Polska leży w całym świecie

Grzegorz Polak

dodane 27.06.2019 20:20

Każdy dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski (2-10 czerwca 1979 r.) przeżyliśmy poza czasem znaczonym szarością i beznadzieją PRL-u. Gdy obserwowało się tłumy ludzi, którzy wychodzili wówczas na ulice polskich miast, aby witać Papieża, a potem uczestniczyli w nabożeństwach pod jego przewodnictwem, można było odnieść wrażenie, że reżim przestał istnieć, a Polska jest niepodległa

Niedziela 22/2019 Niedziela 22/2019

Słowa, które Jan Paweł II wygłosił w ojczyźnie, wstrząsnęły światem. Wielkie homilie z jego pierwszej pielgrzymki do Polski: z Warszawy, Gniezna, Częstochowy, Oświęcimia i Krakowa, przeszły do historii, choć nie przestały być papieskim testamentem dla jego rodaków. Poeta i krytyk literacki prof. Jacek Łukasiewicz uznał te teksty za równe rangą „Trenom” Jana Kochanowskiego i „Kazaniom sejmowym” ks. Piotra Skargi.

W 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski do tej kolekcji trzeba dopisać jeszcze jeden tekst, dotąd nieznany, odkryty kilka miesięcy temu w Sekretariacie Prymasa Polski przez dr. Andrzeja Grajewskiego. To nie homilia, lecz zapis rozmowy Jana Pawła II z członkami Rady Głównej Episkopatu Polski, która miała miejsce 5 czerwca 1979 r. na Jasnej Górze. Protokół z tego spotkania, wraz z komentarzami, wydało w tych dniach Centrum Myśli Jana Pawła II razem z Wydawnictwem Paulinianum.

Kościół polski ma pozycję światową

Spotkania z Radą Główną Episkopatu nie było w programie pielgrzymki i nikt o nim jeszcze do niedawna nie wiedział. Doszło do niego na życzenie Papieża. Chciał on porozmawiać ze ścisłym kierownictwem Kościoła katolickiego w Polsce (razem z prymasem Stefanem Wyszyńskim w spotkaniu uczestniczyło siedmiu biskupów) o relacjach Kościół-państwo, o watykańskiej Ostpolitik i o dotychczasowym przebiegu pielgrzymki. Papież mówił swobodnie, nie musiał się posługiwać językiem dyplomacji, mówić aluzyjnie, bo był wśród przyjaciół, ludzi najbardziej zaufanych. I właśnie dlatego dokument ten jest rewelacyjny, bo Papież mówi jak niepapież.

 „Musimy sobie zdać wspólnie sprawę u początku tej rozmowy – zaczyna Papież – że Polska nie leży tylko w Polsce, ale leży w całym świecie, nie tylko w Europie”. Nie miał wątpliwości, że znaczenie Kościoła w Polsce wzrosło po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Świadczą o tym następujące słowa: „Pamiętajcie, że Kościół polski ma pozycję światową, czy chce, czy nie chce. Fakt, że papieża wybrali z Polski, jest tylko dowodem na to”.

Papież i Prymas szczerze o komunistach

Jan Paweł II docenił akt odwagi ze strony władz PRL, które zaprosiły go do Polski. Ale zaraz dodał: „«Pamiętajcie, Panowie, że papież, przyjeżdżając tu, ryzykuje więcej niż Wy w obliczu całego świata. Bo ryzykuje to, że daje Wam alibi, na które Wy nie zasługujecie». Tak trzeba im mówić w całości”.

Szczery w swojej diagnozie relacji Kościoła z państwem jest też kard. Wyszyński. Tak zrelacjonował swoją rozmowę z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem i jego najbliższymi współpracownikami: „Panowie, albo asceza w partii, albo zniknięcie. Czy dla nas jest korzystną rzeczą, gdy Wy znikniecie? Raczej wątpliwe, bo w tym układzie bloku jaka będzie ta partia następna? To już wolimy Was niż to niepewne”.

Czy tylko „tej ziemi”?

Ten ciąg następujących po sobie wydarzeń wszyscy znamy: przywołanie Ducha Świętego, aby odnowił oblicze „tej ziemi”, powstanie rok później Solidarności i odzyskanie w 1989 r. niepodległości. Jan Paweł II – według słów George’a Weigla – był „duchowym inspiratorem ostatecznej rewolucji”, człowiekiem, który zmienił geopolitykę.

Czy w świetle wydarzeń w Europie środkowo-wschodniej, kiedy nastąpił upadek „imperium zła”, a kraje tego regionu odzyskały wolność, nie będzie uprawnione stwierdzenie, że modląc się przed 40 laty na placu  Zwycięstwa w Warszawie, Jan Paweł II miał na myśli cały ten zniewolony przez komunistów region, nie tylko swoją ojczyznę?

Pytanie o tyle zasadne, że przecież dzień później w Gnieźnie, określając się jako „papież Słowianin”, rzucił wyzwanie Kremlowi – przypomniał o chrześcijańskich korzeniach Europy, także całej Słowiańszczyzny, co chciała wymazać ze świadomości Słowian ideologia komunistyczna. To był początek wielkiej strategii Jana Pawła II wobec naszych „narodów pobratymczych”, u których papieskie słowa wzmocniły nadzieje i aspiracje wolnościowe.

Zbrodnia na grekokatolikach

Papież podkreślił, jak ważna jest dla niego sprawa prześladowanego, zwłaszcza na terenie ZSRR, Kościoła greckokatolickiego, i poinformował Radę Główną Episkopatu o swoich kontaktach z ukraińską diasporą. Wyznał polskim braciom w biskupstwie, że w imię ekumenizmu nie będzie unikał prawdy w mówieniu o grekokatolikach. W tym kontekście nawiązał do „brutalnej likwidacji” tego Kościoła w Związku Radzieckim i Rumunii, dokonanej rękami prawosławnych patriarchów. „To jest z punktu widzenia chrześcijańskiego zbrodnia” – stwierdził.

Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby te słowa przedostały się wówczas na zewnątrz. Kontakty między patriarchatem moskiewskim a Watykanem zostałyby zamrożone na lata, tak samo stałoby się
z dialogiem katolicko-prawosławnym na ogólnokościelnym szczeblu. Można też sobie wyobrazić wściekłość władców Kremla, którzy by zapewne nasilili prześladowania grekokatolików na Ukrainie i zaostrzyli kurs wobec Kościoła katolickiego w podległych sobie krajach.

Niech zobaczy to wróg Pana Boga!

Lektura tekstów papieskich po 40 latach może przynieść zaskakujące odkrycia i niespodzianki, nawet w homiliach najbardziej znanych. Czy ktoś np. zwrócił uwagę, że tuż przed słynną inwokacją do Ducha Świętego na stołecznym placu Zwycięstwa Jan Paweł II wspomniał „dzieje ludów, które żyły wraz z nami i wśród nas, jak choćby ci, których setki tysięcy zginęły w murach warszawskiego getta”?

A cóż powiedzieć o tekstach nieznanych, jak przemówienia do księży i zakonnic, które na ogół nie są czytane, co wynika z przekonania, że odnoszą się do wąskiej grupy osób. Niesłusznie. Podczas spotkania z siostrami zakonnymi na Jasnej Górze, 5 czerwca, Jan Paweł II wygłosił wspaniałe przemówienie, w którym podkreślił heroiczną służbę ogromnej armii konsekrowanych kobiet, służbę, która jest nie do zastąpienia. Jego fragment jeszcze dzisiaj można by przytaczać jako argument dla tych, którzy kwestionują społeczną przydatność Kościoła i go nienawidzą. Papież mówi o kobietach, które „pełniej miłują człowieka”, także tam „gdzie już miłować inni nie potrafią”. Wyznał, jak wielkie wrażenie zrobiły na nim odwiedzane domy dla dzieci upośledzonych prowadzone przez siostry zakonne. „Niech tam przyjdzie najbardziej zagorzały wróg Pana Boga, niech postoi chwilę i niech popatrzy! Jeżeli jest w nim choć trochę człowieczeństwa, musi wyjść stamtąd wstrząśnięty do dna duszy! I to wstrząśnięty równocześnie obrazem tej niedoli człowieka małego, dziecka, a równocześnie wstrząśnięty miarą tego poświęcenia” – powiedział.

Ewangelia – trudne piękno

Czytane po 40 latach teksty przypominają fragmenty zapomniane albo wręcz nieznane, bo nigdy nieprzytaczane w opracowaniach z tej pielgrzymki. Raz po raz natykamy się na perełki, zdania-aforyzmy. Przemówienie do profesorów i studentów KUL-u na Jasnej Górze 6 czerwca Papież zakończył olśniewającą frazą: „Ewangelia to jest droga pięknego życia człowieka albo też droga trudnego piękna życia ludzkiego”. Tego właśnie życzył studentom KUL-u i wszystkim młodym Polakom.

Po pierwszej pielgrzymce charyzmatyczny duszpasterz ks. Jan Zieja napisał, że w czerwcu 1979 r. „przez Polskę przeszedł Jezus z Nazaretu, przeszedł, dobrze czyniąc”.