Polemicznie o Jezusie

Tygodnik Powszechny 11/2011 Tygodnik Powszechny 11/2011

Zamysł Benedykta XVI jest podwójny: z jednej strony chodzi mu o ukazanie piękna misterium Chrystusa, z drugiej – o apologię tegoż wobec interpretacji teologicznych, które Papież uznaje za zagrożenia.



Przeakcentowanie krzyża w stosunku do zmartwychwstania ujawnia się dość wyraźnie także w rozdziale poświęconym ustanowieniu i teologii Eucharystii. Na jej związek ze zmartwychwstaniem wskazuje Benedykt XVI tylko mimochodem, mówiąc o dniu jej sprawowania, natomiast wątek życia, który jest fundamentalny także w nowotestamentalnej teologii Eucharystii (por. J 6), jest tutaj praktycznie nieobecny.

Wrażenie niedowartościowania zmartwychwstania nieco kompensuje dość oryginalny – zwłaszcza językowo – wątek, w którym o jego skutkach Papież mówi jako o „mutacji”. Otóż „w zmartwychwstaniu zostały zrealizowane nowe możliwości bycia człowiekiem, które mają znaczenie dla wszystkich i otwierają przed ludźmi przyszłość, nowy rodzaj przyszłości” (s. 260, por. 263, 290). W ten sposób Zmartwychwstały jawi się jako ten, który zainaugurował ostateczną rzeczywistość, ku której wszyscy zmierzamy. Benedykt XVI nie rozwija tego wątku szczegółowo, ale z punktu widzenia zastosowanej metaforyki jest to jedna z ciekawszych prób aktualizacji teologicznej tradycji obecnych w „Jezusie z Nazaretu” [fragmenty rozdziału o Zmartwychwstaniu publikujemy na kolejnych stronach – red.].

Zacięcie apologetyczne

Trudno rozstrzygnąć, czy zacięcie apologetyczne, wyraźnie obecne w książce, jest jej wartością czy raczej słabością. Z jednej strony rzeczywiście istotne i pożyteczne dla części czytelników może być przeciwstawienie się niektórym nurtom egzegezy historyczno-krytycznej. Zwłaszcza gdy próbując dopasować się do pooświeceniowej mentalności, przyjmują bezkrytycznie jedno z jej założeń – iż Bóg nie może działać w historii i w materialnym świecie – i w konsekwencji usiłują usunąć z chrześcijańskiego orędzia na przykład wiarę w pusty grób Chrystusa.

Jednocześnie jednak wielość problemów, na które Benedykt XVI stara się odpowiedzieć, sprawia, że same odpowiedzi pozostają jedynie naszkicowane, wstępnie i ogólnie zarysowane. To z pewnością nie wystarczy specjalistom. A czytelnika mniej zorientowanego w stanie współczesnej dyskusji wokół problemu „Jezusa historycznego”, a jednocześnie borykającego się z egzystencjalnymi pytaniami, jakie ona ubocznie generuje, może wprawić w pewne zakłopotanie.
 

Wątki nieobecne

Dwóch wątków mi w książce zabrakło – i nie potrafię sobie tego braku wyjaśnić, zwłaszcza biorąc pod uwagę intencję autora (wykład wg analogii wiary). Po pierwsze w praktyce nieobecna jest postać Ducha Świętego, mimo że Papież sporo uwagi poświęca tradycji Janowej. A to w niej właśnie postać Ducha pojawia się ze szczególną intensywnością, czy to w ramach skądinąd dość szeroko omawianej mowy arcykapłańskiej Chrystusa, czy to w scenie przekazania Ducha uczniom w dniu zmartwychwstania. Nieobecność Ducha Świętego w całym właściwie tomie (wspomniany zaledwie ok. 20 razy, podczas gdy Rudolf Bultmann – ok. 15) sprawia, że gubi się gdzieś aspekt trynitarny życia, posługi, a zwłaszcza paschalnego misterium Chrystusa oraz mniej zrozumiały staje się proces formowania się świadectw o wydarzeniach.

Po drugie – nie pojawia się wątek zstąpienia Chrystusa do otchłani (czy „piekieł”). Oczywiście – nie jest on wprawdzie ewangeliczny, jednak obecny już w Nowym Testamencie, a w teologii Ojców odgrywał kluczową rolę w wyjaśnianiu zbawczej skuteczności śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Pominięcie to jest być może konsekwencją niewielkiego zainteresowania Papieża tym, co dzieje się z Chrystusem w śmierci, przez owe dwa i pół dnia wielkiej ciszy.

Rodzi się tutaj seria pytań: na przykład o to, jak głęboka była solidarność Jezusa z umarłymi? Co oznacza dla Boga doświadczenie śmierci? Te kwestie są co najmniej równie ostro dyskutowane we współczesnej teologii, jak problemy egzegetyczne, które Benedykt XVI porusza. I nie jest to chyba tylko wynik braku miejsca, bowiem nieraz na kilku stronach rozwijane są wątki znacznie bardziej odległe od rdzenia misterium paschalnego.

***

Na koniec chciałbym podkreślić najcenniejszy – moim zdaniem – wątek. Jest nim główny nurt rozważań Papieża – problematyka kultu. W Chrystusie nastąpiło przełamanie modeli kultycznych związanych z materialnymi ofiarami. Odtąd On jest tym miejscem, w którym przebłaganie raz na zawsze dokonane na krzyżu nas również dosięga. W związku z tym kult chrześcijański zostaje przeniesiony w zupełnie nowe obszary, staje się kultem serca, dokonującym się w naśladowaniu ofiary Chrystusa, poprzez wierność wyzwaniom, jakie w Nim Bóg przed nami stawia.

Przy czym nie chodzi jedynie o sprowadzenie kultu do etyki: „nasza własna moralność nie potrafi w wystarczający sposób oddawać czci Bogu” (s. 250). Chrześcijaństwa nie wolno redukować do projektu etycznego, „nowość nowego przykazania nie może polegać na wysokim poziomie osiągnięć moralnych” – pisze Papież (s. 76). Chodzi zatem o relację, o więź, która jest możliwa dzięki zwróceniu się Boga do człowieka w Chrystusie.

Ks. Grzegorz Strzelczyk (ur. 1971) jest doktorem teologii, zajmuje się dogmatyką, zwłaszcza chrystologią. Na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego pełni funkcję prodziekana. Opublikował m.in. książkę „Teraz Jezus”. Prowadzi własną stronę internetową: www.strzelczyk.edu.pl
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama