Ślad

Tygodnik Powszechny 23/2010 Tygodnik Powszechny 23/2010

Pokój rozświetlony światłem z ekranu telewizyjnego. Szum przewijanej kasety wideo. Do początku. Stop. I po raz kolejny odtwarzana scena zabójstwa z rąk zamachowca.



Krótka modlitwa

Fragment zapisków księdza z końca grudnia 1983 r.: „Dzisiaj przed obiadem o 12.00 poszedłem odmówić różaniec w kościele na chórze. Błogosławiona cisza. Nad amboną złoty krzyż. Od czasu do czasu wpadał promyk słońca i krzyż rozjaśniał się złotą, ciepłą poświatą. Potem następował mrok.

Boże, jak bardzo podobne jest ludzkie życie, szare, trudne, czasami ponure i byłoby często nie do zniesienia, gdyby nie promyki radości, Twojej obecności, znaku, że jesteś z nami, ciągle taki sam, dobry i kochający”.

Requiem

„Jurek był uosobieniem mądrości – wspomina Stefan Bratkowski. – Czegoś, co można nazwać zdrowym rozsądkiem, ludową mądrością powiązaną z autentycznym chrześcijaństwem. Jurkowi nienawiść była całkowicie obca. I wydaje mi się, że to była jedna z najważniejszych cech jego osobowości. On niósł nadzieję i pewność, że to, co się w Polsce dzieje, będzie miało swój koniec, że nie będzie tak zawsze. Liczyliśmy, że dojdzie w końcu do rozmów i ten stan, jak go nazywaliśmy: wojny polsko-jaruzelskiej, kiedyś się skończy. Jurek dawał siłę przetrwania i nadzieję na to, że będzie inaczej, ale to wszystko wydarzyło się już po jego śmierci. I jeszcze jedna rzecz, która nie jest wyłącznie pośmiertnym komplementem. Jeden z korespondentów zagranicznych, z którym słuchałem homilii Jurka, powiedział mi po zakończonej mszy: »wiesz, miałem wrażenie, że ten kościół zaczynał rosnąć«. A Jurek nie mówił głośno, nie krzyczał. To nie były wystąpienia »bojownika politycznego«. To było – powtórzę – dawanie nadziei i przy tym Jurek nie był »urzędnikiem Pana Boga«”.

„On mówił: nawet »kiedy mnie zabraknie, to spotykajcie się – twierdzi Roma Bratkowska. – Choćbyście mieli nic nie mówić, spotykajcie się. Bądźcie razem«. On wiedział, jaka jest w tym siła”.

„Pamiętam, że już po pogrzebie Jurka – wspomina Anna Szaniawska – byliśmy razem z mężem we Włocławku na tamie. To była podróż śladami ostatnich chwil księdza. Staliśmy nad tą wodą i płakaliśmy. Kiedy zobaczyliśmy zdjęcia z sekcji zwłok, to ja powiedziałam: »Klemens, ja nie mogę na to patrzeć. Chcę zapamiętać Jurka takim, jakim był«. Po wydobyciu zwłok z wody wyglądał strasznie. To wszystko stało się tak nagle. Ja pamiętałam Jurka, w którym tyle było życia i nagle te zdjęcia zwłok. Nie mogłam się z tym pogodzić”.

Podczas pisania tekstu korzystałem z rozmów z ludźmi znającymi ks. Popiełuszkę oraz następujących publikacji: Ks. Jerzy Popiełuszko, „Bóg i Ojczyzna”, Warszawa 1984, Ks. Jerzy Popiełuszko, „Zapiski 80-84”, Paryż 1985, Ks. Teofil Bogucki, „Moje wspomnienia o ks. Jerzym Popiełuszce”, Warszawa 1986 [wyd. podziemne], Grażyna Sikorska, „Prawda warta życia”, Warszawa 1988 [wyd. podziemne], Milena Kindziuk, „Ks. Jerzy Popiełuszko”, Kraków 2004, „Modlitwa za Polskę. Ksiądz Jerzy Popiełuszko we wspomnieniach bliskich”, wstępem opatrzył i wywiady przeprowadził Piotr Czartoryski-Sziler, Szczecinek 2004, Ewa K. Czaczkowska i Tomasz Wiścicki, „Ksiądz Jerzy Popiełuszko”, Warszawa 2004, Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej, nr 10 z 2004.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama