Bezpieczne uzdrowienie

Wieczernik 176/2011

W zdrowej rodzinie wyrastają ludzie szczęśliwi, świadomi swojej wartości. Niestety, rodziny bywają też źródłem naszych obecnych trudności, a nierzadko głębokich zranień

 

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to się stało, że masz określone cechy charakteru, że tak a nie inaczej reagujesz na pewne sytuacje, że coś lubisz a czegoś nie znosisz?

Czy często dajesz ponieść się emocjom? Czy jesteś świadomy, jakich emocji doświadczasz i co z tego wynika dla Twojego życia?

Kiedy ostatni raz śmiałeś się tak szczerze, zdrowo, że aż bolała przepona?

Jakie miłe słowa słyszałeś ostatnio o sobie?

Oczywiście takich pytań o Twoje samopoczucie i relacje z innymi mogłoby być tysiące, ale nie chodzi o psychologiczną analizę osobowości czy diagnozę zaburzeń, tylko o ŚWIADOMOŚĆ.

Świadomość tego, jaki/a jesteś i dlaczego taki/a, czy dobrze Ci z tym, a jeśli nie, to co dalej.

Może budzisz się z radością i ufnością, że Bóg ma dla Ciebie wspaniały plan, a zasypiasz ze spełnieniem i oddaniem. A może masz problemy, które przeszkadzają Ci żyć pełnią życia? Czy zapala Ci się światełko – „też tak mam” lub „to o mnie”, kiedy czytasz poniższe problemy?

– kłopoty z utrzymaniem więzi uczuciowych

– nieufność

– zmienność nastrojów

– uzależnienia

– autoagresja

– przemoc ze strony bliskich

– przesadne poczucie odpowiedzialności lub jego brak

– potrzeba aprobaty i akceptacji przez innych

– potrzeba kontrolowania siebie i innych

– impulsywność

– nadpobudliwość

– krytykanctwo

– perfekcjonizm

– niezdolność do zrelaksowania się

– lęk

– zaburzenia odżywiania

– zachowania kompulsywne

– nieuzasadniony smutek i przygnębienie

– poczucie pustki

– poczucie wyobcowania

– poczucie winy

– złość

– samotność

– bezradność

Skąd jestem jaki jestem czyli źródła zranień

Jesteśmy „jacyś”.

Urodziliśmy się już „jacyś” – jako pochodna ojca i matki, z mieszanką ich cech temperamentów. W kolejnych latach rodzice dołożyli „kształtowanie”, czyli mniej lub bardziej przemyślane wychowanie, po drodze zahaczyliśmy jeszcze o kilka tysięcy relacji interpersonalnych. Każda z osób, które spotkaliśmy na drodze życia pozostawiła swój ślad w naszej pamięci – czasami wielki, wieloletni ciężar, a niektórzy, może z pozoru nic nieznaczący, drobny epizod.

Bywały też takie sytuacje, o których tak dobrze „zapomnieliśmy”, że na przykład teraz nie wiemy, co się z nami działo między 3 a 10 rokiem życia…

Tak, dzieciństwo i rodzina, to nasze pierwsze i najważniejsze źródło doświadczeń, budowania tożsamości i rozwijania osobowości.

W zdrowej rodzinie – pełnej miłości i troski, gdzie rodzice są mądrze zaangażowani w rozwój swojego dziecka – otwarci i wspierający, dający swobodę, ale i granice – wyrastają ludzie szczęśliwi, świadomi swojej wartości i umiejętności, akceptujący siebie i świat, radośni i pozytywnie nastawieni do innych, umiejący współdziałać.

Niestety, rodziny bywają też źródłem naszych obecnych trudności, a nierzadko głębokich zranień.

Wiele osób, stosując mechanizmy obronne, stara się usprawiedliwiać czy bagatelizować znaczenie wychowania w „trudnej” rodzinie.

„Ojciec czasami wypił z kolegami” – co kryje wieloletniego alkoholika, który zmarł z przepicia, „dziadek mnie kochał na swój sposób” – o molestującym seniorze, „matka chciała dobrze” czy „miałam spokojną rodzinę, byliśmy zgodni, a tata miał zawsze rację” – o przemocy psychicznej, „nie znam mojej rodziny” – o tajemnicach rodzinnych i sprawach tabu.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...