Bóg w nas

Życie duchowe 68/2011

Poniżej publikujemy trzecią konferencję rekolekcyjną z pierwszej serii zarejestrowanych na taśmie rekolekcji. Zostały one wygłoszone w klasztorze Sióstr Urszulanek w Rybniku w dniach 16-25 sierpnia 1970 roku. W spisanych z taśm naukach rekolekcyjnych została dokonana nieznaczna korekta stylistyczna i językowa. Od redakcji pochodzą także tytuł i śródtytuły.

 

Antoni Mokrzycki SJ był wybitnym rekolekcjonistą, oryginalnym kaznodzieją, doskonałym kierownikiem duchowym. Urodził się 8 października 1923 roku w Chodorowie koło Drohobycza. Do nowicjatu wstąpił 30 lipca 1946 roku w Starej Wsi. Studiował filozofię na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie (1948-1951), a teologię w Warszawie (1952-1956). Święcenia kapłańskie przyjął 31 lipca 1956 roku. W latach 1959-1966 był najpierw duszpasterzem akademickim, a następnie przełożonym domu zakonnego we Wrocławiu. W latach 1969-1972 pełnił funkcję wychowawcy kleryków i rektora kolegium zakonnego w Krakowie. Dwukrotnie (1968-1969; 1974-1976) pracował w Polskiej Sekcji Radia Watykańskiego. Po powrocie do kraju w 1976 roku objął funkcję kapelana sióstr służebniczek.

Chociaż całą swoją podstawową formację o. Antoni Mokrzycki odbył w Polsce, za żelazną kurtyną, to jednak żywo interesował się tym, co działo się w Kościele powszechnym. Z największą uwagą śledził myśl Soboru Watykańskiego II, którą zainteresował się w czasie swego pierwszego pobytu w Rzymie. Soborowe nauczanie miało dla o. Mokrzyckiego znaczący wpływ zarówno na osobiste doświadczenie duchowe, jak też na przepowiadanie kapłańskie.

Miałem możność zetknąć się z o. Antonim dwukrotnie. Najpierw był moim przełożonym w czasie moich studiów filozoficznych w Krakowie. Jako wychowawca odznaczał się wysoką kulturą osobistą, a nas, kleryków, traktował z ogromnym szacunkiem i taktem. Co tydzień jako wychowawca przeprowadzał z nami tak zwane godziny szczerości, w czasie których zwracał nam uwagę na zakonne niedociągnięcia, ale jednocześnie dawał możliwość wyrażania krytycznych uwag wobec niego jako wychowawcy. Był dla nas wzorem autentycznego kapłana i zakonnika. Drugi raz zetknąłem się z nim dziesięć lat później w Starej Wsi, gdzie posługiwał jako kapelan siostrom służebniczkom. Wielokrotnie słuchałem jego konferencji i kazań. Jeden raz odprawiłem też pod jego kierunkiem rekolekcje indywidualne.

Ponieważ o. Antoni Mokrzycki miał słaby wzrok, przygotowując się do konferencji i kazań, nie robił notatek, nie pisał nauk, ale przepowiadał „z pamięci”. Mówił pięknym językiem polskim z charakterystycznym wschodnim akcentem.

Zmarł nagle w kolegium w Starej Wsi 21 lutego 1982 roku, w wieku pięćdziesięciu dziewięciu lat, pozostawiając po sobie ogromny żal współbraci, przyjaciół i penitentów.

Wiele lat po jego śmierci odnalazłem w starowiejskim kolegium szpule magnetofonowe z nagraniem dwu serii jego rekolekcji dla sióstr zakonnych. I choć głoszone były na początku lat siedemdziesiątych XX wieku, nie straciły nic ze swej aktualności. Z konferencji rekolekcyjnych o. Mokrzyckiego przebija autentyczność wiary, zaangażowanie duchowe, fascynacja rzeczywistością nadprzyrodzoną, postawa pokory, przejrzystość moralna oraz ogromny szacunek do człowieka. W naukach rekolekcyjnych o. Mokrzycki umiejętnie łączył doświadczenie Boga z codzienną ludzką egzystencją.

Poniżej publikujemy trzecią konferencję rekolekcyjną z  pierwszej serii zarejestrowanych na taśmie rekolekcji. Zostały one wygłoszone w klasztorze Sióstr Urszulanek w Rybniku w dniach 16-25 sierpnia 1970 roku. W spisanych z taśm naukach rekolekcyjnych została dokonana nieznaczna korekta stylistyczna i językowa. Od redakcji pochodzą także tytuł i śródtytuły. W najbliższych numerach „Życia Duchowego” będziemy publikować kolejne nauki rekolekcyjne Antoniego Mokrzyckiego SJ.

Józef Augustyn SJ

 

Tajemnica łączności Boga z człowiekiem

Musimy sobie uświadomić, że łączność, jaka zachodzi między Bogiem a nami, jest tajemnicą, jest pełna głębokich tajemnic. Tajemnica ta nie będzie ukazywać się nam stale, w jakiejś narzucającej się formie. Będzie przeważnie ukryta pod jakąś zewnętrzną formą. W miarę naszych możliwości musimy „dogrzebać się”, „dokopać się” do głębi tych tajemnic. Uświadomić je sobie. Musimy spostrzec, że Boży świat ukryty pod zewnętrznymi formami jest nie mniej realny jak sprawy, z którymi stykamy się bezpośrednio. Bóg i Jego sprawa nie są mniej realne niż całe moje naturalne, doczesne, fizyczne życie. Bóg jest bardziej realny, bardziej rzeczywisty. Można powiedzieć: Bóg w moim życiu jest bardziej prawdą aniżeli ja sam.

Boża inicjatywa

Ten etap kontaktu Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem – jak powiedziałem – pełen jest tajemnic. Inicjatywa nawiązania łączności wychodzi od Boga. Myśl o tym jest nam potrzebna na co dzień w naszym życiu i współżyciu z Bogiem. Jest nam potrzebna od momentu powołania nas do istnienia, aż do doprowadzenia nas do końca. Inicjatywa wychodzi od Boga. Już stwarzając nas, Bóg włożył w nas zalążek, poprzez który się z nami kontaktuje.

Możemy się tu posłużyć pewną analogią z ludzkiego doczesnego życia: matka i dziecko. Dziecko, przyszedłszy na świat, jest w jakiś sposób dla tego świata zamknięte, a raczej może na odwrót – świat jest dla niego jeszcze zamknięty. Początkowo między dzieckiem a matką nie ma więzi, nie ma kontaktu. Ale matka, obcując z dzieckiem, uśmiecha się do niego i w pewnym momencie następuje odpowiedź ze strony dziecka. Odpowiada ono na uśmiech matki. Nawiązuje się już jakaś świadoma łączność w miłości. Gdyby jednak w dziecku nie istniał zalążek miłości, który można by było rozbudzić, dziecko nie odpowiedziałoby tym samym na wyjście matki w jego stronę. Musiało w dziecku istnieć coś, co było do rozwinięcia, do rozbudzenia, do wprowadzenia w aktywność.

Podobnie i w nas Bóg zaszczepił swój obraz. Stworzył nas miłością i swoim stałym działaniem wywołuje w nas ożywienie tej miłości. My możemy Bogu na miłość odpowiedzieć. Tak jak On stale się do nas uśmiecha w miłości, tak i my możemy tym uśmiechem odpowiedzieć. Jesteśmy zdolni do tego. On sam nas jako pierwszy do tego uzdolnił.

To współżycie z Bogiem On sam rozwijał w człowieku poprzez różne etapy. Tak jak powiedziałem, inicjatywa wyszła ze strony Boga i z Jego strony jest podtrzymywana. Jednak Bóg, rozumiejąc naszą sytuację, dostosował się do nas i zawsze się do nas dostosowuje. Rozumiejąc, że nie potrafimy Go inaczej uchwycić, jak tylko na nasz ludzki sposób poznania, wychodzi do nas poprzez środki dla nas uchwytne. Bóg staje się w jakiś sposób dla nas dotykalny, osiągalny, widzialny. I to jest także Jego wielka łaska, Jego wielka miłość, Jego wielka dobroć. Bez tego nie moglibyśmy Go osiągnąć.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama