Drugi krok miłości

Tryby 11/2/2012

Z zawieraniem małżeństwa nie ma żartów. To najważniejsza decyzja, jaką podejmujemy w doczesności!

 

Można chwilowo zdecydować się na pracę zawodową, która nie przynosi nam wystarczającej satysfakcji, gdyż pracę mamy prawo zmienić. Jednak nikt rozsądny nie zdecyduje się na zawarcie małżeństwa, które już w punkcie wyjścia niepokoi, gdyż niektóre konsekwencje takiego błędu są nieodwołalne – tą mądrą myślą ks. dr. Marka Dziewieckiego, autora wielu książek o budowaniu dobrych relacji, zaczynamy naszą refleksję nad narzeczeństwem, które nazywamy „drugim krokiem miłości”. Drugim, bo pierwszy to chodzenie i towarzyszące mu szaleńcze zakochanie, a trzeci to podejście do stopnia ołtarza, gdy wszystkie wątpliwości i wszystkie „być może” zamieniają się na „na pewno”.

Zarówno chodzenie, narzeczeństwo jak i małżeństwo są ważne w dorastaniu do pełni miłości i lepiej żadnego z tych etapów nie zaniedbywać. Kiedy się zaręczyć i po czym poznać, że nadszedł już czas na zrobienie „drugiego kroku miłości”?

Bliżej 20!

– Decydowanie się na narzeczeństwo jest dojrzałe wtedy, gdy ona i on podejmują taką decyzję w całkowitej wolności i bez nacisków ze strony innych osób. Ważne jest to, by ta druga osoba była atrakcyjna dla nas fizycznie, a nie tylko psychospołecznie czy duchowo. Tym właśnie małżeństwo różni się od „zwykłej” przyjaźni. Formułując powyższą zasadę z perspektywy dziewczyny, można z uśmiechem powiedzieć, że dla niej najważniejsza jest duchowa i moralna dojrzałość kandydata na męża, pod warunkiem, że jest przystojny – mówi z uśmiechem ks. Dziewiecki.

Ale to nie wystarczy. Powinniśmy się upewnić, że podobnie rozumiemy miłość, wierność i uczciwość małżeńską, wierzymy w te same ideały, mamy wspólne aspiracje oraz – jakkolwiek patetycznie to brzmi – będziemy się wspierać na drodze do świętości. Z pewnością łatwiej jest, gdy pochodzimy z podobnych kulturowo środowisk i gdy mamy jednakowe spojrzenie na różne sprawy „tego świata” jak choćby politykę. Dramatem może być, gdy zbyt późno odkryjemy, że nasz ukochany popiera ugrupowania promujące aborcję czy rozwody, bo ile będzie warta złożona przez niego przysięga?

Paradoksalnie do kupna pierścionka może zachęcić świadomość wad drugiej strony. Gdy wyrastamy z przesadnego uwielbienia i zaczynamy wzajemnie dostrzegać swoje niedoskonałości, a mimo to pragniemy wspólnego życia, to jest to dobry znak. – Zakochanie wiąże się z idealizowaniem drugiej osoby. Zakochani nie mają swojego pełnego obrazu. Poza tym przesadnie dbają o to, jak są postrzegani. A miłość jest decyzją, aby być razem pomimo trudności i wad – przekonuje Katarzyna Marcinkowska, mężatka prowadząca warsztaty dla par, redaktor portalu za-kochanie.pl.

A jaki wiek jest najlepszy na zaręczyny? Bliżej 20 czy bliżej 40? – Zdecydowanie bliżej 20! – odpowiada z entuzjazmem duszpasterz. – W każdej sytuacji warto pamiętać o mądrej zasadzie, że jeśli ona i on nie mają już wątpliwości co do tego, że chcą zawrzeć małżeństwo, to już teraz powinni zdecydować się na zaręczyny i na wyznaczenie wstępnej daty ślubu, nawet wtedy, gdy z jakichś względów (np. ekonomicznych) muszą poczekać z zaślubinami jeszcze kilka lat.

Dzieci, pieniądze i teściowie            

Jeśli pierścionek jest już na palcu, warto się zastanowić, jak najlepiej spożytkować ten cudowny czas. Katarzyna Marcinkowska przestrzega przed ślubno-weselną gorączką. – Narzeczeństwo to przygotowanie nie tylko do ślubu i wesela, ale przede wszystkim do małżeństwa i warto mieć to ciągle przed oczyma – zaznacza. – Dobre poznanie siebie nie zagwarantuje nam, że przyszłość nie przyniesie wielu trudności i niespodzianek. Dlatego warto nauczyć się rozmawiać, rozwiązywać konflikty, przemyśleć wspólną wizję małżeństwa, naszych celów. Dobrą inwestycją może być rozbudowany kurs przedmałżeński (np. organizowane w Krakowie przez oo. jezuitów „Przygotowanie dla Ambitnych”).

W narzeczeństwie warto spędzać ze sobą więcej czasu. Razem chodzić na zakupy, by lepiej poznać swoje gusta, wybrać się na pierwszą wizytę do przyszłych teściów, poznać krewnych i przyjaciół ukochanego. Sensowną radę daje także o. Józef Augustyn SJ. W książce Sakrament małżeństwa. Mały poradnik dla narzeczonych i młodych małżonków sugeruje, by unikać tzw. sztucznych miejsc: „Zakochani i narzeczeni zbyt wiele czasu przebywają w miejscach nadzwyczajnych: w dyskotekach, kawiarniach, w kinach i innych miejscach rozrywki. Są to sztuczne miejsca, które dostarczają im wprawdzie wrażeń, ale nie uczą ich życia. Miejsca te pomagają im stworzyć nastrojowy klimat, ale jednocześnie maskują istniejące problemy, wzajemne różnice w podejściu do życia, konflikty.

W tych sztucznych miejscach brakuje codzienności z jej obowiązkami, szarością życia, potrzebą wysiłku i ofiary. W kawiarni, restauracji, czy w kinie narzeczeni bywają obsługiwani. W życiu codziennym zaś sami muszą sobie służyć. Jeżeli chcą się poznać dobrze, winni więc często przebywać w naturalnych sytuacjach: przy pracy, w codziennych zajęciach domowych, we własnych rodzinach.”

Narzeczeństwo to także odpowiedni moment, by porozmawiać o tym wszystkim, co ważne, a czego nie zdążyliśmy wcześniej przedyskutować. Na liście tematów obowiązkowych powinny się znaleźć dzieci i sposób ich wychowania, pieniądze oraz teściowie, czyli trzy najczęstsze powody kłótni małżeńskich. To czas, kiedy uczymy się dochodzenia do kompromisów i wprowadzamy w życie zasadę św. Pawła: Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef 4, 26), czyli aby nigdy nie położyć się spać, zanim nie rozwiążemy trudnej dla nas sytuacji.

Narzeczeństwo ma nas zahartować do życia małżeńskiego, w ogniu wyzwań wypróbować nasze charaktery. Jedną z takich prób jest na pewno trwanie w czystości. Wyznaczona data ślubu nie daje narzeczonym prawa do ich ciał, nawet jeśli miałby się on odbyć już jutro.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • malwa
    10.03.2012 12:30
    "nie słyszałam o rozwodach wśród par, które przyjęły postawę czystości przed ślubem.."
    - mówi w artykule mężatka z 10-letnim stażem.
    Czyli niewiele ta pani wie o życiu. Jeśli poczeka jeszcze kolejne 10 lat, lub 20, i mąż nie zacznie oglądać się za młodszymi kobietami, to będzie miała dużo szczęścia. Ale to szczęście nie będzie wynikać wcale z czystości przed ślubem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama