Ślad

Tygodnik Powszechny 23/2010 Tygodnik Powszechny 23/2010

Pokój rozświetlony światłem z ekranu telewizyjnego. Szum przewijanej kasety wideo. Do początku. Stop. I po raz kolejny odtwarzana scena zabójstwa z rąk zamachowca.



Gęsty szpaler ludzi – uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie. I oklaski. Myślałem, że Ktoś Ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramę. Tak sobie wtedy pomyślałem – oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści parę lat wytrwale pukał do fabrycznych bram”.

Strajk u strażaków

Zupełnie inną sytuacją był strajk w warszawskiej Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa. Rozpoczął się 25 listopada 1981 r. Ks. Popiełuszko znał wielu strajkujących studentów. Codziennie przedzierał się przez kordon milicji i ZOMO obstawiających budynek WOSP, by odprawić Mszę, wyspowiadać lub tylko przez chwilę pobyć z młodymi ludźmi.

„Duże wrażenie wywarła na mnie pierwsza Msza, którą ksiądz Jerzy odprawił w auli – wspomina jeden ze strajkujących studentów. – Byłem zdumiony tym, iż tak młody, niemalże filigranowej budowy człowiek posiadał w sobie tyle siły i wiary, że niemal od chwili poznania budził wśród nas niezrozumiałą wręcz sympatię i szacunek. Myślę, że sprawiły to słowa jego kazania – proste i szczere, a jednocześnie tak głęboko zapadające w serce. Potrafił nam dać to, co w tych ciężkich chwilach było nam najbardziej potrzebne: nadzieję i wiarę w słuszność naszej sprawy. Po tej Mszy spowiadał nas bez przerwy przez kilka godzin. Poszedłem do spowiedzi późnym wieczorem. Ksiądz był już bardzo zmęczony, ale każdego z nas witał z uśmiechem i radością. Czułem się wtedy bardzo dziwnie. Szkoła była otoczona przez MO.
Komendant straszył nas karną kompanią, wojskiem. Żyliśmy w nieustannym napięciu i poczuciu zagrożenia, i w tym wszystkim, jakby w oderwaniu od rzeczywistości – ksiądz, modlitwa, Słowo Boże, spowiedź. To były jeszcze chwile, w których można było oderwać się od czujności wobec zagrożenia napiętej do granic, znaleźć czas na rozmowę z Bogiem. Te krótkie chwile odprężenia pozwoliły nam wytrzymać terror psychiczny, który wprowadziły władze. Mogliśmy, dzięki księdzu Jerzemu, spojrzeć inaczej na otaczającą nas rzeczywistość. Uczył nas, jak pozbyć się nienawiści, jak zachować godność chrześcijanina i patrioty”.

Tragiczne przerwanie strajku, zakończone pacyfikacją uczelni 2 grudnia przez milicyjne jednostki specjalne, doprowadziło do relegowania ze szkoły wielu studentów. Ks. Popiełuszko starał się utrzymywać z wieloma z nich kontakt i wspierać finansowo. Z niejednym przyjaźnił się do śmierci.

Msze za Ojczyznę

Spacyfikowany strajk w WOSP „zapowiadał” atmosferę słynnych Mszy „w intencji Ojczyzny i tych, którzy dla niej cierpią”, późniejszego symbolu stanu wojennego. Od lutego 1982 r. przed ich zakończeniem, ks. Popiełuszko lub proboszcz ks. Teofil Bogucki prosili, aby „nie dać się sprowokować nikomu, kto chciałby zakłócić nasz modlitewny nastrój”.

W nabożeństwach za Ojczyznę uczestniczyli nie tylko mieszkańcy stolicy, ale coraz częściej ludzie z różnych zakątków Polski. Przyjeżdżali, żeby się pomodlić i żeby poczuć się na chwilę ludźmi wolnymi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama