Cuda Michała Archanioła

Herbert Oleschko

publikacja 25.08.2012 11:25

Doreen Virtue jest psychologiem, ale odnalazła swoją niszę jako „jasnowidząca, zajmująca się królestwem aniołów”. Jak twierdzi, zdolność widzenia dobrych duchów odkryła u siebie już jako dziecko.

Któż jak Bóg 4/2012 Któż jak Bóg 4/2012

 

Od lat Doreen cieszy się wzięciem popularnych kolorowych magazynów i programów telewizyjnych typu talk show, głównie w rodzinnej Kanadzie i USA. Jest autorką-projektantką anielskich kart wróżebnych (m.in. Karty Archanioła Michała: podręcznik) oraz niezliczonej ilości publikacji. By omówić jej książkę o św. Michale przestudiowałem większość z nich, chcąc mieć ogląd całokształtu twórczości. Wyjąwszy dwie pozycje poświęcone postępowaniu z genialnymi i obdarzonymi paranormalnymi zdolnościami dziećmi, wszystkie pozostałe traktują o aniołach i – co tu ukrywać – są do siebie podobne. Nie zarzut to przecież, bo tak czyni wielu autorów i wydawców: dla jednych satysfakcja twórcza, dla drugich dorobek, może nieco innej natury.

Gra w karty z aniołami

Książka o św. Michale zawiera m.in relacje. uczestników Kursów Intuicji Anielskiej prowadzonej przez Doreen Virtue w roku 2003. Na kursach tego typu, uczy ona technik wizualizacji dobrych duchów (np. karty anielskie, działania o charakterze plastycznym pobudzające wyobraźnię), głębokiej medytacji, formułowania modlitw i nawiązywania dialogu z bytami duchowymi. Spróbujmy krótko przedstawić założenia i poglądy autorki, z którymi trudno mi się w wielu kwestiach zgodzić, ale poruszony temat obliguje do odnotowania – wszak nie ma znowu aż tak dużo polskojęzycznych opracowań o św. Michale.

Według Doreen Virtue wsparcie duchowe niosą światu i ludziom w pierwszej kolejności archanioły (tu Michał, Rafał, Gabriel), dalej tzw. wniebowstąpieni mistrzowie (wielcy nauczyciele i uzdrowiciele, twórcy religii, np. mistrz Jezus, mistrz Budda itd.), anioły stróże (każdy z nas ma ich przynajmniej dwóch), anioły natury (opiekują się przyrodą – inne ich nazwy to elementale, wróżki, dewy), bliscy zmarli (por. Dzieci Indygo, s. 68-69).

Św. Michał od odkurzacza

Z  braku miejsca skupmy naszą uwagę na Michale Archaniele, zgodnie zresztą z głównym tematem omawianej książki. Wódz aniołów wg Doreen odpowiada na nasze modlitwy, pojawia się błyskawicznie znikąd, niesie pomoc, po czym znika bez śladu. Posiada zadziwiającą podzielność uwagi, może pomagać jednocześnie wielu osobom. Jego głównym zadaniem jest oczyszczanie świata ze zła, lęku i nieczystych energii. Virtue stosuje z lubością w swoich książkach metaforę „odkurzacza” – obrazowe porównanie Michała do urządzenia oczyszczającego ludzkie wnętrze, domy, samochody, budynki użyteczności publicznej z zagnieżdżonej tam złej energii, emocjonalnych toksyn. Metodę tę objawił jej – jak twierdzi autorka – bezpośrednio Michał Archanioł, kiedy znajdowała się w stanie głębokiej medytacji.

Po takim  oczyszczeniu – zapewnia Virtue – większość pacjentów odnotowuje natychmiastową poprawę stanu zdrowia, znika depresja, złość itd. Gdyby jednak ten swoisty „świecki egzorcyzm”, był tak łatwy i skuteczny, oczyścilibyśmy się już dawno – czy Michał czekałby przez tysiąclecia, aby objawić metodę akurat pani Virtue? Coś tu nie tak i tym ostrożniej czytamy dalej.

Egzotyczni goście

Powołując się na relacje bezimiennych osób, które widziały św. Michała, Virtue buduje plastyczny wizerunek wodza anielskiego: bardzo wysoki, oczy promienne i egzotyczne, opalony blondyn o nordyckich rysach (tak według niej ukazują go malowidła historyczne), jego aura ma kolor królewskiego fioletu (tak jasny, że przypomina błękit kobaltowy), twarz i cała postać promieniuje złotym światłem. Tymczasem żadne z przekazów biblijnych ani apokryficznych nie podają aż tak dokładnych opisów; powtarza się ogólnikowa wzmianka o blasku postaci, czasem o mężu górującym nad innymi, a w arcydziełach malarskich wcale nie dominuje typ „opalonego blondyna” – wyobrażenia archanielskiej twarzy i postaci są różne -  wystarczy sprawdzić w albumach i podręcznikach z historii sztuki – pełne spektrum.

Według Virtue aniołowie ukazując się ludziom jedni są eleganccy, inni przebrani w łachmanach żebraków, ale zawsze zdradzają ich „egzotyczne, wyjątkowe rysy twarzy” (cóż za niekonsekwencja: aniołowie stosują perfekcyjny kamuflaż sylwetki i ubioru, a nie potrafią raptem zamaskować twarzy?). Głos Michała jest najdonośniejszy i najczystszy z wszystkich stworzeń. Przystępując do misji, natychmiast i bez ogródek przechodzi do meritum, a czyni to ze swadą, dużym praktycyzmem i poczuciem humoru (przytoczone w książkach przykłady mnie nie śmieszą, ale to zapewne kwestia gustu). Wspomniany głos archanielski jest tak inny i wyraźny, że nie sposób pomylić go np. z własnym głosem wewnętrznym – nie ma żadnej wątpliwości, że przemawia książę anielski, istna archanielska trąba.

Anioł od wszystkiego

Autorka podkreśla rolę Michała jako patrona policjantów, wagę archanielskiej inspiracji do wypełniania służby (pracy) w sposób rzetelny i uczciwy. Warto prosić Michała także o pomoc z okazji podróży: ułatwi rezerwację pokoju hotelowego i będzie pomagał na każdym kroku, wszak wędrówka oznacza niespodzianki, nie zawsze miłe. W leczeniu specjalizuje się co prawda Rafał, ale kiedy poprosimy o uzdrowienie i usunięcie bólu Michała, nie zawiedziemy się – Michał świetnie czuje się bowiem w roli lekarza. Dzieje się tak dlatego, że obydwaj archaniołowie ściśle współpracują. Michał niesie także pomoc osobom, które stawiają pierwsze kroki we własnym biznesie.

 

 

 

Św. Michał, jak każdy porządny anioł, broni słabszych i pokrzywdzonych, przekracza prawa fizyki, tzn. pojawia się w kilku miejscach równocześnie, przebywa ogromne odległości w krótkim czasie, przechodzi przez ściany, przywoływany potrafi wyrosnąć spod ziemi, manewruje pojazdami na przekór prawom grawitacji, uwielbia maskować się i pojawiać w uniformach służb porządkowych, kombinezonach strażaków, mechaników itd. (Virtue przytacza mnóstwo takich przypadków opisanych przez jej pacjentów, kursantów i przygodne osoby, których danych nie zweryfikujemy). Wódz anielski często niesie pomoc rękami innych ludzi, dla kamuflażu sam przybiera często postać człekokształtną. Przytoczone przez autorkę opowiastki są naiwne i banalne, rażą stereotypowością, ale nie w tym rzecz, bo życie to często także banalne sytuacje, jak zepsucie samochodu na pustkowiu, jak zagubienie się w mroźnej nocy, a i w większości przekazanych przez innych autorów angelofanii spotykamy podobną poetykę szczerej naiwności.

Michał posiada też smykałkę do naprawiania urządzeń elektrycznych i mechanicznych, szczególnie samochodów i komputerów. Przytaczając mnóstwo stosownych relacji, autorka nazywa go pieszczotliwie „Archaniołem Złotą Rączką”. Wniosek zatem, że warto prosić Michała o pomoc przy naprawie zepsutego sprzętu, będzie szybciej i taniej, kto chce niech sprawdzi. Jeżeli jednak nie naprawi, to nie dlatego, że nie potrafi, ale dlatego, że chroni nas w ten sposób przed jakimś innym grożącym nam niebezpieczeństwem – tłumaczy pokrętnie i kazuistycznie autorka.

Anielskie truizmy

Aniołowie, nie tylko Michał, przemawiają według Virtue zawsze w formie drugiej osoby – zwracają się z poleceniem; „Idź!”, „Sprawdź!”. Głosy anielskie nakierowane są na poprawę kondycji duchowej podopiecznego, dążą by stał się uczciwszy, zdrowszy itd. Przesłania anielskie brzmią prawdziwie, uspokajają, nie wzbudzają wątpliwości (nawet jeżeli to, co mówią, brzmi niedorzecznie lub nielogicznie).

Aby jednak Michał mógł zadziałać, musi zostać o to poproszony. Szanuje wolną wolę i nie może interweniować, jeżeli poszkodowany nie poprosi go o to. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja śmiertelnego niebezpieczeństwa przed „nadejściem swojego czasu”, wtedy archanioł pomaga nawet bez prośby. Autorka zastanawia się, dlaczego aniołowie i św. Michał nie zawsze ratują nas przed śmiercią i dochodzi do doprawdy odkrywczego wniosku, że ludzie mają zapisane swoje „pory odejścia”.

Archanioł Batman

Z oceny psychoterapeuty wynikało, że książka Virtue zawiera tezy banalne, aczkolwiek poprawne od strony nauk psychologicznych. To dobrze, wszak wszyscy zgadzamy się, że należy popierać dobro i wrażliwość, że Michał jako nadzorca dobrych aniołów jest przedstawicielem wszechogarniającej Mocy Bożej, że pomaga przeżyć dane nam dni w czystości i uczciwości, że jest mądry i pomysłowy, że warto się z nim kontaktować przed zaśnięciem, że aktywnie inspiruje nasze życie duchowe. Takich prawd psychologicznych nikt rozsądny nie zakwestionuje.

Trudno natomiast zgodzić się na wypreparowanie Archanioła Michała z kontekstu religijnego i kulturowego, na potraktowanie go przez autorkę jako abstrakcyjnej kosmicznej mocy duchowej. Virtue we wstępie deklaruje, że książka ma charakter „bezwyznaniowy”. Argumentuje to tym, że „Michał nie chce być czczony, bo całą chwałę oddaje Bogu”. Pozostałe jej publikacje także są programowo bezwyznaniowe, bo wszyscy inni aniołowie naśladują skromność szefa i również nie chcą odbierać czci. Autorka konsekwentnie nie powołuje się więc w całej książce na żadne religie, na dzieje kultu michałowego, ignoruje hagiografię, homiletykę i ustaloną przez tradycję ikonografię, nic nie pisze również o sławnych objawieniach i sanktuariach św. Michała. Jedynym wyjątkiem jest passus o św. Antonim (zapewne ma na myśli Padewskiego) i aniele Chamuelu (imię wydobyła z przekazów kabalistycznych) jako patronach do odszukiwania rzeczy zagubionych, skradzionych – zapewniając zarazem, że Michał także radzi sobie świetnie z identyfikacją przedmiotów poszukiwanych. Drugi ekskurs religijny, to powołanie się na kroniki Akaszy (pojęcie wszechogarniającej zasady bytu, eteru w religiach hinduistycznych), do których Michał jej zdaniem ma dostęp.

Doreen Virtue deklarując bezwyznaniowość wyrwała Michała Archanioła z rdzenia judeochrześcijańskiego, traktując wypreparowane pojęcie wodza aniołów jako archetypicznego, ponadkulturowego supermena, ikonę kultury masowej, który „zawsze jest przy nas, nieustannie strzegąc każdego z nas i całej planety”. Kanadyjska pisarka nie kryje przeświadczenia, że Archanioł posłużył jako wzorzec pisarzom i scenarzystom do kształtowania postaci pozytywnych, obdarzonych paranormalnymi zdolnościami bohaterów komiksów czy hollywoodzkich superprodukcji jak np. Batman, czy Conana. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Michał Archanioł pozostaje dla autorki wygodnym pretekstem, puzzlem do zbudowania z góry zamierzonej układanki, a nie użyła ona postaci Janosika, Robin Hooda lub agenta 007, jedynie dlatego, że aż tak naiwni jej pacjenci oraz czytelnicy nie są. Lepiej podeprzeć się kimś o autentycznej mocy. Konkludując, przesłanie książek Virtue oceniam jako podstępne (chciałbym wierzyć w błąd wynikający z niewiedzy, ale nie potrafię). Przed zakupem zniechęcam zdecydowanie.

Doreen Virtue, Cuda Archanioła Michała, tłumaczenie: Ryszard Oślizło, Studio Astropsychologii, Białystok 2009