Warto polubić listopad!

Nasza Droga 21/2011

Na pogodę nie mamy wpływu. Możemy jednak mieć pewien wpływ na to, czy uznamy, że to aż trzydzieści dni, czy tylko trzydzieści dni naszego życia. Postarajmy się, aby listopad nie był stracony z samej tylko racji oczywistego podobieństwa do wszystkich wcześniejszych listopadów. Może w tym roku mógłby pokazać się z innej, lepszej strony? W końcu i tak nie mamy nic do stracenia.

 

Początek „prawdziwej” jesieni (w odróżnieniu od tej złotej-polskiej), który w Polsce przypada na przełom października i listopada, należy jednak do tematów trudnych, by nie powiedzieć bolesnych. Gdy państwowym dekretem trzeba przestawić zegarki – odbieramy popołudniom resztkę światła słonecznego. Zaczyna się kilka długich miesięcy, w czasie których wciąż powtarzamy sobie: Aby do wiosny!

Czy to w ogóle możliwe?

Polubić listopad? Na tak sformułowany problem pierwsza nasuwająca się odpowiedź brzmi: Nie da się i już! Dzień coraz krótszy, temperatura coraz niższa, słońca jak na lekarstwo, z nieba siąpi, albo wręcz leje. Wszędzie kałuże, błoto, szyby w samochodzie wiecznie zapaćkane, jezdnie śliskie, a na wypieszczonym trawniku koło domu codziennie nowe liście. W powietrzu coraz więcej wirusów i bakterii, co drugi znajomy kicha, w przychodniach kolejki, w aptekach oferują gorzkie syropy i spraye do nosa, brr... Co tu lubić? A jednak jest coś, co może wzbudzić w nas choćby odrobinę sympatii do tej pory roku. To kolory. Jakże różne od tych oferowanych przez wszystkie inne. Zanikająca zieleń i kolory kwiatów. Pojawiająca się na drzewach zupełnie nowa paleta barw: stonowane żółcie, dostojne brązy, eleganckie odcienie bordo, aż po czerniejące pnie i gałęzie. Wszystko to pozornie chaotycznie ze sobą zmieszane – jak na malarskiej palecie pejzażysty, a przecież przy uważniejszym obejrzeniu układające się w logiczny, przepięknie skomponowany twór natury.

Zimno, deszcz i mgła

Gdyby jesiennym szybkim zmierzchem wsłuchać się w rodaków rozmowy na tematy pogodowo-kalendarzowe, rozmówców z grubsza można podzielić na dwie grupy: pierwsza to ci, którzy z tych najbardziej ponurych miesięcy roku wybierają listopad, jako miesiąc jeszcze odrobinę optymistyczny. Nastrój poprawia im oczekiwanie na grudzień, a grudzień to mikołajki, Gwiazdka, Święta z choinką, prezentami i rodziną, potem jeszcze miesiąc, czasem dwa karnawału, a wtedy zawsze się coś dzieje, dopiero potem – nicość i marność lutego i marca... Ale do tego czasu można się prześlizgnąć, żyjąc planami na grudzień i przyjemnością oczekiwania na przyjemności. Druga grupa ma trudniej: mroków listopada nic nie rozjaśni. Jest ponuro, zimno, ciemno i właściwie ten miesiąc może się zwać najciemniejszym w roku. Trzydziestoma dniami melancholijnej przerwy w życiorysie.

Jak można lubić listopad i za co? Pogoda „pod psem”, buty przemoczone, wieje, dżdży, siąpi, pada... Rano i nocą mroźnie, a w dzień? Niewiele lepiej. I błoto. I chlapa. I mgły... Wielu ludzi nie lubi listopada. W gazetach się go nie chwali, w telewizji nie pokazuje. Większość kojarzy z zimno-szarymi, ponurymi dniami, pełnymi mgieł i deszczu. Ten miesiąc znosi się jako zło konieczne. Większość jest zadowolona, kiedy minie. Listopada nie można porównać z cudownym okresem wakacyjnym lub bożonarodzeniowym. Tymczasem listopad można polubić, choć trzyma się z dala od gwarnego towarzystwa pozostałych jedenastu miesięcy, walczących o nasze względy. Może i jest ponury i mglisty, ale za to tajemniczy. Można wyglądać przez zaparowane okno, malować figurki na zamglonej szybie, marzyć, piec jabłka w piekarniku. Warto polubić listopad!

Co można robić?

– Listopadowe wieczory lubimy spędzać czas w domu. Najlepiej w towarzystwie. Z herbatą z sokiem malinowym, wesołymi lub nostalgicznymi opowieściami i przy rozpalonym kominku. Albo chociaż przy kaloryferze. Ciepłym.

– Rolnicy cieszą się, że nie ma już dużo pracy w polu i zagrodzie, więc bezkarnie można leniuchować w ciepłym domu.

– Ci, którzy lubią wiatr, bardzo cenią ten miesiąc – gdyż nad morzem zaczynają się piękne jesienno-zimowe sztormy. Niezapomniane chwile dla spacerowiczów.

– Domatorzy i lubiący błogi spokój docenią długie popołudnia i wieczory, które można spędzić z książką, pod kocem.

– Ci, którzy lubią powracać, chętnie po raz kolejny przeczytają Dolinę Muminków w listopadzie. Przecież to książka stworzona na ten właśnie miesiąc!

– Ci, którzy lubią wybiegać w przyszłość, już w listopadzie posadzą cebulki wiosennych kwiatów. Będą mieli piękny, kwitnący widok za oknem już w pierwszych dniach wiosny.

– Włóczykije odwiedzają opustoszałe jesienią miejsca, które w czasie pięknej pogody są pełne ludzi.

Listopadowe świętowanie

Przed nami Święto Wszystkich Świętych, Święto Niepodległości (okazja do wyjścia na patriotyczny, radosny spacer), a także dzień św. Marcina (szczególnie obchodzony w Poznaniu). Świętować będziemy także andrzejki – w ten jeden wieczór w roku zamiast wody polejmy wosk, powróżymy z przymrużeniem oka i dowiemy się, co nam pisane. Możemy, jak ci na drugiej półkuli, świętować również Thanksgiving (22 listopada), czyli amerykańskie Święto Dziękczynienia. Jest to okazja, by pierwszy raz upiec ciasto dyniowe i przeczytać, skąd wziął się obyczaj spożywania indyka.

A na wszystkie pozostałe dni zwykłe i świąteczne proponuję:

W listopadowe poniedziałki – odsypiać weekend. We wtorki robić zakupy – warto wcześniej pomyśleć o świątecznych prezentach, zapakować je i ułożyć w ładny stosik – niech rozświetlają szarość listopada. W każdą środę listopada pójść do księgarni, niekoniecznie po szkolną lekturę. Dla kinomaniaków proponuję kino. Ale to już może nie w każdą środę. Ze względu na budżet, rzecz jasna. Na czwartki polecam pisanie listów do nowych przyjaciół poznanych w wakacje. Przecież obiecaliśmy. I nie szkodzi, że od wakacji minęły już trzy miesiące. Jeśli nie wymieniłeś z nikim adresu w czasie wakacji, zawsze możesz napisać do redakcji „Naszej Drogi”. Adres znajdziesz w stopce redakcyjnej albo na stronie internetowej. W piątki – bądź dobrym synem/dobrą córką/bratem, siostrą, wnukiem, wnuczką, uczniem, uczennicą, sąsiadem, kolegą... I zrób coś dla innych.  Soboty – to dni spotkań ze znajomymi – zapraszanie ich do siebie, względnie – wpraszanie się do nich.  W niedziele – należy dzień święty święcić. Inwencja twórcza wskazana.

Po tak mile spędzonych dniach pozostaje żałować, że w listopadzie zostało ich już tylko 12, 11, 10, 9...

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| LISTOPAD

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • JotDee
    14.11.2011 09:09
    <i>...grudzień to mikołajki, Gwiazdka, Święta z choinką, prezentami i rodziną...</i>


    Chyba GwiazTVka! Czyli Santa Claus, Xmas i Rudolf (taki renifer). A gdzie Boże Narodzenie?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama