet klucz do pontyfikatu papieża Niemca – Benedykta XVI: w śmiałej inicjatywie biskupów polskich z 1965 r., którzy wysłali do biskupów niemieckich list ze słowami: „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Wśród nazwisk 34 biskupów polskich, którzy podpisali ten list, będący milowym krokiem na drodze pojednania polsko-niemieckiego i innego spojrzenia świata na Niemców po II wojnie światowej, znaleźli się kard. Stefan Wyszyński i abp Karol Wojtyła.

Dwie biografie, jedno dzieło

Rekolekcjonista podzielił swoją refleksję na pięć części, stanowiących kolejne etapy drogi życiowej kard. Wyszyńskiego. Wskazał zadziwiająco wiele podobieństw w przebiegu drogi życiowej kard. Wyszyńskiego i kard. Wojtyły. Znaki klucze pojawiały się niemal na każdym etapie ich biografii, tylko w różnym czasie, stosownie do różnicy wieku. Wydawało się, jakby ten drugi szedł po śladach pierwszego. Obaj urodzeni w pobożnych, rozmodlonych rodzinach. Obaj wcześnie osieroceni przez matki ziemskie przylgnęli duchowo do Matki Niebieskiej, prowadzeni w dalsze życie przez swoich ojców, których na co dzień zastawali na kolanach, zatopionych w modlitwie. Obaj otrzymali patriotyczne wychowanie, ocierali się o ważne, bolesne wydarzenia związane z historią Polski, odczuli okrucieństwo wojny. Obaj w sobie właściwym czasie poznali Europę Zachodnią: Wyszyński – podczas wyjazdu studyjnego po obronie doktoratu na KUL-u w 1929 r., gdy zetknął się za granicą ze skutkami I wojny światowej, widział rodzący się ruch robotniczy, z perspektywą powstawania narodowego socjalizmu, a Wojtyła – po II wojnie światowej, gdy w 1946 r. został skierowany na studia do Rzymu i odwiedził kilka europejskich krajów. Obaj po powrocie z wielkiego świata, z życia pulsującego rytmem wielkich miast, zostali skierowani do pracy w małych parafiach: ks. Wyszyński – na kujawskiej wsi, a ks. Wojtyła na biednej podkrakowskiej wsi. Obaj w młodym wieku zostali biskupami.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama