Dość tej gańbiącej godki!

Niedziela 17/2011

O polsko-śląskim patriotyzmie, zakamuflowanej opcji niemieckiej, przemilczaniu i zakłamywaniu prawdy historycznej i pilnej konieczności oddania hołdu śląskim bohaterom z posłem Jerzym Polaczkiem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA:  –  „(…) Śląskość, która odrzuca polską przynależność narodową, jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przejęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”. To sformułowanie, wyjęte z „Raportu PiS o stanie państwa”, rozpętało burzę polityczno-medialną. Oburzali się politycy, publicyści… Nawet wybitni specjaliści zajmujący się życiem celebrytów uznali za stosowne wyrazić krytykę PiS w telewizji śniadaniowej. Nie dziwi to Pana?

POSEŁ JERZY POLACZEK: – To zdanie, wyjęte z szerszego kontekstu, rzeczywiście może być uważane za dużą niezręczność. Gdy jednak doda się do niego opis sytuacji politycznej stworzonej na Śląsku przez koalicję Platformy Obywatelskiej z Ruchem Autonomii Śląska, rzecz nie wydaje się już tak oczywista. Jeśli poważnie potraktować – a nie sposób inaczej traktować koalicjanta partii rządzącej – deklaracje lidera RAŚ o odcięciu się od związków z Rzecząpospolitą, z którą Ślązaków jakoby już mało co wiąże, to tego rodzaju pesymistyczna optyka staje się uprawomocniona. Te same media, które dziś oburzają się na jedno nieszczęśliwe zdanie z raportu Jarosława Kaczyńskiego – nie zauważały przez lata niemieckich emblematów ziomkostw Górnoślązaków i niemieckich transparentów – podczas corocznych lipcowych manifestacji „autonomistów” z RAŚ. Równocześnie te same media nie zadają sobie najmniejszego trudu przeanalizowania problemu…

– Czyli?

– Czyli choćby przypomnienia, że pierwotnym źródłem tego problemu jest kuriozalna koalicja polityczna w województwie śląskim, której sprzeciwiał się w swoim czasie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, a nawet obecny prezydent Bronisław Komorowski… Dziś już można powiedzieć – PO będzie miała tę „historyczną” zasługę, że zainicjowała proces społeczny, którego politycznym napędem jest magiel dowolnie dobieranych argumentów, a efektem będzie podsycanie problemu autonomii Śląska, w całkowitym oderwaniu od wiedzy historycznej o plebiscycie i powstaniach śląskich. Wiedza ta nie jest publicznie dostępna, ginie lub jest zakłamywana.

– Kiedy, Pana zdaniem, pojawiło się to zakłamywanie historii?

– Proces zakłamywania nabrał rozpędu najwyraźniej z chwilą, w której za akceptacją władz centralnych została zawarta wspomniana „śląska koalicja”, gdy odpowiedzialność za dziedzictwo narodowe i historyczne Górnego Śląska przekazano przewodniczącemu RAŚ Jerzemu Gorzelikowi. Wtedy zaczęły być formułowane opinie, które mają się nijak do prawdy historycznej. Kuriozalne było też powierzenie temu panu kierowania przygotowaniami do obchodów 90. rocznicy wybuchu III Powstania Śląskiego…To tak, jakby bocianowi powierzyć opiekę nad żabą… Dobrze, że choć z tej ostatniej decyzji personalnej Zarząd Województwa Śląskiego się wycofał.

– Jest gorzej niż w czasach PRL, gdy w szkołach wbijano nam do głów, że polskość Śląska jest niepodważalnym faktem historycznym?

– Tak, bo w tamtym okresie żyli jeszcze autentyczni powstańcy śląscy i prawda historyczna, nawet gdyby o niej oficjalnie nie mówiono, była w sposób żywy przekazywana z pokolenia na pokolenie… Ostatni powstaniec śląski zmarł w roku 2009 w wieku 105 lat i dziś już nie ma świadków tamtych wydarzeń – nieprawdziwe tezy mogą więc być formułowane w sposób bezkarny…

– Można mówić o zjawisku interesownego manipulowania historią regionu?

– Jak najbardziej. Można nawet powiedzieć, że mamy do czynienia z próbą całkowitej wymiany fundamentów śląskiej historii – i to za cenę bieżącej korupcji politycznej!

– Czy istnieje jeszcze taki polski patriotyzm Ślązaków, jak ten z czasów powstań i plebiscytu?

– Obawiam się, że jednak zanika... Zbyt wiele się zdarzyło w minionych dziesięcioleciach, brakowało rodzimej inteligencji, a ta nieliczna, którą zdążono wykształcić – pierwsza kładła głowę pod walec XX-wiecznej historii. Najwięcej szkód i ran na Śląsku wywołały dwa totalitaryzmy: nazistowski i komunistyczny. Ci, którzy stawali po stronie Polski w czasie powstań, a później po 1921 r. mieszkali w części niemieckiej, byli źle traktowani przez władze niemieckie. W okresie wojny byli dla Niemców „mięsem armatnim”, wcielani na siłę do armii niemieckiej… A po wojnie UB i NKWD dokonywało mordów albo wywoziło na Syberię… Mamy tu więc wielki splot różnorakich tragedii osobistych, frustracji, które tkwią w historii. Trzeba też dziś pamiętać, że do walki z III Powstaniem Śląskim Niemcy sformowały potężną armię z głębi Niemiec – słynne zbrodnicze Freikorpsy. Lud śląski nie stanął zbrojnie za Niemcami, nie upominał się o niemieckość, o wolny obszar autonomiczny w ramach państwa niemieckiego… Na tej ziemi w trzech powstaniach i w czasie II wojny światowej ludzie walczyli o polskość, bo dla nich patriotyzm polski był czymś naturalnym, wypływał ze świadomie przyjętych postaw i decyzji.

– Czy można przyjąć, że w okresie powojennym dążenie młodego pokolenia Ślązaków do separatyzmu i sympatie niemieckie pojawiły się i nasiliły w dekadzie Gierka, gdy „dowartościowano” Śląsk i gdy ułatwiono Ślązakom wyjazd do Niemiec?

– Tamto gierkowskie „dowartościowanie” Śląska przyszło po długoletnim działaniu komunistycznego mechanizmu tworzenia, zwłaszcza właśnie na Śląsku, wielkoprzemysłowej klasy robotniczej… To mieli być ludzie wyzuci z tych wartości, które wyznawali ich ojcowie i dziadowie, ludzie, których traktowano przedmiotowo… Umowy zawarte przez Gierka z ówczesną RFN sprawiły, że ponad 300 tys. Ślązaków dostało bilet do Niemiec – w jedną stronę…

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama