Komentarze 2
  • kret
    16.04.2018 20:44
    Ani jednego komentarza?Dziwne! Przecież wreszcie ktoś na łamie popularnego tygodnika wyartykułował prawdę bez owijania w bawełnę!Należy się ochrona pokrzywdzonego na trudnej drodze wierności i wychowania dzieci nie w nienawiści do tego który odszedł...ale prawda!!!idziemy droga która wyznacza Chrystus a nie ludzie.Jeżeli Bóg tak pomyślał związek ludzki ( w sakramencie)to znaczy że człowiek jest w stanie być takim człowiekiem jakim chce go Bóg, no chyba ze nie chcemy należeć do Boga
  • kassel
    16.04.2018 23:06
    Na Deonie był swego czasu głośny wywiad z duszpasterzem z duszpasterstwa niesakramentalnych, w ktorym zapytano o cel takichch duszpasterstw. Odpowiedź: żeby się nie rozwiedli po raz drugi. Więc co tu dużo gadać i ubiierać w pięknie słówka, chodzi o komfort grzeszenia. Od czasu Amoris Laetitia jest jeszcze lepiej ponieważ wiarołomny małżonek może sobie w sumieniu rozeznać z duszpasterzem, że czuje się ok i może przystąpić do Komunii Św. z błogoslawieństwem Kościoła, podczas gdy porzucony małżonek jest zobowiązany do wierności.Totalny brak symetrii. A tu w artykule jeszcze inne kuriozum: "Niezgodne z Ewangelią jest przekonanie, że wystarczy nie współżyć w nowym związku, by móc przystępować do Komunii św. Ten warunek jest wystarczający wyłącznie wtedy, gdy opuszczony małżonek nie chce powrotu tego, który odszedł." Oh really. Przypominam, że przysięga małżeńska to nie tylko "niespanie z kimś innym", ale miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Więc wiarołomca mieszkając z kimś innym i tak łamie przysięgę małżeńską. Dla porzuconego małżonka nie ma znaczenia czy strona, która odeszła uprawia z kimś seks czy nie. Porzucony jest tak samo porzucony. Niestety ten wyłom w nauczaniu Kościoła uczynił nasz wspaniały święty Jan Paweł Drugi Wielki. Posoborowie naprawdę odpłynęło w kosmos.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...