Szopki

Przewodnik Katolicki 1/2013 Przewodnik Katolicki 1/2013

W pierwszy czwartek grudnia miejsce przy pomniku Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku zarezerwowane jest dla wyjątkowych „gości”. To krakowskie szopki, które przynoszą tutaj ich twórcy. W minionym Adwencie stało się tak już siedemdziesiąty raz.

     

Tradycja i nowoczesność

O swojej przygodzie z szopkami krakowskimi mówi Dariusz Czyż, wielokrotnie nagradzany w konkursie, w którym startuje od 1970 r. W tym roku zwyciężył w kategorii szopek średnich.

– Budowaniem szopek zajmuję się od piątego roku życia. Mieszkałem z dziadkiem i to on zaraził mnie tą pasją. Zresztą wiele osób w mojej rodzinie budowało szopki. Dziś wykonuje je jeszcze tylko moja ciocia Lucyna. W 1970 r., mając pięć lat, zbudowałem przy pomocy dziadka pierwszą szopkę i przyniosłem ją na konkurs. Od tamtej pory startuję co roku, czyli wziąłem już udział w 41 konkursach. Tylko jeden raz nie wystartowałem, bo wezwano mnie do wojska. Z każdym rokiem moje szopki były coraz bardziej dopracowane. A trzeba wiedzieć, że przez wiele lat, gdy startowałem jako dziecko i młodzieniec, nie było jeszcze wtedy oddzielnej kategorii wiekowej dla uczestników. Staram się, żeby w każdym roku szopka miała inny motyw przewodni. Zawsze pojawiają się jakieś trudności w budowaniu szopek, szczególnie jeśli chodzi o różnorodne mechanizmy, które się w nich stosuje. Zdaję sobie sprawę, że niekiedy moje szopki były słabe w wykonaniu, ale zawsze wykorzystywałem w nich tylko te elementy, które potrafiłem zrobić sam. Jednak zawsze, nawet mając zbudowaną słabszej jakości szopkę, startowałem w konkursie, bo to była okazja do spotkania z innymi szopkarzami. A szopkarzy trudno spotkać, niechętnie też zapraszają do swoich domów i warsztatów. Zazwyczaj w zaciszu budują swoje dzieła sztuki. Konkurs jest więc jedną z niewielu okazji do spotkania się w tym środowisku.

Jestem amatorem, wszystko wykonuję w domu przy użyciu prostych narzędzi – tokarki, wkrętarko-wiertarki. Dzięki szopkom zająłem się na co dzień usługami remontowymi. Ta pasja pomogła mi do tego stopnia, że z osoby zajmującej się urządzeniami chłodniczymi zostałem specjalistą od wykończenia domów. Nabrałem pewnej ogłady przy wykonywaniu szopek i wykorzystałem to w swoim zawodzie. Mogę powiedzieć, że robienie szopek mam we krwi. Dla mnie ich budowanie to normalna rzecz, nic trudnego. Trudności zawsze są przy budowaniu, ale technika jest podobna. Chodzi o to, żeby coś zrobić z niczego, a nie zlecać komuś.

Najważniejszy jest sam pomysł. W tym roku wykonałem szopkę, wzorując się na starych szopkach, które trafiały na konkurs. Obecny konkurs był specyficzny, bo jubileuszowy. Pamiętam, jak mój dziadek Stanisław Paczyński, na 50-lecie konkursu w swojej szopce miał 49 małych szopek, a pięćdziesiątą stanowiła ta, w której się one znalazły. Postanowiłem to odwzorować. Nigdy tego nie robię, ale pomyślałem, że trzeba uczcić jubileusz. Jednak 70 szopek w jednej byłoby może nie do wykonania, dlatego umieściłem w niej 42 szopki, czyli tyle, ile lat pracuję już nad szopkami. Reszta szopek prezentowana jest natomiast w ramce elektronicznej wkomponowanej w szopkę. Połączyłem zatem tradycję z nowoczesnością, co bardzo się spodobało. Staram się nigdy nie powielać swoich poprzednich pomysłów. Nie robię szopek dla profitów, samo uczestnictwo w konkursie jest dla mnie nagrodą.

 

Jeśli będziesz w Krakowie, koniecznie obejrzyj szopki krakowskie.

Pałac Krzysztofory, Rynek Główny 35
Pokonkursowa wystawa czynna w dniach od 10.12.2012 r. do 24.02.2013 r.
Godziny otwarcia: od niedzieli do czwartku: 9.00–18.00; w piątki i soboty: 9.00–19.00
Dla tych, którzy nie będą mieli możliwości zobaczenia szopek na żywo, zapraszamy do galerii zdjęć szopek krakowskich na naszej stronie internetowej: www.przk.pl.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama