Kim są augustianki? Żeńska odmiana charyzmatu augustiańskiego

Życie duchowe 125/ Zima 2026 Życie duchowe 125/ Zima 2026

W jaki sposób charyzmat augustiański przeżywają kobiety? Czy w historii można dostrzec pewne specyficzne cechy charakteryzujące realizację ideału augustiańskiego w życiu kobiet? Kim są augustianki? Czym się charakteryzują?

W jaki sposób charyzmat augustiański przeżywają kobiety? Czy w historii można dostrzec pewne specyficzne cechy charakte­ryzujące realizację ideału augustiańskiego w życiu kobiet? Kim są augustianki? Czym się charakteryzują? Te pytania mogą po­móc nam w rozpoczęciu refleksji na temat augustianek prowa­dzących życie kontemplacyjne, drugiej gałęzi, która wraz z za­konem braci stanowi Zakon św. Augustyna, duchową ojczyznę papieża Leona XIV.
Charyzmat augustiański można porównać do pryzmatu z wie­loma fasetkami: odnajdujemy w nim bowiem aspekt poszu­kiwania wewnętrznego, który można przedstawić w obrazie serca i w „augustiańskiej modlitwie serca”: „spraw, abym po­znał siebie, abym poznał Ciebie”[1]; odnajdujemy również aspekt wspólnotowy, który urzeczywistnia się w radosnej i serdecznej wspólnocie nawiązującej do agapicznej atmosfery pierwszych wspólnot chrześcijańskich (por. Dz 4,32–35); odkrywamy tu też aspekt komunii i współuczestnictwa, dzięki któremu to, co się przeżywa, staje się „dobrem wspólnym” dla wszystkich. My, augustianki, jesteśmy wezwane do urzeczywistniania chary­zmatu, zaczynając od jego kontemplacyjnego wymiaru prze­żywanego wspólnie – w harmonii.

Wymiar kontemplacyjny

Psalm 46 w kilku zwięzłych słowach wyraża, na czym pole­ga kontemplacja: „Zatrzymajcie się, i we Mnie uznajcie Boga” (Ps 46,11). Jeśli chcemy zrozumieć sens naszego nieustannego trudu; jeśli chcemy poznać lub doświadczyć Boga, Jego obec­ności w naszym życiu, tak pełnej opatrzności i miłości, musi­my mieć odwagę zatrzymać się. Kontemplacja proponuje za­trzymanie się: gorączkowe tempo życia i tysiące zmartwień często uniemożliwiają nam pielęgnowanie serdecznej relacji z Bogiem, pozbawiając nas tej więzi, która stanowi fundament naszego człowieczeństwa. Kontemplacja nie jest sposobem na odizolowanie się od wszystkiego, ale raczej odpowiedzialnością wobec świata i historii, a dla nas, mniszek, odpowiedzialnością apostolską: pomaganiem w pielęgnowaniu kontemplacyjne­go wymiaru życia, który jest właściwy wszystkim chrześcija­nom. Wokół nas jest tyle powierzchowności, tyle zagubienia, tyle banalności. Milczenie, samotność przed Bogiem, poświę­canie czasu na modlitewne czytanie Słowa, wspólna refleksja i dialog nad sensem tego, co się dzieje, są dziś jeszcze bardziej potrzebne jako posługa uczłowieczenia: był o tym przekonany sam św. Augustyn.

Dzisiaj panuje mentalność utylitarna: ludzie gotowi są do działania wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści, które mogą z niego wyniknąć. Kontemplacja demaskuje fałsz tej mentalności, prezentując się również jako działanie, ale oderwane od żądzy korzyści. Kto decyduje się zatrzymać i poświęcić przestrzeń i czas na kontemplacje, w rzeczywistości kieruje się pragnieniem odnalezienia w wirze swoich różnorodnych zobowiązań kierunku i celu. To właśnie kontemplacja nadaje sens i znaczenie każdemu ludzkiemu działaniu i każdej po­słudze eklezjalnej.

Dla nas, mniszek, kontemplacja nie jest czymś zarezerwowa­nym dla określonych pór dnia. Prawdą jest, że mamy czas prze­znaczony specjalnie na lectio divina lub medytację, podczas których w sposób szczególny pielęgnujemy wewnętrzną po­stawę kontemplacyjną. Wszystko to jednak prowadzi do tego, że kontemplacyjnym spojrzeniem obejmujemy całość egzy­stencji: łącznie z wszystkimi aspektami codzienności, z jej ja­snymi i ciemnymi stronami, które kruchość naszego istnienia nieuchronnie niesie ze sobą.

Święty Augustyn w pięknym fragmencie Homilii na Ewangelię św. Jana wyraża apostolstwo kontemplatyka, będące syntezą zatrzymania się, aby przyjmować, smakować, słuchać, oraz naglącej potrzeby dzielenia się tym, co się otrzymało, i prze­kazywania tego dalej. Nawiązując do słów Pieśni nad Pieśnia­mi, pisze:

Ja śpię, ale moje serce czuwa. Odpoczywam od przesadnego zajmowania się pracami, żeby mój duch uczuciami Bożymi był zajęty. W tych, którzy w ten sposób słodko i pokornie odpoczy­wają, Kościół ma upodobanie, a oto puka Ów, który mówi: „Co wam mówię w ciemności, opowiadajcie w świetle, i co usłyszy­cie na ucho, głoście na dachach” (Mt 10,27)… […]. Puka więc, przeszkadzając wytchnieniu spoczywających świętych i woła: „Otwórz mi, co do mej krwi, siostro moja, co do mych nawie­dzin, bliska moja, gołębico moja, co do mego ducha, co do mo­jej mowy, którą w czasie wypoczynku lepiej poznałaś, doskonała moja, otwórz mi, głoś mnie…”[2].

Wracając do początkowych pytań, możemy w tym momen­cie naszkicować pierwszą odpowiedź: my, augustianki, po­święcamy się pielęgnowaniu wymiaru kontemplacyjnego, niezbędnego elementu człowieczeństwa, pokarmu dla bra­terskiej wspólnoty i fundamentu każdej formy relacji i przy­jaźni; w tym kręgu kontemplacji i komunii czujemy się od­powiedzialne za zaangażowanie, poprzez służbę gościnności wyrażającą się w różnych formach i propozycjach dla braci i sióstr, którzy do nas przybywają, aby oni również mogli do­świadczyć piękna wspólnoty, które przepełnia wewnętrzne życie Trójcy Świętej.

In unum

Święty Augustyn nie postrzega życia monastycznego jako zbio­rowości osób, z których każda samodzielnie pielęgnuje swoją relację z Bogiem i wypełnia swoje obowiązki: etymologicznie termin „mnich” (monos – „tylko jeden”) oznacza bowiem całko­wite oddanie się Bogu w samotności. Święty Augustyn odcho­dzi od tej pierwotnej koncepcji monos-mnich i nakreśla nową, bardzo osobistą, która będzie wyznacznikiem oryginalności jego fundacji monastycznych w porównaniu z innymi. Rów­nież dla Augustyna termin monos oznacza solus – „sam”, ale nie w sensie samotności/oddzielenia od innych, lecz w sensie ta­kiej zdolności do jedności z ludźmi, z którymi żyje, aby tworzyć z nimi jedno (una cosa sola), a raczej jedno serce i jedną duszę. Życie wspólne, tak jak je pomyślał i zaproponował Augustyn, nie jest więc zwykłym współzamieszkiwaniem jednostek, ale połączeniem dusz i serc w płomieniu miłości.

Kobiety „utrumque”

Żeńskie klasztory Reguły augustiańskiej towarzyszą od same­go początku męskim fundacjom monastycznym, których pra­gnął św. Augustyn. Fragment Listu 211 odsłania uczucia, ja­kimi Augustyn darzył życie mniszek z klasztoru w Hipponie, który sam założył:

Zwykłem cieszyć się wami i niekiedy znajduję ukojenie wśród tak wielu skandali, którymi przepełniony jest ten świat, myśląc o waszej licznej wspólnocie, waszej czystej miłości, waszym świętym życiu, szczególnej łasce udzielonej wam przez Boga, że nie tylko wyrzekłyście się ziemskich małżeństw, ale wolały­ście żyć w doskonałej zgodzie we wspólnocie domu Bożego, aby wszystkie być jednym sercem i jedną duszą skierowaną ku Bogu[3].

Na przestrzeni wieków, począwszy od połowy XIII wieku, wraz z powstawaniem męskich wspólnot zakonnych Reguły augu­stiańskiej, należących do szerszego ruchu żebraczego, pojawiają się również klasztory żeńskie, które przestrzegały tej samej Reguły. Powstawały one zazwyczaj jako pustelnie lub klaszto­ry, w których gromadziły się pobożne kobiety, zarówno młode, jak i wdowy, aby poświęcić się modlitwie i pokucie, żyjąc we wspólnocie pod kierownictwem przełożonej. Wraz ze wzro­stem liczby członkiń pustelnia stawała się klasztorem, a jej mieszkanki – mniszkami.

Istotnym elementem wspólnym dla świadectwa życia wszyst­kich tych kobiet jest, z jednej strony, radykalizm, z jakim przy­jęły one życie kontemplacyjne jako preferowaną drogę do osiągnięcia jedności z Bogiem. Z drugiej strony, kontemplacja nie czyni z nich kobiet oderwanych od codziennych spraw, wręcz przeciwnie: dlatego możemy nazwać je kobietami utrumque (jednego i drugiego aspektu życia jednocześnie). Pierwszą z tego grona jest sama św. Monika, ponieważ to właśnie do niej jej syn Augustyn stosuje wyrażenie utrumque: uznaje bowiem, że jego matka potrafiła połączyć konkretność spraw domowych z głębią najwyższych przeżyć duchowych[4].

Przykładami kobiet utrumque są wspaniałe postacie św. Klary z Montefalco (1268–1308) i św. Rity z Cascii (ok. 1381–1457): pierwsza z nich miała w sercu wyryte znaki męki Pańskiej, druga została naznaczona jednym z kolców korony cierniowej Ukrzyżowanego. Obie, oprócz tego, że były mistyczkami Chry­stusa ciepiącego, stały się punktami odniesienia dla ówczesne­go społeczeństwa świeckiego. W ostatnich czasach w Cascii bł. Matka Teresa Fasce (1881–1947) łączyła intensywne życie modlitewne z niestrudzoną, niezwykle owocną działalnością apostolską na rzecz promowania kultu św. Rity i pomocy naj­biedniejszym, zwłaszcza dla osieroconych dziewczynek.

Na koniec warto wspomnieć o wybitnej postaci Matki Alessan­dry Macajone (1931–2005), pionierce nowych dróg i rozwią­zań: najpierw jako przewodnicząca Federacji Klasztorów Augustiańskich we Włoszech, a następnie jako opatka wspólnoty Eremo di Lecceto (Siena), potrafiła rozbudzić w siostrach pa­sję do charyzmatu augustiańskiego, z entuzjazmem do wspólnego poszukiwania, pogłębiania wiedzy i studiowania; a także formować je do szeroko pojętego monastycyzmu, otwartego na przyjmowanie i współuczestnictwo osób konsekrowanych i świeckich, wątpiących i niewierzących. Wraz z tym płodnym i wymagającym darem z siebie matka Alessandra rozwinęła głęboką i osobistą drogę upodabniania się do Chrystusa w du­chu augustiańskim, coraz bardziej skupiając się na odkrywa­niu swojego „powołania w powołaniu”, które nazywała: drogą powrotu do początków życia lub dziecięctwa ewangelicznego.

Droga przemiany

Propozycja życia we wspólnocie, którą nakreślił Augustyn i któ­ra po upływie wielu stuleci zachowała do dziś swoją świeżość i pierwotne piękno, jest drogą przemiany o charakterze paschalnym: od „ja” do „my”; od „moje” do „nasze”; od własnych zawężonych i zamkniętych pożytków do „pożytków Chrystu­sa” (por. Flp 2,21), otwartych na każdego człowieka i na całego człowieka. Augustyn dodałby: od ziemi do… przebóstwienia: „Każdy jest taki, jaka jest jego miłość. Kochasz ziemię? Ziemią będziesz. Boga kochasz? Cóż powiem? Że będziesz Bogiem? Nie śmiem powiedzieć tego sam od siebie, ale posłuchajmy Pisma: «Bogami jesteście i synami Najwyższego» (Ps 82,6). Jeżeli chce­cie zostać bogami i synami Najwyższego, nie kochajcie świata ani tego, co jest na świecie”[5].

To dzieło przemiany nie jest wynikiem ludzkich wysiłków ani in­tencji, ale darem łaski. Jest ono możliwe dzięki spotkaniu miło­ści, która przyciąga, i serca, które pozwala się przyciągnąć, a nie dzięki powinności, która zobowiązuje. Dla św. Augustyna była to iskra przyciągania, która rozpaliła jego serce i zraniła je pięk­nem „pokornego Boga”, o którym śpiewał na wiele sposobów:

Myślałem o tym, skąd powinienem nabyć mocy, która by mi umoż­liwiła radowanie się Tobą. Nie znajdowałem na to żadnego sposo­bu, dopóki nie wyciągnąłem rąk ku Pośrednikowi między Bogiem a ludźmi, człowiekowi Jezusowi Chrystusowi, który jest wzniesio­nym ponad wszystko Bogiem błogosławionym na wieki. […] A ja jeszcze nie przyjmowałem mojego Pana Jezusa Chrystusa jako po­korny pokornego i jeszcze nie wiedziałem, czego mogłaby mnie nauczyć Jego słabość[6].

Jakże nas ukochałeś, dobry Ojcze, który nawet własnego Syna nie oszczędziłeś, ale Go wydałeś za nas, grzeszników. Jakże nas uko­chałeś! […] Moglibyśmy mniemać, że Słowo Twoje dalekie jest od wspólnoty z ludźmi, moglibyśmy zwątpić w nasze ocalenie – gdyby Słowo Twoje nie stało się ciałem i nie zamieszkało między nami[7].

Widzę Cię, dobry Jezu, oczyma wiary, które mi otworzyłeś, jak­byś krzyczał wśród zgromadzenia rodzaju ludzkiego i mówił: „Przyjdźcie do Mnie i uczcie się ode Mnie”. Synu Boży, przez któ­rego wszystko się stało, Synu Człowieczy, który stałeś się taki sam wśród wszystkich innych rzeczy, czymże jest, zaklinam Ciebie, to, czego przychodzimy się uczyć od Ciebie? „Bo jestem cichy – rze­cze – i pokorny sercem” […]. Inaczej bowiem dusza nie zyskuje spokoju, jeśli nie zostanie oczyszczona z nieposkromionej pychy, przez którą sama sobie wydaje się wielka, podczas gdy dla Cie­bie jest chora[8].  

Po drugie proces przemiany od „ja” do „my” w Augustynie mógł się dokonać dzięki fascynacji, jaką wywierało na nim piękno jedności, widoczne we wspólnocie chrześcijan Kościoła medio­lańskiego skupionych wokół swojego pasterza, biskupa Ambro­żego. Piękno Kościoła, konkretnie widoczne w jedności jego członków! Dlatego Augustyn myśli o swoich fundacjach mona­stycznych jako o komórkach Kościoła, przestrzeniach wspól­nego życia ludzi dążących do podtrzymywania atmosfery ser­decznej, szczerej i pełnej miłości wspólnoty: w świecie głęboko podzielonym i skłóconym, dziś tak jak wtedy, te wspólnoty są światłem nadziei i świadectwem, że braterskie współżycie jest możliwe, co więcej – jest piękne.

Jedyne w południowej Italii

We Włoszech, a konkretnie w Rossano w Kalabrii, od ponad piętnastu lat grupa mniszek prowadzi kontemplacyjne życie au­gustiańskie: jedyne w całej południowej Italii. Nasze codzienne utrumque przebiega w owocnym napięciu między postawą kon­templacyjną, którą staramy się pielęgnować, w duchu prostego i radosnego braterstwa, które panuje między nami, a gotowością do dzielenia naszego życia z wieloma osobami, które stały się przyjaciółmi klasztoru. Wszystko to w kontekście innym niż ten, z którego wyruszyłyśmy, naznaczonym także różnymi formami ubóstwa: przede wszystkim na poziomie społecznym i przede wszystkim w kontekście wartości. Nie stawiamy żadnych wyma­gań, ale ze swojej strony staramy się tworzyć okazje do wymiany na wiele sposobów: od modlitwy po śpiew; od zaangażowania w pielęgnację ogrodu po gościnność podczas dni skupienia i ci­szy; od medytacyjnych wędrówek i specjalnych spotkań z mło­dzieżą, począwszy od Augustyna i jego nieśmiertelnych Wyznań, po wykorzystanie mediów społecznościowych do dzielenia się krótkimi refleksjami, katechezą czy innymi treściami.

Po raz kolejny w duchu utrumque: z jednej strony pozostaje żywe dążenie do podtrzymywania zasadniczego rdzenia nasze­go charyzmatu, zgodnie z tym, co proponował św. Augustyn i co przeżywało wiele naszych sióstr na przestrzeni dziejów; z drugiej strony staramy się sprzyjać wewnętrznej i wspólno­towej postawie otwartości na to, co nowe, również z odrobiną kreatywności. Dokonujemy odkrycia, które napełnia nas zdu­mieniem i wzywa do odpowiedzialności: kiedy charyzmat wcie­la się w nowym kontekście, wypływa z niego ogrom świeżości.

Tłumaczył Stanisław Łucarz SJ

 

M. Lucia Solera – augustianka prowadząca życie kontemplacyjne. Od 1998 roku we wspól­nocie Eremo di Lecceto (Siena), do której wstąpiła po ukończeniu stu­diów prawniczych. Od 2009 roku wraz z kilkoma siostrami mieszka w Rossano, gdzie realizuje projekt pierwszego klasztoru augustiań­skiego w Kalabrii, poświęconego św. Augustynowi. Wraz ze współsio­strami opublikowała między innymi: Come nube di pioggia in tempo di siccità. Con Sant’Agostino lungo il sentiero della misericordia; Un itinerario dalle Esposizioni sui Salmi; Donne artigiane di futuro con Rita da Cascia.

 

[1] Św. Augustyn, Solilokwia, tłum. A. Świderkówna, Księga druga, I, 1, w: Św. Augustyn, Dialogi filozoficzne, Kraków 1999, s. 268.

[2] Św. Augustyn, Homilia 57, 3–4, w: Św. Augustyn, Homilie na Ewangelie i Pierwszy List św. Jana, cz. II, tłum. W. Szołdrski, W. Kania, Warszawa 1977, s. 97–98.

[3] Św. Augustyn, List 211, 2 (tłum. własne).

[4] Por. Św. Augustyn, O porządku, Księga druga, I, 1, tłum. J. Modrzejewski, w: Św. Augustyn, Dialogi filozoficzne, s. 183.

[5] Św. Augustyn, Homilie na Pierwszy List św. Jana, 2, 14, w: Św. Augustyn, Homilie na Ewangelie i Pierwszy List św. Jana, cz. 2, s. 409.

[6] Św. Augustyn, Wyznania, VII 18, 24, tłum. Z. Kubiak, Kraków 2000, s. 191.

[7] Tamże, X 43, 79, s. 317.

[8] Św. Augustyn, O świętym dziewictwie, XXXV, 35, w: Św. Augustyn, Pisma monastyczne, tłum. P. Nehring, Tyniec–Kraków 2002, s. 318–319.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...