Ziemię sprzedaje się tylko raz

Przewodnik Katolicki 5/2013 Przewodnik Katolicki 5/2013

Na ten problem zwrócili uwagę rolnicy z Zachodniopomorskiego, od początku grudnia protestujący na drogach swojego województwa przeciwko nielegalnej sprzedaży polskiej ziemi cudzoziemcom. Sprawa jest poważna, bo już w 2016 r. mija okres ochronny na swobodny handel naszą ziemią. Czy jest się czego bać?

 

Wielkopolskie wsparcie

– Protest w Szczecinie zwrócił uwagę na problem nielegalnego wykupu ziemi przez cudzoziemców, ale sami rolnicy nie są w stanie mu zapobiec – mówi Wieńczysław Nowacki, który od lat 80. uczestniczył i organizował protesty rolnicze w różnych częściach kraju. – W proteście rolników w Zachodniopomorskiem nie ma zaplecza; gdyby nie wsparcie abp. Andrzeja Dzięgi, stojącego na czele archidiecezji szczecińsko-pomorskiej, pewnie nic by się nie udało, choć oczywiście oceniam to jako człowiek z zewnątrz – zastrzega w rozmowie z nami Nowacki. Wieńczysław Nowacki to weteran strajków ustrzycko-rzeszowskich. – W Ustrzykach Dolnych w 1981 r. zaczynaliśmy, jak było minus 16 stopni. Strajki dotyczyły realizacji prawa naturalnego i ewangelicznego, czyli wolności stowarzyszania w związkach zawodowych rolniczych. I dzisiaj mamy taką samą sytuację – twierdzi Nowacki.

Czy obecnie jest w ogóle atmosfera do poderwania całej rolniczej Polski i doprowadzenia do przełomowych zmian? Rolnicy z Zachodniopomorskiego jednak jak na razie nie uruchomili lawiny protestacyjnej. – Analizuję sytuację, w jakiej się odbywa i w jakim czasie. To jest bardzo istotne. Dziś czas jest bardzo podatny. Ludzie w okresie świątecznym i poświątecznym siedzą w domach przed telewizorami. I oglądają świat, który jest zupełnie inny od tego, jaki znają. Czekają jednak na sygnał do działania, bo chcą się ratować – objaśnia Nowacki.

Politycy wkraczają do akcji

Pierwsze podjęło temat Prawo i Sprawiedliwość. PiS zapowiedziało, że w ciągu miesiąca złoży projekt ustawy, która ma utrudnić nabywanie przez obcokrajowców polskiej ziemi rolnej po 2016 r., gdy skończy się okres ochronny na obrót nią. Takie rozwiązania są zgodne z prawem unijnym i obowiązują w innych krajach. Nad projektem ustawy pracują poseł Zbigniew Kuźmiuk i europoseł Janusz Wojciechowski. Projekt ma wprowadzić zasadę, że osoba, która nabyła polską ziemię, musiałaby przez kilkanaście lat osobiście prowadzić gospodarstwo. Gdyby okazało się na podstawie dowodów, że ten wymóg nie jest spełniony, Agencja Nieruchomości Rolnych miałaby prawo odebrać ziemię, oddając wpłacone za nią pieniądze.

Nieoczekiwanie żądania rolników chce poprzeć Ruch Palikota. Do Sejmu wpłynął już pakiet trzech projektów ustaw przygotowanych przez tę partię pod wspólnym szyldem „mała reforma rolna”. Ustawa zakłada likwidację Agencji Nieruchomości Rolnych i sprzedaż będących w dyspozycji Agencji gruntów. Rolnicy posiadający mniej niż 50 ha ziemi mieliby prawo wykupienia ich po preferencyjnych cenach. W przypadku niesprzedanych gruntów miałyby one trafić do instytucji (trzeba ją stworzyć), która ułatwiłaby preferencyjne kredytowanie przedsiębiorstw rolniczych. Palikotowcy chcą też połączyć ARiMR z ARR oraz ZUS i KRUS. Nieoficjalnie jednak mówi się, że jest to projekt czysto polityczny, który ma uderzyć w osłabiony PSL i zjednać RP chłopów małorolnych.

Zatrzymać sprzedaż ziemi

Historia z obrotem ziemią rolniczą sięga lat 90. Ten system nieszczelności został wprowadzony w ustawie o Agencji Nieruchomości i Skarbu Państwa [tak się wtedy nazywała agencja, dziś ANR – przyp. red.] i głównie dotyczył ziem zachodnich, czyli Dolnego Śląska, lubuskiego i całego Pomorza. Temat te był poruszany wielokrotnie w czasie przygotowania polskiej akcesji w Unii Europejskiej, ale później zniknął z debaty publicznej. Problem jednak pozostał. – Zakaz wyprzedaży polskiej ziemi obcokrajowcom jest od 2000 r. języczkiem u wagi wszystkich rządów. Nikt tego tematu nie chce ruszać – stwierdza weteran rolniczych protestów Wieńczysław Nowacki. Trudno nie przyznać mu racji. W Konstytucji RP są tylko dwa punkty dotyczące spraw rolniczych, ale brak przepisów szczegółowych. Art. 21 stwierdza, że podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. – Ale co to jest gospodarstwo rodzinne i ustrój rolny państwa, nie wiadomo. Bo nie ma polskiej polityki państwa, bo zastępuje je unijna Wspólna Polityka Rolna i indywidualna polityka ministrów. Jeszcze całkiem niedawno powszechnie twierdzono, że własność nie ma narodowości. Dziś boleśnie i wielokrotnie przekonujemy się, że tak nie jest – przykłady polskich stoczni i choćby zwalnianych pracowników z fabryki samochodów w Tychach są bardzo wymowne. Czy w przypadku sprzedaży ziemi rolnej też ma być podobnie? Nie chcemy i nie możemy się na to godzić.  Dziś własność ziemi to jest być albo nie być nowoczesnego polskiego rolnika w Europie, a tym samym być albo nie być całego polskiego narodu. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

 

Janusz Wojciechowski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości

– Polsce grozi masowy wykup ziemi. Polska ziemia jest po pierwsze tania, a po drugie dobra. Nasze gleby są niezniszczone i mają bardzo dobrą jakość. Po trzecie jest jej dużo. Istnieje coraz większe zainteresowanie jej zakupem. Na świecie narasta kryzys żywnościowy i produkcja żywności staje się produkcją strategiczną. Wszystkie rozsądne kraje zabezpieczają się przed wykupem ziemi przez cudzoziemców. Jest zasada swobodnego przepływu kapitału. Nie możemy więc wprowadzać rozwiązań pogarszających dostęp do polskiej ziemi. Praktycznie każdy może kupić francuską ziemię rolną, ale pod warunkiem że jest od pokoleń francuskim rolnikiem. Chcemy, aby tak było w Polsce. Podobnie jest w Danii, Hiszpanii i Niemczech. Polska może bardzo szybko zmienić swoje prawo w taki sposób, żeby polska ziemia trafiała w ręce polskich rolników.

Źródło: TV Trwam

Wieńczysław Nowacki, członek zarządu krajowego Stronnictwa Ludowego „Ojcowizna”, działacz Solidarności Rolniczej w latach 80.

– Dzisiaj jest istotne, by spełnić pewne oczekiwania ludzi wsi, którzy mają patriotyczne nastawienie w przeciwieństwie do tych, co tylko oczekują na dopłaty albo wystarcza im to, co mają. Patrioci patrzą pod szerszym kątem, polskim, narodowym i wiary katolickiej, który jest bardzo istotnym elementem psychologicznym. Oznacza to, że ziemia nie jest tylko elementem materialnym, że jest ona elementem sakralnym. Ziemię nie tylko się uprawia, pracuje i z niej utrzymuje rodzinę, ale jest czynnikiem, który odnosi się do Ewangelii. Czyńcie sobie ziemię poddaną, to istotna myśl. Ludzie w jakiś sposób materialnie funkcjonujący i ci, którzy są w coraz gorszej sytuacji, to są ludzie najbardziej aktywni. Dla mnie najpierw ważna jest sprawa ideowo-duchowa. W latach 80. uważałem, że działalność związkowa jest i była polityczna, i podobnie uważam dzisiaj, że walka o zachowanie polskiej ziemi w naszych rękach jest nie tylko działalnością rolniczą, ale przede wszystkim problemem politycznym. Temat nie może być przedstawiany jako tylko problem materialny. Ważne jest również to, jak odnoszą się do tego katolicy świeccy. Wiąże się to pojęciem dobra wspólnego. To dotyczy nas wszystkich. Katechizm mówi, że jeśli jest naruszane dobro wspólne, to ma się prawo i obowiązek do sprzeciwu.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...