Niemcy: klęska multi-kulti?

Więź 4/2011

Reakcje polityków na stwierdzenie, że multi-kulti poniosło klęskę, były odpowiednio emocjonalne. Przewodniczący partii Zielonych Cem Özdemir, syn tureckich emigrantów zarzucił Merkel i Seehoferowi, że odegrali „kiepską sztukę, by odwrócić uwagę od chaosu w debacie integracyjnej”.

 

Czerwiec 2006 roku. Podczas organizowanych w Niemczech mistrzostw świata w piłce nożnej kadra niemieckiej reprezentacji składała się z 23 zawodników. Pięciu z nich miało obce pochodzenie. W tym urodzony w Opolu król strzelców Miroslav Klose i urodzony w Gliwicach Lukas Podolski. Wszyscy reprezentanci, rzecz oczywista, mieli niemieckie obywatelstwo. Kilka miesięcy wcześniej kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła, że „społeczeństwo wielokulturowe to utopia, która poniosła klęskę”[1].

Cztery lata później, podczas mundialu w RPA już jedenastu niemieckich zawodników miało tzw. przeszłość imigracyjną. Koszulki z czarnym orłem na piersiach znów założyli Podolski i Klose, dołączył do nich urodzony w Tczewie Piotr Trochowski. Trzech graczy miało korzenie afrykańskie, dwóch tureckie, jeden hiszpańskie, jeden bośniackie. Tylko urodzony w Brazylii Claudemir Jeronimo Barreto „Cacau” nie spędził dzieciństwa w Niemczech. Niemieckie obywatelstwo przyjął rok przed mundialem. Pasjonująca gra tej wielokulturowej drużyny sprawiła, że wśród kibiców między Odrą a Renem spotkać można było nie tylko rdzennych Niemców. Z czarno-czerwono-złotymi flagami na samochodach przez ponad miesiąc jeździli mieszkający w Niemczech Polacy, Turcy, Bośniacy, a także Wietnamczycy, Rosjanie i wiele innych narodowości. Media mówiły o „nowym etosie kolorowych i wielokulturowych Niemiec”. Tymczasem trzy miesiące później podczas zjazdu chadeckiej młodzieżówki kanclerz Angela Merkel po raz kolejny ogłosiła: „Projekt multi-kulti poniósł klęskę, absolutną klęskę”.

Czy więc multi-kulti rzeczywiście upadło? O czym właściwie myślimy, mówiąc: multi-kulti? W obu przypadkach krytyka wypowiedziana przez kanclerz Merkel jest symptomatyczna. Istnieją bowiem rozbieżności między rzeczywistością a polityczną analizą. Podane wyżej przykłady niemieckiej reprezentacji w piłce nożnej nie są oczywiście jeszcze miernikem dobrze funkcjonującego wielokulturowego społeczeństwa. Sport rządzi się swoimi prawami i udział obcokrajowców w kadrze narodowej nie zawsze musi być wynikiem dobrej integracji. Skład reprezentacji Niemiec jest jednak sygnałem pewnej tendecji w rozwoju społeczeństwa. W zwycięskiej drużynie z mundialu w 1990 roku nie mogło być jeszcze zawodników obcego pochodzenia.

Nie wystarczy istnieć obok siebie

Miernikiem wielokulturowości społeczeństwa są najnowsze dane statystyczne. W 2009 roku w Niemczech żyło 16 milionów osób o korzeniach imigracyjnych – 19,6% wszystkich mieszkańców. Prawie 3,5 miliona z nich to obywatele niemieccy[2]. Tymczasem debata polityczna jeszcze do niedawna toczyła się wokół kwestii „Czy Niemcy są krajem imigracyjnym?”. Niedawno, 15 października 2010 roku, premier Bawarii i zarazem przewodniczący współrządzącej CSU Horst Seehofer przedstawił tzw. integracyjny „Plan siedmiu punktów”, który zaprzecza, jakoby Niemcy były krajem imigracyjnym. Podobnie jak Merkel, również Seehofer stwiedził, że „multi-kulti umarło”. Jego zdaniem udana integracja obcokrajowców to nie istnienie różnych kultur obok siebie, ale współżycie oparte na fundamencie wartości i porządku ustanowionym przez niemiecką konstytucję, niemiecką kulturę wiodącą (deutsche Leitkultur) ukształtowaną przez wpływy judeochrześcijańskie, humanistyczne i Oświecenie[3]. Chadecja do pojęcia multi-kulti zawsze podchodziła z dystansem i trochę prześmiewczo, postrzegając je jako naiwny projekt harmonijnego współistnienia różnych kultur. Rzecz jasna, taki model od początku skazany był na niepowodzenie.

Również opozycyjna lewica, socjaldemokraci i partia Zielonych próbowali budować definicję społeczeństwa wielokulturowego na poziomie jedynie współistnienia obok siebie[4], czego efektem była jedynie bardzo emocjonalna debata. Bo skoro na każdym kroku widać wielokulturowe społeczeństwo, jak można twierdzić, że umarło?

Reakcje polityków na stwierdzenie, że multi-kulti poniosło klęskę, były więc odpowiednio emocjonalne. Przewodniczący partii Zielonych Cem Özdemir, syn tureckich emigrantów zarzucił Merkel i Seehoferowi, że odegrali „kiepską sztukę, by odwrócić uwagę od chaosu w debacie integracyjnej”. Jego partyjny kolega i szef klubu Zielonych w Bundestagu Jürgen Trittin obawiał się nawet, że tego typu wypowiedzi wspomogą skrajną prawicę, a burmistrz Berlina, socjaldemokrata Klaus Wowereit nazwał je „absolutną bzdurą”. Jego zdaniem, chadecy w ten sposób wykluczają ludzi, którzy w Niemczech od dawna z powodzeniem pracują.

Niemcy krajem imigracyjnym?

Pozostawiając na boku budzący kontrowersje termin multi-kulti, warto zapytać, z jakim społeczeństwem w Niemczech mamy dziś do czynienia.

Powojenne Niemcy zawsze były krajem imigracyjnym, przyjmującym ludność napływową. Już w 1945 roku zarówno zachodnia, jak i wschodnia strefa okupacyjna konfrontowane były z efektem wysiedleń i wypędzeń. Do 1993 roku funkcjonował w świetle niemieckiego prawa termin „przesiedleńcy” (Aussiedler), głównie dla osób z byłych terenów III Rzeszy, które postanowiły wrócić do Niemiec. Już w 1955 roku, czyli sześć lat po założeniu Republiki Federalnej Niemiec chadecki rząd Konrada Adenauera podpisał pierwsze porozumienie z Włochami o werbunku do pracy (Anwerbeabkommen). Rozpoczęła się trwająca do 1973 roku faza gastarbeiterów, pracowników „gościnnych” zwerbowanych szczególnie do pracy w sektorze gastronomicznym i budowlanym. Podobne porozumienia RFN podpisała jeszcze z Hiszpanią, Grecją, Turcją, Maroko, Portugalią, Tunezją i Jugosławią. Od 1966 roku również NRD zapraszała obcokrajowców. Do pracy przyjeżdżali głównie Wietnamczycy, Polacy, Kubańczycy i Mozambijczycy. Nie zmienili oni jednak tak znacząco charakteru społeczeństwa, jak gastarbeiterzy w RFN. Podczas gdy w 1989 roku w NRD żyło ok. 190 tysięcy obcokrajowców, w RFN ich liczba już w 1973 roku przekroczyła 2,6 miliona. Mimo że przyczyniali się oni do szybkiego rozwoju gospodarczego tego kraju, socjaldemokratyczny rząd kanclerza Willy’ego Brandta w 1973 roku zamknął okres werbunku (Anwerbestopp).


[1] Angela Merkel w eseju dla pracy zbiorowej: Norbert Lammert (red.), Verfassung, Patriotismus, Leitkultur. Was unsere Gesellschaft zusammenhält, Hamburg 2006, s. 175.

[2] Bevölkerung und Erwerbstätigkeit, Fachserie 1, Reihe 2.2, Migration in Deutschland 2009, Statistisches Bundesamt, Wiesbaden 2010, s. 7 i 148.

[3] 7-Punkte-Integrationsplandnia 12 października 2010 r., www.csu.de.

[4]Podczas gdy rdzennie niemieccy rodzice mile spędzają wieczór na koncercie muzyki ludowej, ich dojrzewający syn rzuca głową do muzyki Slayer Thrash Metal, a córka świetnie się bawi na gejowsko-lesbijskiej imprezie przy tureckim popie. To też jest wielokulturowe społeczeństwo”. Cem Özdemir w eseju dla pracy zbiorowej Verfassung, Patriotismus, Leitkultur, dz. cyt., s. 209.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • p.e.1984
    11.02.2012 19:57
    Multikulturalizm jest metodą niszczenia europejskich monoetnicznych państw narodowych. Celem środowisk promujących multikulturalizm jest osłabienie spójności narodów atakowanych (niechęć do świadczeń na rzecz własnego państwa, które zajmuje się sponsorowaniem szybko się rozmnażających mniejszości etnicznych) - a ostatecznie - likwidacja ich państw. Oczywiście polityka multikulturalizmu może się skończyć tak, jak sprawa Kosowa dla Serbów - powstaniem autonomii i oderwaniem części państwa. Jest to jednak mniej prawdopodobne niż inny potencjalny skutek - utrata racji bytu przez państwo narodowe - co ma ułatwić odejście od idei państwa narodowego - na rzecz koncepcji Stanów Zjednoczonych Europy, gdzie ludność lokalna jest multietnicznym tyglem - bez wspólnoty kulturowej, o sprzecznych interesach - i bez aspiracji politycznych.
    Zachęcam do lektury tekstu <a href="http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/22/multikulti/"> "Multikulti metodą destrukcji państwa narodowego" </a> ( <a href="http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/22/multikulti/">http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/22/multikulti/</a> ), który o wiele lepiej - i w oparciu o o wiele szersze spektrum materiałów traktuje o problemie multikulturalizmu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...