Jan Paweł II na drogach świata

Niedziela 14/2011

Spotkania z Papieżem Polakiem przemieniały ludzkie serca. W historii świata nikt też nie gromadził podobnych rzesz, jakie przybywały na pielgrzymki z Janem Pawłem II

 

Był początek 1995 r. Reporter Polskiego Radia Paweł Zuchniewicz udał się na Filipiny. W stolicy kraju Manili miały się odbyć X Światowe Dni Młodzieży. Zuchniewicz relacjonował wcześniejsze papieskie pielgrzymki. Doskonale wiedział, jakie trudności musi pokonać dziennikarz, aby jak najlepiej zrelacjonować spotkanie Jana Pawła II z młodzieżą. Tym razem wydawało się, że ma dużo szczęścia. Zamieszkał w jednym hotelu z arcybiskupami. I to z nimi 15 stycznia wsiadł do autobusu, który jechał do Rizal Parku, gdzie Papież miał sprawować Eucharystię.

– Byliśmy mniej więcej 2 km od parku, kiedy autobus został zatrzymany przez policję. Jeden z funkcjonariuszy powiedział, że dalej nie pojedziemy. Wyjaśnił, że przyszło więcej osób, niż się spodziewano. W nocy ludzie zajęli cały park, a także okoliczne skwerki, drogi, chodniki i ścieżki prowadzące na miejsce spotkania z Ojcem Świętym. Hierarchowie wysiedli z autobusu i gęsiego przeciskali się między ludźmi. Ja podążyłem za nimi, a Papież przyleciał helikopterem, bo też nie mógł dojechać – opowiada „Niedzieli” Zuchniewicz.

Filipińska policja oszacowała, że we Mszy św. z Papieżem uczestniczyło 4-5 mln ludzi. Zdaniem statystyków, nigdy wcześniej w historii świata w jednym miejscu nie zgromadziło się tyle osób. Jednak nie wszyscy zgadzają się z tym stwierdzeniem. Meksykanie przypominają np., że aż 10 mln ich rodaków wyszło na trasę między Mexico City a miastem Puebla, aby pozdrowić przejeżdżającego samochodem Papieża.

Pytanie: Gdzie najliczniejsza grupa wiernych witała Jana Pawła II? – pozostaje więc nierozstrzygnięte. Pewne jest natomiast to, że gdyby stworzyć ranking największych dobrowolnych zgromadzeń ludzkich w historii świata, to znaczną część listy zajmowałyby właśnie spotkania z Papieżem z Polski.

Przełamywanie mód i stereotypów

Fenomen tłumów przybywających na spotkania z Janem Pawłem II zaskoczył obserwatorów już od pierwszej zagranicznej pielgrzymki do Dominikany, Meksyku i na Bahamy. Wizyta ta miała miejsce na początku 1979 r. Kilka miesięcy później Papież odwiedził jeszcze Polskę, potem Irlandię i USA, a w listopadzie 1979 r. Turcję.

Ten ostatni kraj zamieszkują w większości muzułmanie – ludzi na spotkaniach z Ojcem Świętym było więc znacznie mniej niż w Europie czy Ameryce. Stąd pierwsze interpretacje objaśniające wysoką frekwencję na spotkaniach z Janem Pawłem II sprowadzały się do konstatacji: rzesze przychodzą w krajach tradycyjnie katolickich. Tam wizyty papieskie ożywiają wiernych i podnoszą rangę lokalnych Kościołów. Natomiast w państwach, w których dominują inne wyznania, „magnetyzm” ludzi do Papieża jest znacznie mniejszy.

Rzeczywiście, z reguły było tak, że w państwach, w których przeważają muzułmanie, buddyści czy wyznawcy judaizmu, na spotkania z Papieżem przychodziło proporcjonalnie mniej osób. Niejednokrotnie też przedstawiciele innych religii protestowali przed papieską wizytą. Ale kiedy Jan Paweł II opuszczał te kraje, to w miejscowej prasie dominowała nie krytyka, lecz zachwyt i podziw nad postawą Ojca Świętego. „Jan Paweł II dał nam lekcję, w jaki sposób można godnie prowadzić narody i religie do dialogu i współdziałania” – pisali żydowscy komentatorzy po pielgrzymce do Ziemi Świętej w marcu 2000 r.

W krajach zdominowanych przez inne wyznania Ojciec Święty głosił orędzie pokoju. Przypominał, że właściwie rozumiana wiara nie może być zarzewiem konfliktów. A kiedy w historii dochodziło do złych zdarzeń, Jan Paweł II za nie przepraszał. „(…) za wszystkie dawne i obecne sytuacje, w których synowie i córki Kościoła katolickiego zgrzeszyli czynem i zaniedbaniem przeciw swoim braciom i siostrom prawosławnym, niech Pan udzieli nam przebaczenia” – mówił Ojciec Święty w Grecji na spotkaniu w siedzibie abp. Christodulosa w 2001 r.

Wśród papieskich pielgrzymek znajdziemy też takie wizyty, w których na spotkaniach z Papieżem były tłumy wyznawców innych religii. Podczas Mszy św. sprawowanej przez Jana Pawła II na placu Matki Ojczyzny w Astanie (Kazachstan) to katolicy byli mniejszością. Nie wszędzie więc sprawdzała się teoria, że tylko w krajach historycznie katolickich na spotkaniach z Ojcem Świętym są rzesze ludzi.

Z kolei po XII Światowym Dniu Młodzieży, kiedy to w laickim Paryżu zgromadziło się ponad 600 tys. młodych ludzi (niektóre szacunki mówią o milionie), nie wypadało już świeckim komentatorom mówić, że do Papieża ciągną wyłącznie ludzie starzy. Tym bardziej że w większości słuchały go dzieci rodziców, którzy aktywnie uczestniczyli w obyczajowej rewolcie z 1968 r. A przecież Jan Paweł II nie tylko chwalił młodych, ale przede wszystkim stawiał przed nimi wymagania.

Kiedy mówił młodzieży o miłości, to podkreślał wagę odpowiedzialności i wierności. Był to więc przekaz niemający nic wspólnego z lansowaną powszechnie modą na przelotne związki. Tak też było w Kanadzie (XVII ŚDM w 2002 r.). To właśnie w Toronto Jan Paweł II powiedział do 800 tys. młodych ze 170 krajów świata, że „Chrystus jako przyjaciel młodych prowadzi ich z ciemności do światła”. Iluzją jest natomiast szczęście oznaczające wyzbycie się „prawd moralnych i osobistej odpowiedzialności”.

Kard. Philippe Barbarin z Francji, pytany przez dziennikarzy, dlaczego ludzie chcą spotykać się z Janem Pawłem II, nie ukrywał swojej bezradności. – Nie rozumiem, jak to się dzieje, że jeden chory i zmęczony człowiek potrafi innym dać tyle radości.

Kardynał powiedział to po Mszy św. w Lourdes, na której zgromadziło się 300 tys. osób. Było to w przedostatnim roku wielkiego pontyfikatu Jana Pawła II. Wówczas już wszyscy uważni komentatorzy wiedzieli, że wiernym nie przeszkadza stan zdrowia Papieża. Ludzie lgnęli do Jana Pawła II, kiedy był zdrowy, i nie odwrócili się od niego, gdy chorował.

Kiedy choroba Papieża była coraz bardziej widoczna, nie brakowało też opinii, aby Jan Paweł II podał się do dymisji. Głośny w Polsce tekst na ten temat napisał Andrew Nagorski z „Newsweeka”. Amerykański publicysta zajmujący się na co dzień sprawami Rosji i Europy Wschodniej nie zauważył, że swoim publicznym cierpieniem Papież przełamuje jeden z najbardziej dominujących we współczesnym świecie stereotypów. Ten, który lansuje fałszywą modę na „wieczną” młodość i zdrowie, a spycha na margines ludzi chorych i starych. „(…) Przeżywam okres naznaczony cierpieniem fizycznym, ale nie mniej owocny w przedziwnym zamyśle Boga” – powiedział Ojciec Święty w Lourdes, które było ostatnim miejscem w jego ostatniej w życiu pielgrzymce.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...