Spisek

Spiskowa teoria wszystkiego ma inne jeszcze dobre strony: jeśli w nią uwierzyć, pozwala zmniejszyć nieznośny lęk przed jutrem. Przyszłość, która zawsze była groźną niewiadomą, jest tutaj nie tylko nazwana, ale zanalizowana, a jedynie słuszne wnioski – wyciągnięte. Znak, 9(616)/2006




Ojcem wiary w spisek jest strach, matką podejrzliwość. Żadne prawo nie zakaże tej wiary, a tym bardziej samego spiskowania. Tylko wolność jest światłem rozświetlającym taki mrok.

Spisek to coś „spisanego”. Jakaś tajna umowa. Albo spis, lista – niekoniecznie Macierewicza czy Wildsteina. Może raczej proskrypcyjna, przy pomocy której dyktator Sulla u kresu Republiki siał trwogę w Rzymie. Od najdawniejszych czasów ludzie nieufnie odnosili się do pisma, choćby dlatego, że tylko nieliczni je znali. To, co spisane – jako dostępne wybrańcom – z natury budziło lęk. Tak jak spis u narodzin Chrystusa, który sprawił, że Józef z ciężarną Marią musieli udać się aż do Betlejem, gdzie nie znaleźli gospody. Takie spisy były znienawidzone przez lud, nie tylko ze względu na uciążliwość, ale dlatego, że zwiastowały nowe podatki albo pobór do wojska. Spis pachniał spiskiem. Ale pierwszy w dziejach spisek nie został bynajmniej spisany, lecz uknuł go Wąż z głupiutką pięknotką Ewą. Ta dysproporcja dobrze oddaje istotę spisków późniejszych, w których zawsze są przepełnieni złem prowodyrzy i ich naiwne narzędzia.

Spiskowa teoria wszystkiego

Wszystko da się zinterpretować jako spisek. Dobrym przykładem jest sławetna powieść Dana Browna i głupawy, choć sprawnie zrobiony film na niej oparty: historia Kościoła jako super- spisek. Ale to przecież nic nowego; już gnostycy uważali, że Pismo Święte ma ukryty kod i usiłowali go złamać. W judaizmie to samo czynili kabaliści z Torą, a w islamie sufici z Koranem. O tekstach mniej fundamentalnych i ich numerologicznej obróbce nawet wspominać nie warto.

Historia dzieje się tak, jak się dzieje, nie dlatego, że jest trudną do przewidzenia wypadkową ludzkich usiłowań i gry przypadku, ale dlatego, że gdzieś knuje grupa spiskowców i oni są ukrytym demiurgiem dziejów. Według zwolenników spiskowej teorii wszystkiego, przypadkowość jest wykluczona: wszystko, co się stało, zostało zaplanowane przez zakonspirowaną koterię, która sprzysięgła się na naszą zgubę, pasożytując na reszcie ludzkości. Templariusze ukryli świętego Graala, aby potajemnie rządzić światem. Średniowieczne zarazy roznosili Żydzi, heretycy i czarownice. Spiskowcami byli Luter i Kalwin, wynikiem spisku – reformacja, osłabienie Kościoła i bezczelne domaganie się praw przez pokornych dotąd poddanych. Nie inaczej z rewolucją francuską i wszystkimi rewolucjami następnymi. W naszych czasach światem rządzą, oczywiście, Żydzi, masoni, anglosascy bankierzy albo inna klika, bez której przyzwolenia nic stać się nie może. W wersji rodzimej klika pała szczególną nienawiścią do Polski i ma upodobanie w jej udręczaniu, stąd biorą się wszystkie nasze niedole. Wcale zresztą nie jesteśmy wyjątkiem w podobnej wierze: wedle niektórych Amerykanów – korzystających oczywiście ze swobody stowarzyszania się i z wolności słowa – kontakty z pozaziemską cywilizacją zatajono, lądowanie na Księżycu i jego telewizyjną transmisję po prostu sfingowano, AIDS wyhodowano w rządowym laboratorium, a żaden samolot nie uderzył w Pentagon, tylko eksplodowała tam bomba. Za atakiem na World Trade Center nie stał żaden ben Laden, ale izraelski Mosad albo post-sowieckie KGB. Terroryzm jest świetnym tworzywem do klecenia kolejnych spiskowych bajęd. Wiara w spisek nie jest zresztą atrybutem durniów: jak powiada pewna wybitna Pani Socjolog, w 1983 roku odbyła się na Kremlu tajna narada, w czasie której uznano, że utrzymanie imperium stało się zbyt kosztowne i trzeba się go pozbyć, ale tak, by zachować wpływy. Podziemna Solidarność, a potem – Okrągły Stół z przesławną Magdalenką są owocem tych ustaleń. Dzisiejszy „układ” czy też „czworokąt” – ich przebiegle zaplanowanymi dziećmi.

Jak pisze sceptycznie Publiusz Stacjusz: „bogów na świecie stworzył naprzód strach”, ale w tym kontekście maksyma ta jest na miejscu. Skoro pierwotny człowiek bał się burzy i grzmotów, to postawił bałwana, wzniósł doń modły i już uwierzył, że uniknie gromu. Nie inaczej człowiek dzisiejszy, kiedy nie może pojąć złożoności świata, zaczyna domniemywać spisek i używa go jako klucza do rzeczywistości. Nad innymi klucz ten ma jedną przewagę: pasuje zawsze. Racjonalizm bywa czasem bezradny w objaśnianiu świata, ale na pewno wszystko można wyjaśnić hipotezą spisku.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...