Kapłani tułacze i antypapieże

Być dla innych 1(48)2012

Kapłan tułacz to kapłan, który nie przynależy do żadnej zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską struktury kościelnej. Czyli kapłan, który ma ważne święcenia, ale właściwie jest zawieszony w próżni. Podobnie jak ci biskupi, z których zdjęto ekskomunikę, ale nadal są zawieszeni w czynnościach, ponieważ papież nie powierzył im żadnego zadania w Kościele.

 

W styczniu 2009 roku Benedykt XVI zdjął ekskomuniki z biskupów, którzy zostali wyświęceni przez arcybiskupa Marcela Lefebvre'a i biskupa Antonio de Castro Mayera (to jest ten mniej znany biskup, brazylijski), który był współkonsekratorem tych czterech biskupów Bractwa Piusa X. Podniósł się rwetes ze względu na to, że jeden z tych biskupów, były anglikanin, Ryszard Williamson, podważa fakty dotyczące obozów koncentracyjnych. Oskarżono papieża o to, że zdjął te ekskomuniki, m.in. z takiego biskupa negacjonisty. Ale trzeba pamiętać, że ekskomunika, którą zaciągnęli ci biskupi nie dotyczyła negacjonizmu, ale dotyczyła nielegalności święceń biskupich, które przyjęli 30 czerwca 1988 roku. Co to oznacza? Jeśli chodzi o Bractwo Piusa X oznacza to w praktyce, że biskupi, podobnie jak księża tego bractwa mają status kapłanów tułaczy w Kościele katolickim, czyli nie jest to do końca schizma, tylko Bractwo Piusa X ma nie do końca uregulowanego statusu w Kościele katolickim.

Świętokradcze sakramenty

Co to znaczy być kapłanem tułaczem? Kapłan tułacz to kapłan, który nie przynależy do żadnej zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską struktury kościelnej. Czyli kapłan, który ma ważne święcenia, ale właściwie jest zawieszony w próżni. Podobnie jak ci biskupi, z których zdjęto ekskomunikę, ale nadal są zawieszeni w czynnościach, ponieważ papież nie powierzył im żadnego zadania w Kościele. W praktyce oznacza to, że tacy kapłani i biskupi nie mają prawa sprawować sakramentów. Konkretnie, jeśli chodzi o kapłana tułacza – to zawsze ważnie, nawet jeśli świętokradzko, udziela chrztu, sprawuje Eucharystię i udziela namaszczenia chorych. A biskup oprócz małżeństwa, bo wiadomo, że przy tym sakramencie małżonkowie sami sobie go udzielają, wszystkie inne sakramenty udziela ważnie, ale najczęściej świętokradzko. Rozgrzeszenia kapłanów z tego Bractwa są nieważne, ponieważ nie mają oni upoważnienia do spowiadania. Oni dorabiają do tego całą teologię, tzn. mamy np. taki wywiad w „Zawsze Wierni”, to jest taki organ główny, miesięcznik Bractwa Piusa X, gdzie po zniesieniu tych ekskomunik, jeden z tych biskupów, biskup argentyński Alfonso de Galarreta powiedział, że papież pokazał, iż tak naprawdę tej ekskomuniki nigdy nie było. Ekskomuniki są nieważne i niebyłe – oni uważają, że Kościół znajduje się w stanie kryzysu, czyli jesteśmy w stanie red alarm, jest sytuacja nadzwyczajna i to oznacza w praktyce, że arcybiskup Marcel Lefebvre miał prawo wyświęcić tych biskupów, gdyż jest sytuacja nadzwyczajna. Faktycznie w prawie kanonicznym jest coś takiego, że wolny od kary jest ten, który działa na zasadzie wyższej konieczności, albo kara powinna być zmniejszona w tej sytuacji, i oni się powołują na to prawo. Powołują się na Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku, podczas gdy sami krytykują ten Kodeks i uważają, że jest to Kodeks modernistyczny. Czyli jak im jest wygodnie, to się na niego powołują. Bo powinni powołać się na Kodeks z 1917 roku, ten powinien ich obowiązywać. Tam żadnych rozróżnień nie ma – jest ekskomunika i koniec i do widzenia. Dalej Bractwo mówi, że: jak to nieważnie rozgrzeszamy? My mamy jurysdykcję zastępczą, skoro Kościół nie chce dać nam jurysdykcji, czyli upoważnienia do wykonywania funkcji kapłańskich, to my ją dostajemy na zasadzie jurysdykcji zastępczej, czyli jest stan wyższej konieczności, no i my otrzymujemy tę jurysdykcję. Typowym przykładem takiej filozofii były listy, pewne przekomarzania i spory z ówczesnym arcybiskupem, metropolitą gdańskim, arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim i przełożonym Bractwa na terenie Polski, ks. Karolem Stehlinem, kiedy w Gdyni wybudowano Bractwu kaplicę. Arcybiskup Gocłowski wydał dokument, list ostrzegający, by tam nie chodzić i Karol Stehlin oczywiście odpisał, że to wszystko są pomówienia i kłamstwa, bo przecież podobizna waszej ekscelencji wisi w naszej zakrystii i my się modlimy za waszą ekscelencję i za papieża się modlimy przecież i my znamy niechęć waszej ekscelencji do tradycji. A poza tym wierni chcieli abyśmy tę kaplicę zbudowali, więc zbudowaliśmy ją i mamy tę jurysdykcję zastępczą i kierujemy się uzasadnionym nieposłuszeństwem. I tutaj chwilę się zatrzymajmy. Co to jest uzasadnione nieposłuszeństwo?

Uzasadnione nieposłuszeństwo lefebrystów?

Powołują się na coś takiego, co jest znane w życiu zakonnym. Tutaj nawiążę do zasad zakonnych. Otóż jest takie pytanie w życiu zakonnym - czy jest taka sytuacja, że ktoś w życiu zakonnym ma prawo, a nawet obowiązek odmówić przełożonemu wykonania tego, co on mu nakazuje? Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Są trzy takie sytuacje. Po pierwsze, jeśli przełożony nakazuje coś, co jest grzechem, no to chyba jest jasne. Po drugie, jeśli nakazuje coś, co jest sprzeczne z Konstytucjami i zwyczajami danego zakonu, np. nasz prowincjał nakazałby, że mamy codziennie odmawiać brewiarz w chórze. Nie działa – Konstytucje zakładają, że jesteśmy zwolnieni z brewiarza w chórze. Po trzecie – jeśli wykonanie tego przyniosłoby jakąś wielką szkodę komuś, wtedy też należy odmówić. Tylko, że jest taka różnica w tym, co oni mówią o uzasadnionym nieposłuszeństwie, a tym co my mamy - my w takim wypadku w życiu zakonnym nie nazywamy „uzasadnionym nieposłuszeństwem”, ale nazywamy to posłuszeństwem. Ponieważ, jeśli przełożony nakazuje mi grzech, to trudno powiedzieć, że ja wtedy jestem nieposłuszny, jeśli nie wykonuję tego, co nakazuje przełożony, tak? Właściwie jestem posłuszny, bo przełożony nie ma władzy absolutnej. Są sytuacje, że właśnie tutaj pokazuje się, że prawo Boże stoi wyżej od decyzji przełożonego. Czyli to akurat jest posłuszeństwo.

Czyli, idąc tokiem myślenia filozofii tzw. „uzasadnionego nieposłuszeństwa” dochodzimy do wniosku, że właściwie Marcin Luter był w porządku, nieprawdaż? To jest typowy przykład uzasadnionego nieposłuszeństwa – w końcu miał on swoje racje, żeby być nieposłusznym Kościołowi. Ale można pójść dalej. Diabeł to też jest uzasadnione nieposłuszeństwo – ma swoje racje, by być nieposłusznym. Aż prosi się, by zapytać – gdzie oni studiowali teologię? To jest właśnie Bractwo Piusa X, czyli Bractwo, które jest najbardziej znane spośród różnych prądów tradycjonalistycznych. Ma ono sytuację nieuregulowaną w Kościele i stoi na bardzo dziwnej, rozkraczonej pozycji, ponieważ mówi, że my papieża uznajemy, a tegoż papieża nie słuchamy. To właściwie jest prawosławne rozumienie prymatu papieża, czyli prymat honorowy. Tak więc rozumieją prymat tak, jak prawosławni rozumieją prymat patriarchy Konstantynopola – jesteśmy z nim w jedności, a on niech sobie naucza, co chce. Drugi element wskazujący na to, że praktykują teologię prawosławną jest to, że mówią, iż arcybiskup Lefebvre przyjął przynajmniej część uchwał Soboru Watykańskiego II. W teologii katolickiej nie ma możliwości nieprzyjęcia całości lub części uchwał jakiegokolwiek Soboru. Albo się przyjmuje, albo się nie przyjmuje. Natomiast to, co oni proponują, to jest właśnie tzw. recepcja, czyli najpierw Sobór uchwala, a potem się patrzy jaka będzie reakcja ludu. Recepcja, czyli przyjęcie, bądź brak tej recepcji, czyli odrzucenie. To jest typowe prawosławne nauczanie soborowe, to się nazywa „za zgodą Kościoła” (ex consensu Ecclesiae). Jak nie ma zgody całego Kościoła (nie tylko uczestników Soboru), to te orzeczenia nie obowiązują, nie są ważne. I to właściwie praktykują lefebryści, którzy starają się wmówić nam, że są prawdziwymi katolikami. Mówię o nich najwięcej, bo są najbardziej znani i o nich się najwięcej mówi.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama