Powiedz TAK

Rycerz Niepokalanej 7-8/2011

Patrząc na Niepokalanów, niektórzy ze łzą w oku wspominają św. Maksymiliana. "Przydałoby się, aby i dziś urodził się tego typu szaleniec Niepokalanej" – mówią. Podobni ludzie, zapaleni miłością do Niepokalanej, działają i dziś. Jednym z nich jest o. Sebasti Quaglio w Brazylii.

 

Dlaczego Ojciec tak zainteresował się postacią św. Maksymiliana?

Sebastio Quaglio
: Nasz zakon franciszkański dał Kościołowi i ludzkości wielkiego Świętego, wielkiego człowieka. W ten sposób i ja gospotkałem we franciszkańskim świecie. Znalazłem w nim żywą odpowiedź na moje marzenia ewangelizacyjne i na realizację miłości do Niepokalanej. Maryja w głębi mego serca popychała mnie do tego, bym dla Niej głosił Ewangelię aż po krańce ziemi, rozniecając Jej matczyną miłość w sercach napotkanych osób.

Czytając teksty o. Luigiego Faccendy, zafascynowanego duchowością św. Maksymiliana, także i we mnie rósł podziw dla tej duchowości. Ale prawdziwa pasja do Świętego zrodziła się, gdy odkryłem znaczenie Niepokalanowa – miasta Niepokalanej. Stawiałem sobie pytanie: co o. Kolbego przynagliło do oddania życia dla tego cudownego projektu, dla tego nowoczesnego "laboratorium Ducha", gdzie modlitwa, praca i braterstwo wspomagały siebie i cudownie ze sobą harmonizowały? I znalazłem odpowiedź! Sekretem tego cudu była miłość: miłość do Chrystusa, miłość do Kościoła, miłość do człowieka – trojaka wielka miłość przeżywana w szkole Maryi Niepokalanej. W pewnej chwili zapragnąłem, abym i ja był taki, jak on, jak Maksymilian Kolbe.

Pewnego dnia, patrząc na plakat z jego wizerunkiem, odczułem w sercu jakby głos Matki Bożej: "Bądźcie odważni, tak jak on". Od razu zapisałem sobie te słowa na plakacie, który do dziś znajduje się w naszej siedzibie Rycerstwa. Patrzyłem na o. Kolbego i widziałem w nim siłę, którą czerpał od Niepokalanej, i niezwykłą miłość do człowieka. Ta szkoła św. Maksymiliana nauczyła mnie zaufania do ludzi świeckich. Zachęcony jego przykładem inwestowałem w świeckich. A świeccy okazali się wielkoduszni i spragnieni głoszenia Ewangelii. Tak dokonały się rzeczy nadzwyczajne: z niczego powstał wielki ruch świeckich gotowych na wszystko dla Niepokalanej. Zrodziło się w Brazylii Rycerstwo Niepokalanej.

Jak narodziła się idea założenia świeckiego Niepokalanowa?

S. Q.:
Idea świeckiego Niepokalanowa zrodziła się podczas kilkuletniej pracy duszpasterskiej w parafii, w której byli wspaniali ludzie gotowi poświęcić swój czas na apostolstwo. Niestety, zarówno ja sam, jak i oni napotykaliśmy niezrozumienie i brak chęci pomocy ze strony moich współbraci. Nie okazywali oni zbytnio zainteresowania, by poświęcić się dla tej małej grupy osób, która chciała tworzyć parafialną wspólnotę MI. Kochałem św. Maksymiliana i nie mogłem się pogodzić z tym, że ci młodzi ludzie, zapaleni ideałem Świętego, są odsuwani na bok przez moich braci – bądź co bądź spadkobierców św. Maksymiliana – i postanowiłem coś w tej sprawie zrobić.

W Brazylii rola świeckich w Kościele jest znacząca, szczególnie po Soborze Watykańskim II, który podkreślał ich niezastąpioną rolę w ewangelizacji. Wiedziałem więc, że z założeniem czegoś dla nich nie będę miał problemów ze strony władz kościelnych. Należało jedynie znaleźć odpowiednie miejsce i sposób, w jaki świeccy mogliby ewangelizować, głosząc królestwo Boże w charyzmacie św. Maksymiliana.

Nie chodziło mi jednak o powielanie tego, co o. Kolbe robił i czego nauczał. Pragnąłem jego doświadczenie wprowadzić w życie w konkretnej rzeczywistości Kościoła w Brazylii. Nie chciałem też czekać na to, aż będę gotowy na 100%, bo wtedy nigdy nic bym nie zaczął.
Gdy powstała idea założenia Niepokalanowa w Brazylii, udałem się do Padwy we Włoszech, by tam poprosić moich współbraci o pomoc finansową. Bracia z Padwy wspomagają wiele dzieł ewangelizacyjnych na świece. Okazało się jednak, że w tym czasie nie mogli mnie wspomóc finansowo, gdyż ich fundusze na cały rok były już rozdysponowane. Nie pomogły mi również inne klasztory we Włoszech. Wracałem do Brazylii z niczym, a na dodatek z debetem, gdyż bilet lotniczy i cała podróż sporo mnie kosztowały.

Nie miałem nic, ale pozostało to, co najważniejsze: wielkie pragnienie, by nieść Ewangelię wszędzie, zawsze z Maryją Niepokalaną, używając wszystkich środków, które postęp i technika dają nam do dyspozycji.
Została także modlitwa i zaufanie ludzi świeckich, którzy powtarzali mi, że jeżeli Matka Boża zechce, to fundusze się znajdą.

Jak zatem powstał świecki Niepokalanów w Brazylii?

S. Q.:
Niepokalanów świecki powstał tylko i wyłącznie dzięki niczym nie zmąconemu pragnieniu życia ideałem kolbiańskim ze strony świeckich. Widziałem u nich zafascynowanie, spontaniczność i gotowość na poświęcenie dla ideału rycerskiego, którym byli wprost oczarowani. Do dziś pamiętam entuzjazm świeckich, którym zaproponowałem utworzenie Niepokalanowa w Brazylii i realizowanie tego, co Święty robił w Niepokalanowie polskim.
Początki jak zwykle były trudne. Nie mieliśmy nic. Ubóstwo było naszym kapitałem, a siłą napędową niezmącone trudnościami pragnienie poświęcenia się całkowitego dla Niepokalanej. Doświadczenie Świętego stało się naszym udziałem. Mimo ubóstwa i niepewności jutra doświadczyliśmy niesamowitej opieki Niepokalanej i Jej bliskości. Wiedzieliśmy, że Niepokalana oczekuje od nas takiego poświęcenia.

Po kilkumiesięcznej ciężkiej próbie, kiedy niejednokrotnie zastanawiałem się, czy ta idea ma sens, znalazły się środki finansowe, dzięki którym rozpoczęliśmy działalność, choć do dziś nie brak nam trudności ekonomicznych. W pewnym momencie wszystko zaczęło się dynamicznie rozwijać. Dziś jesteśmy obecni nie tylko w różnych regionach Brazylii, ale i w innych krajach, gdzie też niesiemy Ewangelię w duchu Rycerstwa Niepokalanej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama