Kościół młodością ludzkości

Niedziela 1/2012 Niedziela 1/2012

Każdy biskup ma do spełnienia misję, każdy jest posłany, bo jest następcą Apostołów. Mam misję zapisaną, jestem jej świadomy i codziennie modlę się o to, by ją właściwie odczytać i dobrze zrealizować, bo musimy mieć w sobie ogromnie dużo takiej przenikliwej inteligencji, żeby odkrywać sytuację życiową naszych diecezjan, przede wszystkim ludzi biednych, zapomnianych, którym żyje się bardzo trudno

 

ALICJA DOŁOWSKA: – Jesteśmy świadkami ataku środowisk lewicowych na Kościół. To, oczywiście, walka o rząd dusz, ale czy tylko w wymiarze ideologicznym?

ABP HENRYK HOSER SAC: – Coraz częstsze i niekiedy zmasowane ataki na Kościół mogą nas szokować, dziwić – jednak nie zapominajmy, że bycie „znakiem sprzeciwu” jest stałą kondycją Kościoła. Przez całe swoje istnienie, począwszy od swego założyciela Jezusa Chrystusa, Kościół jest znakiem sprzeciwu i w związku z tym stawał się obiektem różnego typu agresji. Proszę zauważyć, że kard. Karol Wojtyła, gdy był poproszony w 1976 r. o wygłoszenie rekolekcji w Watykanie w obecności papieża Pawła VI, właśnie ten wątek – znaku sprzeciwu (Łk 2, 32-35) – wybrał i rozwinął. Dlatego ci, którzy znają istotę Kościoła, jego historię, nie są zdziwieni, że Kościół dla wielu środowisk, nurtów czy ideologii jest zawalidrogą. Czymś nietolerowanym, zwalczanym na różne sposoby. I są to stosunkowo małe zagrożenia dla Kościoła, bo Kościół umacnia się poprzez potwierdzanie swojej roli bycia „znakiem sprzeciwu”. Umacnia i jest sobie coraz bardziej wierny. To bardzo ważne, żeby Kościół był sobie wierny, dlatego że jest instytucją Bosko-ludzką. A będąc sobie wiernym, jest wierny swojej Głowie, czyli Jezusowi Chrystusowi.

– Co takiego w nauce Kościoła jest niebezpieczne dla tych, którzy otwarcie Kościół zwalczają?

– Kościół jest przede wszystkim bardzo często zaprzeczeniem tych prawd, które są niesione przez różne ideologiczne nurty i przemijające teorie. Jeżeli mówimy już o ideologii, warto wspomnieć, że pojęcie to powstało zaraz po rewolucji francuskiej, dokładnie w 1796 r. Dopiero więc w końcu XVIII wieku słowo to zostało po raz pierwszy użyte i ideologia porewolucyjna, będąca wynikiem całej ewolucji myślowej XVIII wieku, była w pewnym sensie zastąpieniem metafizyki i ontologii, a więc tej podstawowej myśli filozoficznej, również teologicznej, która mówi o istocie istnienia, bytu, właściwej naturze człowieka. Ideologia rozwinęła się w różnych formach w XIX wieku, głównie w nurcie marksizmu. Jan Paweł II słusznie przypominał, że była związana z tzw. mistrzami podejrzliwości: Marksem, Freudem i Nietzschem.

– Współczesna ideologia nie jest więc oryginalna?

– Nawiązuje ciągle do jednego z tych trzech mistrzów podejrzliwości, oskarżając człowieka o różne złe motywacje, mając jednocześnie ambicje przyniesienia nowej epoki szczęśliwości, co się tragicznie kończy. Kompromitacją takich ideologii był XX wiek, kiedy to okazały się one w swych implikacjach zbrodnicze i pociągały za sobą ogromne liczby ofiar ludzkich. Tak chyba będzie zawsze.

– Ksiądz Arcybiskup cytuje słowa prymasa Stefana Wyszyńskiego: „Prawo do krytykowania Kościoła ma ten, który sobie dla niego ręce po łokcie urobił”. Opierając się na badaniach socjologiczno-religijnych, Ekscelencja stwierdza, że, niestety, większość wiernych w Kościele jest bierna i że to brak zrozumienia Kościoła sprawia, iż część katolików łatwo przyłącza się do tych, którzy nie tylko Kościół krytykują, ale nawet zwalczają. Co się z nami stało?

– Ci, którzy, według słów prymasa Stefana Wyszyńskiego, urobili sobie ręce dla Kościoła, wyróżniają się dwiema cechami. Oni ten Kościół kochają, bo go poznali, a kochając, odkrywają jego naturę. Wielkim błędem jest odczytywanie rzeczywistości Kościoła – któremu się zresztą przypisuje cechę jakiejś konkurencji na rynku politycznym – jako tylko jednej z wielu organizacji społecznych. Kościół jest instytucją, która sięga poza świat widzialny, i jest zrozumiały tylko w perspektywie transcendencji. Zatem tych wartości i rzeczywistości, które są bytami niewidzialnymi, przez to nie są chimeryczne, ale bardziej wieczne niż to, co jest materialne i przejściowe. Stąd też poznanie Kościoła w jego istocie, tj. jako sakramentu zbawienia, tego obszaru przestrzeni i czasu, w którym człowiek dochodzi do swego ostatecznego celu, daje dopiero odpowiedź na pytanie, czym jest Kościół. A raczej: kim jest Kościół, bo jest złożony z osób, które go tworzą. Istota Kościoła jest źle odczytywana przez tych, którzy redukują go do karykatury, np. partii politycznej. Natomiast łatwa jest krytyka Kościoła z pozycji zewnętrznego obserwatora, który widzi wyłącznie jakąś ułomną, ludzką stronę Kościoła. Przecież Kościół nigdy nie zaprzeczał, że oprócz tego, że jest wspólnotą świętych, jest również wspólnotą grzeszników wzywanych do nawrócenia.

– Każdą Mszę św. zaczynamy od wyznania, że jesteśmy grzeszni, bijemy się w piersi...

– Chcemy, żeby było to bicie się we własne, a nie w cudze piersi. I Kościół w całym swoim poczuciu rzeczywistości uznaje, że wśród członków Kościoła są ci, którzy dążą do świętości, ale świętymi często nie są. Takie trzeźwe spojrzenie na Kościół jest jednocześnie najlepszą odpowiedzią na te wszystkie krytyki, które ekscesywnie domagają się od Kościoła heroicznej świętości od wszystkich, podczas gdy beatyfikowani i kanonizowani stanowią tylko pewną próbkę wszystkich świętych, którzy według zamysłu Bożego w końcu dochodzą do swego życiowego celu. Należałoby oczekiwać od krytyków więcej obiektywizmu, więcej głębi i prawdy w tym, co robią, a przede wszystkim jasności celów, dla których to robią. Myślę też, że nie jest zauważalne to, iż Kościół jak żadna inna instytucja respektuje wolność człowieka.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...