Komentarze 16
  • Moria
    23.11.2012 12:26
    Moria
    Nie reklamujmy tak nieortodoksyjnej gazety jak "Tygodnik Powszechny". W tym artykule roi się od błędów.
  • Ajja
    23.11.2012 12:42
    Kolejny dowód, że nadszedł czas na kolejną kasatę jezuitów. Raz na kilkaset lat dobrze im to robi.
    Ojciec Oszajca powinien przyznać otwarcie że jedyny Kościół, jaki akceptuje to taki, który już przestał być Kościołem. Może czas przestać udawać katolika i oficjalnie przepisać się do protestantów? Przynajmniej nie będzie ojciec mącił w głowach wiernym, którzy ojca wymysły wezmą za katolickie.
  • Kael
    23.11.2012 12:58
    @Moria: konkretnie jakich bledow?
    Byloby ciekawie uslyszec konkrety a nie tylko nieuzasadnione oburzenie.

    @Ajja, dobrze ze nie jestes papiezem....
  • nirs
    23.11.2012 14:44
    Ot takie wspomnienia i banialuki kogoś, kto gardzi wszystkim co wcześniejsze niż jego wypracowanie maturalne.
    W obecnych czasach można spotkać ludzi naśmiewających się z różańca, czy to znaczy ze za 40 lat różaniec będzie modlitwą dla fundamentalistów?

    Nie śmieszą mnie drwiny z liturgii, czy to starej, czy nowej.
    W tym artykule rozśmieszyło mnie jedynie zdjęcie autora, stylizowane na Pana Kleksa.
  • dpaszczak
    23.11.2012 16:42
    Nie wiem..., nie rozumiem.... nie potrafię sobie wyobrazić ... jak osoba duchowana w taki sposób publicznie drwi z tradycji przecież (a może się mylę) także Jego Kościoła. To nie przystoi, to jest gorszenie "maluczkich". Módlmy się o pokorę i nawrócenie kapłanów naszego Pana
  • vanitas
    23.11.2012 18:11
    Po pierwsze - uderza egocentryzm Ojca Oszajcy. Msza jest sprawowana w Jego imieniu - ale sprawuje ją kapłan dla Pana Boga. Fakt, że jakiś ówczesna mały Oszajca nic nie rozumie, czy nie słyszy - nie ma najmniejszego znaczenie. Msza jest równie wielka czy w niej uczestniczę czy nie. Ja tu nic nie znaczę - Msza to czynność Chrystusa który posługuje się kapłanem jako narzędziem. Godny odnotowania jest fakt, że Ojciec Oszajca przyznaje się, że nie był ministrantem. Nawet dziś aby być przyjętym do seminarium potrzeba jest opinia z parafii - fakt niebycia ministrantem zwykle powodował odrzucenie kandydata...

    Co do żartowania z liturgii - to nawet nie skomentuje. Gest umycia rąk przez Piłata był skopiowanym rytualnym gestem z judaizmu i stamtąd trafił do liturgii zresztą.

    "Odczuwaliśmy że na takiej Mszy nie ma dla nas miejsca" - gdyby nie było reformy liturgicznej - była by schizma?

    "Po kazaniu, jeśli takowe było, a bywało z rzadka i po tak zwanej ostatniej ewangelii, proboszcz zdejmował z siebie ornat i ruszał na kościół zbierać tacę."
    Tego zupełnie nie rozumiem. Ornat zdejmowało się PRZED kazaniem. Kazanie nie było częścią liturgii co podkreśla zdjęcie ornatu, zaś "ostatnia Ewangelia" jest już po rozesłaniu - więc zdjęcie ornatu jest jak najbardziej uprawnione.
    • Kael
      24.11.2012 11:21

      @vanitas piszesz ze fakt niebycia ministrantem zwykle powodował odrzucenie kandydata. Ciekawe. Znam kilku ksiezy, ktorzy nigdy wczesniej ministrantami nie byli i  - chwalic Boga - to nie vanitas ich do seminarium przyjmowal. Co "gorsza" - niektorzy byli w Oazie, badz w Odnowie...

       

      Jezeli uwazasz, ze zarty z liturgii (?) w seminarium wykluczaja przydatnosc kleryka na kaplana, to pewnie myslisz, ze 20-letni chlopacy wszystko traktuja naboznie i ze smiertelna powaga? To od razu ci powiem: mylisz sie. Anioly to sa w niebie. Na ziemi nie ma ludzi idealnych, a mlodych to juz prawie wcale.

       

      Owszem, Msza sw jest zawsze rownie wielka i rownie wazna, takze kiedy kaplan "potknie sie" wypowiadajac slowa modlitwy, czy przeistoczenia. Ale chyba nie chodzilo Panu Jezusowi o to, zeby malo kto mial dostep do tej tajemnej i niezrozumialej liturgii? Gdyby tak bylo to mogl od razu przekazac ja nam w nikomu nieznanym jezyku i w niezrozumialych gestach.

      Ja liturgie "przedsoborowa" pamietam z autopsji, podobnie jak o.Oszajca. Ludzie byli w kosciele i probowali albo zgadnac co sie aktualnie dzieje, albo zajmowali sie wlasnymi modlitwami.

      Przypisywanie o.Oszajcy pomyslu schizmy jest raczej niesympatyczne. Moze po prostu uwaza, ze wielu mlodych (owczesnych) bez soboru po prostu z kosciolow by zniklo?

      Bo jest to mit rozpowszechniany przez tradycjonalistow, ze gdyby nie bylo Soboru, to koscioly bylyby pelne.

       

      • vanitas
        24.11.2012 14:50
        Jakbyś kaelu czytał uwaznie - to byś słówko "zwykle" zauważył. Resztę pierwszeo akapitu pominę.

        Co do akapitu drugiego twojej wypowiedzi - towja interpretacja jest interesująca, jednak to tylko interpretacja. Wszak nigdzie nie pisałem, że żarty z liturgii dyskwalifikują kogokolwiek. Po prostu nie będe komentował faktu, jak to klerycy zupełnie nie rozumieją ani nie znają historii gestów w liturgii. Ja bym się tym nie chwalił.

        Co do trzeciego akapitu - w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie było ksiag liturgicznych. Kandydaci na kapłanów (dziś powiedzielibyśmy klerycy) uczyli się modlitw na pamięć. I mięli przykazane - pod żadnym pozorem nie wyjawiać nikomu (poza klerykami) tych słów. "Dyscyplina arcani". Sądzisz, że "liturgia nie była dostępna"? I sądzisz, że postołowie i ich następcy postępowali wbrew woli Chrystusa?

        Po soborze przestano rozumieć co znaczy "aktywne uczestnictwo wiernych" - zamiast włączenia się w modlitwę uznaje się za takie płytki aktywizm.

        Co do "mitu" jest to nieweryfikowalna hipoteza. Z tym, że tam gdzie wdrożono w pełni zmiany posoborowe - kościoły świecą pustkami, tam gdzie wprowadzanie zmian było opóźnione nie. O czym to twoim zdaniem świadczy?
      • vanitas
        24.11.2012 15:06
        Jakbyś kaelu czytał uwaznie - to byś słówko "zwykle" zauważył. Resztę pierwszeo akapitu pominę.

        Co do akapitu drugiego twojej wypowiedzi - towja interpretacja jest interesująca, jednak to tylko interpretacja. Wszak nigdzie nie pisałem, że żarty z liturgii dyskwalifikują kogokolwiek. Po prostu nie będe komentował faktu, jak to klerycy zupełnie nie rozumieją ani nie znają historii gestów w liturgii. Ja bym się tym nie chwalił.

        Co do trzeciego akapitu - w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie było ksiag liturgicznych. Kandydaci na kapłanów (dziś powiedzielibyśmy klerycy) uczyli się modlitw na pamięć. I mięli przykazane - pod żadnym pozorem nie wyjawiać nikomu (poza klerykami) tych słów. "Dyscyplina arcani". Sądzisz, że "liturgia nie była dostępna"? I sądzisz, że postołowie i ich następcy postępowali wbrew woli Chrystusa?

        Po soborze przestano rozumieć co znaczy "aktywne uczestnictwo wiernych" - zamiast włączenia się w modlitwę uznaje się za takie płytki aktywizm.

        Co do "mitu" jest to nieweryfikowalna hipoteza. Z tym, że tam gdzie wdrożono w pełni zmiany posoborowe - kościoły świecą pustkami, tam gdzie wprowadzanie zmian było opóźnione nie. O czym to twoim zdaniem świadczy?
      • Kael
        24.11.2012 15:44

        No coz, sa slowa-klucze, ktorymi probuje sie rozne pomowienia zaslonic. Np slowko "zwykle".

        Jesli chodzi o klerykow (przypomne wychowanych w czasach PRZED- badz OKOLO-soborowych) to swiadczy to samo przez sie, jak gleboka byla znajomosc liturgii i gestow liturgicznych w TAMTYM pokoleniu.
        Jak widac, ani przed seminarium, ani juz w trakcie nauki w seminarium, malo kto sie o glebsza formacje (klerykow przypomne) troszczyl.

        O przecietnym wiernym nie wspomne. Lacina byla jednak przeszkoda dla wielu niepokonywalna, nawet jezeli jeszcze wtedy szkoly srednie laciny uczyly.
        Wyksztalcenie srednie nie bylo jednak tak powszechne jak dzis.

        Jesli chodzi o "aktywne uczestnictwo w liturgii" to jest to sformulowanie z Konstytucji Soborowej o Liturgii. Polecam!


        KL 14. Matka Kościół bardzo pragnie, aby wszystkich wiernych prowadzić do pełnego, świadomego i czynnego udziału w obrzędach liturgicznych, którego się domaga sama natura liturgii. Na mocy chrztu lud chrześcijański, "rodzaj wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty, lud nabyty" (1 P 2,9 por. 4-5) jest uprawniony i zobowiązany do takiego udziału.
        To pełne i czynne uczestnictwo całego ludu trzeba mieć dokładnie na uwadze przy odnowieniu i pielęgnowaniu świętej liturgii. Liturgia bowiem jest pierwszym i niezastąpionym źródłem, z którego wierni czerpią ducha prawdziwie chrześcijańskiego. Dlatego duszpasterze w całej swej działalności pasterskiej powinni gorliwie dążyć do osiągnięcia takiego udziału przez należyte urabianie wiernych.


        Nie wiem, skad bierzesz teze, ze to po soborze przestano rozumieć co znaczy "aktywne uczestnictwo wiernych" - zamiast włączenia się w modlitwę uznaje się za takie płytki aktywizm.?

        Wlasnie Liturgia przedsoborowa nie pozwalala na aktywne uczestnictwo w liturgii zdecydowanej wiekszosci wiernych. No chyba, ze odmawianie rozanca przez cala Msze sw uwazasz za "wlaczenie sie w modlitwe".

        Wlaczenie sie w modlitwe powszechna, badz rozumienie slow Modlitwy Eucharystycznej  jest dzis zdecydowanie latwiejsze, niz 40 lat temu.

      • vanitas
        25.11.2012 18:38
        Jeśli wszyscy spośród kapłanów z którymi o tym rozmawiałem przyznają się do bycia ministrantami - to upoważnia do użycia słowa "zwykle"?

        Co do znajomości liturgii przez kleryków - to ojciec Oszajca wyświęcony był w 1971 zatem kształcił się już w czasach reform posoborowych - pierwsza z posoborowych reform liturgii miała miejsce w 1965 roku. Nota bene przemyślenia o. Oszajcy sugerują właśnie że patrzy on "oczami posoborowymi" na przedsoborową liturgię. Bardzo często widzę podobne przemyślenia u kapłanów którzy "cośtam pamiętają", ale formacji która by mówiła co - brak.

        Co do łaciny - to jako że byłem urodzony grubo po soborze - liturgii przedsoborowej nie znałęm,. Za to suma u mnie w kościele była po łacinie (niestety w nowym rycie...). Rozumiałem wszystko co rozumieć powinienem- jedynie "oferte vobis pacem" ksiądz tłumaczył na polski (teraz wiem dlaczego ;))

        "Aktywne uczestnictwo" jest znacznie wcześniejsze niż Sobór watykański II - tego samego (ściślej - tak samo tłumaczonego) sformułowania używał Pius XII choćby (polecam ;)) - pisałem że pojęcie jest niewłaściwie (wyłącznie zewnętrznie) rozumiane, nie ze jest to pojęcie nowe.

        Skąd taka teza - z praktyki. Wszęcdzie gdy mowa o uczestnictwie we mszy - mowa jest o odpowiadaniu na wezwania i udział w śpiewie (rzeczy skądinąd słuszne) - nic o tym jak ofiarować siebie, swoje codzienne sprawy, radości czy troski

        CO do "odmawiania rożańca w czasie Mszy" już Pius XII autorytatywnie określił że jest to postawa nie tylko dozwolona, ale i uprawniona, współgrająca z liturgią. Ze swojej strony wolę modlitwę niż "współkoncelebrowanie"

        Co do "modlitwy powszechnej" - to jakby nie patrzeć 40 lat temu takiego dziwoląga nie było. Albo intencje brane są z książki (ale są to zwykle powtórzenia intencji już zawartych w modlitwach liturgicznych), albo jeśli pozwala się wiernym na własne - połowa to herezje, bądź satyra ("módlmy się za wszystkich świętych", "módlmy się o zdrowie dla Jana Pawła II" - już po beatyfikacji).

  • maja
    23.11.2012 18:26
    do wszystkich krytykujacych: czy czlowiek nie moze powiedziec co czuje? Boga na pewno nie obrazil:)
    • Jasiek
      24.11.2012 19:27
      W tym kontekście nie miał prawa. Nadto czuję się przez niego obrażony. Pamiętam dobrze tamte czasy, Ksiądz Katecheta w szkole podstawowej nas uczył szczegółowo o Mszy Świętej i zupełnie nie mam takich "wrażeń".
  • tradycyjny
    23.11.2012 22:39
    Trzęsienie się ze strachu o nieważność Mszy świętej? Papież obecnie celebrując Novus Ordo Missae i inni kapłani, którzy to czynią chyba raczej ze strachu się nie trzęsą, że źle wypowiedzą jakieś słowa po łacinie. Wielu kapłanów celebruje w NFRR i też nie zauważyłem aby mieli taki problem. Zresztą w seminariach po to łacina jest aby kapłan ją znał. Czy przeczytanie czegoś po łacinie jest aż tak trudne, że strach o błąd? Bez przesady. I drogi księże - nie kapłan plecami do ludzi tylko VERSUS DEUM. Reszty mi się nawet nie chce komentować.. Koniec. PS Nie księże. Nie jestem tym "wstrętnym tradsem". Chodzę częściej na "Novusa" a i tak mam zdanie jakie mam.
  • pawel z gdanska
    24.11.2012 00:36
    co za pomyłka. przecież przed soborem II Vaticamun była PEŁNIA ŁASK i cała nauka. a teraz nawet ks. nie przestrzegają liturgii. wszystko jest mniej więcej! jak taki ks. będzie umierał to też mu będzie mniejwiecej jak sakrament ma przyjąc!!!!!!
  • vanitas
    24.11.2012 15:06
    Znalezione w sieci, ale pięknie polemizujące z tekstem:
    "[w tym samym Tygodniku Powszechnym]wywiad z umierającym na raka mózgu (glejak) młodym księdzem (35 l.) i takie oto wspomnienie z lat licealnych:

    "Wpadł mi kiedyś w ręce stary mszalik babci. Wyczytałem z niego, co to jest Ofiara, symbole szat liturgicznych, co oznacza Msza Święta. W tym przedsoborowym mszaliku ktoś mnie wreszcie poważnie potraktował"."
    • Kael
      24.11.2012 15:46
      Jezeli dzis, badz 20 lat temu licealista nie zna podstaw wiary i religii, to czyja to wina? Kto w koncu programy nauki religii uklada tak, zeby byly o wszystkim, tylko nie o podstawach?
      Wymaga od dzieci regulek bez ich wyjasniania?

      I co w tym zawinil Sobor? Moze wlasnie opoznienie wprowadzenia wszystkich nauk SWII spowodowalo, ze swiat ksiezy i biskupow jest coraz bardziej oddalony od swiata laikatu?
      Juz od wielu lat mam wrazenie, ze hierarchia, od ksiezy zaczynajac, zyje w swiecie swoich wyobrazen. A mianowicie zakladaja oni, ze jezeli ktos uczeszczal na katecheze przez 10-12 lat, to po prostu wszystko wie i wszystko rozumie i zadnych dodatkowych wyjasnien nie potrzebuje.
    • Kael
      25.11.2012 14:34

      @Vanitas, naprawde nie wiem, gdzie ten tekst,
      http://tygodnik.onet.pl/32,0,78718,1,artykul.html
      do ktorego nawet linku nie podales, "polemizuje" z wypowiedzia o.Oszajcy?

      Ks Jan Kaczkowski pisze o wlasnych doswiadczeniach z Kosciolem w Polsce, ktory raczej nie byl inny 50 lat temu. Bo skads te nalecialosci i zwyczaje sie wziely i przetrwaly do dzis.
      Chocby w tym akapicie
      Jednak w moim odczuciu najbardziej dyskryminowaną i biedną grupą wewnątrz Kościoła są starsze siostry zakonne, zwłaszcza ze zgromadzeń o dawnym typie formacji, gdzie niemal do dzisiaj funkcjonuje podział na siostry „robotnice” oraz „intelektualistki”. To znaczy formalnie odszedł ten podział w przeszłość, ale pozostał w mentalności. Wymuszanie posłuszeństwa, wątpliwa dbałość o intymność innych – doświadczałem tego, bo odwiedzałem chore siostry. Spotykałem biedne kobiety, którym wmówiono, że dla życia zakonnego muszą zrezygnować z kobiecości, choć przecież Kościół naucza inaczej.

      Skad my to znamy? Np z "Dzienniczka" siostry Faustyny. Dzis, na szczescie te czasy odchodza.

      Jeden fragment o mszaliku babci nie wystarczy na dopisanie temu ksiedzu pochwaly czasow przedsoborowych.

      • vanitas
        25.11.2012 18:54
        Dla nie potrafiących czytać ze zrozumieniem tezy z artykułu:
        - ksiądz staruszek (uformowany przed soborem) potrafił "pięknie przygotować" do I Komunii świętej. Przygotowanie do bierzmowania było kiepskie;
        - "duszpasterstwa młodzieży" są koszmarne, "jak w sekcie";
        - swoją wiarę zrozumiał dopiero czytając mszalik babci (a więc przedsoborowy).
      • Jasiek
        25.11.2012 21:29

        Wróć pan do tematu, pańskie "studia" jak to było/jest źle w kościele nikogo przy zdrowych zmysłach nie obchodzą.

      • Kael
        26.11.2012 10:25
        @Jasiek, o sobie piszesz?
        Po co w takim czasie czas marnujesz, jak ciebie (przepraszam, Pana Jaska) temat nie obchodzi?

        Ciekawe, ze kazdy czyta, to, co chce przeczytac. Od razu z "glebsza" interpretacja.
        Malo kto czyta to co o.Oszajca naprawde powiedzial
  • Andrzej_Macura
    24.11.2012 17:42
    Andrzej_Macura
    Dyskusja zawierała oczywiście znacznie więcej wpisów. Większość nie przeszła przez moderację. Po pierwsze dlatego, że padało tam pod adresem księdza obraźliwe słowo "pan". Po drugie dlatego, że dyskutanci pozwalali sobie na ataki ad personam. Po trzecie, niektóre wypowiedzi mogły wprowadzać w błąd. Przepraszam, ale jeśli ktoś chce dyskutować na poziomie inwektyw, musi sobie poszukać innego miejsca. Na Wierze takie sprawy nie przechodzą.

  • vanitas
    26.11.2012 09:33
    I jeszcze artykuł z rebelya.pl (autor jest dość znany w półświadku liturgistów w Polsce ;) ) - wskazujący na błędy merytoryczne w tekście: http://rebelya.pl/post/2970/ojciec-oszajca-wspomina-koscio-przed-soborem-st
    Wtekście m.in:
    „Przed Soborem w Kościele zniechęcała nas przede wszystkim przecudna bezduszność, której przykładem była dla nas ówczesna liturgia.”

    Liturgia Kościoła, która rozwijała się w nim od samych początków, która uświęciła rzecze świętych, była dla Wacława Oszajcy i jego znajomych „bezduszna”. O, biedni tradycjonaliści i inni wabieni dziś jeszcze przez (krypto?)schizmatyckie ruchy integrystów, nie wiadomo czego szukających w tych pustych formach. Nie ma w nich ani grama życia duchowego, żadnego poczucia wspólnoty, żadnych pozytywnych emocji. Wszystko takie sztywne, niezrozumiałe, obce, z pewnością wiodłoby do potępienia, ale to potępienie to przecież też taki przedsoborowy relikt. Benedykt XVI daje się nabrać na te śmieszne stare ciuszki i wyświechtane hasła o tradycji, i pewnie przez to pozwala na te przedsoborowe gusła mówiąc nich takie dziwne, nieadekwatne rzeczy. Może kolejny papież będzie mądrzejszy, zobaczy złudność tego wszystkiego i wreszcie tego zakaże...

    Dalej czytamy:

    „Najpierw język. Łacina. W zasadzie nie był przeszkodą, gdyż poza Mszami śpiewanymi i tak się niczego nie słyszało. Cała Msza odbywała się na zasadzie zgaduj-zgadula. Ksiądz, odwrócony plecami do zgromadzonych, coś tam szeptał do ministrantów. A to się odwracał twarzą do nas, a to składał i rozkładał ręce, coś tam tymi rękoma przebierał na ołtarzu, jakieś krzyżyki robił, ministranci dzwonili raz krócej, raz dłużej, a w tym czasie ludzie w kościele śpiewali pieśni, odmawiali różańce i litanie albo próbowali dopasować obrazki z książeczek do nabożeństwa do tego, co działo się przed ołtarzem.”

    Smutna jest ta zawiniona ignorancja młodego katolika. Zawiniona, bo w tamtych czasach, jeśli duszpasterze, katecheci czy rodzice mu tej wiedzy nie przekazali, miał dostęp do wielu świetnych publikacji wyjaśniających, czym jest liturgia i aktywne uczestnictwo w niej. Przecież wystarczyłaby wiedza o tym, co właśnie się dzieje na ołtarzu, zawarta w każdym mszaliku. W dzisiejszych czasach ta wiedza jest paradoksalnie dużo trudniejsza do zdobycia, mimo że posoborowa liturgia jest w językach narodowych, przodem do ludzi i tak bardzo uproszczona

    „Po kazaniu, jeśli takowe było, a bywało z rzadka i po tak zwanej ostatniej ewangelii, proboszcz zdejmował z siebie ornat i ruszał na kościół zbierać tacę.”

    Być może któryś z szanownych czytelników jest lepiej zaznajomiony z tematem ode mnie, byłbym wtedy bardzo wdzięczny za przybliżenie mi tej sprawy. Bowiem do tej pory nie spotkałem się ani w literaturze, ani w rozmowach, ani tym bardziej w posoborowej praktyce rytu sprzed promulgowania Mszału Pawła VI z takim umiejscowieniem kazania i „tacy” zupełnie po zakończeniu całej liturgii. Kazanie jest traktowane jako element z liturgią luźno (jeśli w ogóle) związany, stąd praktykowane w wielu miejscach wspomniane przez jezuitę zdejmowanie ornatu i chyba wszędzie – zdejmowanie manipularza na czas jego głoszenia. Ale umiejscowione było raczej zawsze między przeczytaniem słów ewangelii z liturgii słowa a odśpiewaniem bądź wyrecytowaniem credo. Oczywiście możliwe, że gdzieś w czasach poprzedzających sobór były inne lokalne zwyczaje, jeśli ktoś o konkretach coś słyszał, będę wdzięczny za informacje.
    (...)
    Dalej czytamy o ekumenizmie:

    „Nawet jeśli zapraszamy starszych innych Kościołów i religii na uroczystości, to sadzamy ich gdzieś tam z boku i mało kiedy pozwalamy przemówić. Rzecz drobna, ale znacząca. A przecież uznaliśmy ważność chrztu udzielanego w naszych Kościołach, a to znaczy, że uznaliśmy siebie za ludzi tej samej drogi. Z tego jednak wynika, że Drugi Sobór Watykański jeszcze się nie skończył, przeciwnie – trwa, skoro wciąż nam jeszcze daleko do spełnienia tego, co już uchwalono.”

    Znów moje doświadczenie rozmija się z relacją o. Oszajcy. We wszystkich spotkaniach ekumenicznych, w których do tej pory brałem udział, a także w tych o których słyszałem, braci heretyków aż nazbyt chętnie dopuszczało się do głosu, udostępniało się im ambony i miejsca na środku prezbiterium, stawiało na równi z katolickimi biskupami a nawet papieżem. Ale może trzeba traktować ich jeszcze równiej, w końcu mają ważny chrzest?
    (...)
    W części oddzielonej podtytułem „Durny subdiakon” (pochodzącym od redakcji?) możemy przeczytać tragikomiczną historię o diakonie (o żadnym subdiakonie nie ma tam mowy), który za drobną liturgiczną omyłkę został nazwany durniem przez jakiegoś stetryczłego kanonika. Nie było w nich prze soborem miłości:

    „Podczas Mszy pontyfikalnej diakon, przekazując znak pokoju kanonikom zasiadającym w stallach i przeważnie odmawiającym brewiarz, zapomniał się i zamiast w milczeniu podać jednemu z nich pacyfikał do pocałowania, powiedział do niego: 'Pax tecum!'. W odpowiedzi usłyszał: 'Dureń!'.”

    Możliwe, że Msze pontyfikalne, w których brał udział ks. Oszajca, sprawowane były według lokalnych zwyczajów czy innych reguł, ale normalnie znak pokoju kanonikom do stalli zaniósłby kapłan asystujący (archidiakon), wypowiedzenie „pax tecum” było naturalne, a pacyfikał podawano nie kanonikom a świeckim dygnitarzom.

    „Gdyby nie Sobór, wypowiadając słowa konsekracji, dalej trzęślibyśmy się ze strachu nad każdym słowem, bo najmniejszy błąd unieważniał Mszę.”

    Znów powielanie absurdalnych mitów. Niech mi ktoś wreszcie pokaże jakiś dokument czy publikację, gdzie by potwierdzono, że przed ostatnim soborem przez takie liturgiczne wpadki Msza mogła być nieważna (z tego, co wiem, tu, jak przy innych sakramentach, chodzi o zachowanie formy i materii – to znajdziemy w podręcznikach przedsoborowych i posoborowych, tak więc również jeśli podczas Mszy w rycie Pawła VI kapłan pomyli się przy słowach konsekracji, zamieniając je albo pozwalając sobie na inną twórczość, Msza będzie nieważna).
    Polecam całość...

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...