Czuj się jak u siebie

Rycerz Młodych 1/2012

Z czym kojarzą nam się słowa: „kościół”, „nasz”, „dom”?…

 

Dom rodzinny

Dla wielu z nas dom to przede wszystkim rodzina, krąg kochających nas osób: rodziców, dziadków, dzieci, czy też innych krewnych. Dom to też i samo mieszkanie, budynek czy mały lokal. To miejsce naszego odpoczynku i naszej dumy, bo staramy się wysiłkiem i pracą przyozdobić go w ten sposób, by służył nam godnym schronieniem. Dom to niezapomniana atmosfera naszych relacji z najbliższymi. Dla kogoś wspomnienie domowych wypieków mamy czy babci, a dla niektórych to bolesne zranienia nieudanej rodziny, sporów i waśni rodziców.

Niezależnie od tego, co wynosimy z naszego ziemskiego domu, Bóg wskazuje nam, jaki ma być prawdziwy dom, dom Jego miłości, w którym „jest mieszkań wiele”. To znaczy, że Jego Miłość i dla nas przygotowała miejsce.

Stwórca z miłością opisuje wizję naszego szczęścia w prawdziwym domu. Słowami psalmisty często wyściełamy pierwsze kroki młodych małżeństw: „Małżonka twoja jest jak płodny szczep winny w zaciszu twojego domu. Synowie twoi jak oliwne gałązki dokoła twego stołu...” Zauważmy, Bóg nie mówi nam o pysznym jedzeniu, o bogactwie czy ubóstwie tej rodziny, tylko o łączności, o wspólnocie, o duchowej komunii, którą tworzą RAZEM „w zaciszu domu” i „dokoła stołu”. Życie nabrało tempa i często nie stać nas na wspólne śniadanie, nie mówiąc już o spokojnym dzieleniu się sobą; radością i troską. W niektórych zamożnych domach znikają duże stoły, przy których zasiadali jeszcze nasi dziadkowie i rodzice, po prostu „wychodzą z mody”. Nie ma wspólnoty, nie ma rozmowy, nie ma porozumienia. Dziwimy się czasem, dlaczego pokolenia nie umieją ustępować sobie nawzajem, dlaczego tak bardzo się różnią? Bo nie mają szans, aby zapoznać się bliżej i głębiej przy dłuższej rozmowie, by dać coś z siebie, choćby nawet troskę i zmartwienie, otrzymując w zamian mądre słowo, wsparcie czy wyrozumiałość rodziców, dziadków, starszych braci czy sióstr... I tak mijają lata, a dom staje się tylko miejscem noclegu i pustką w sercu. Brakuje w nim światła, ciepła, piękna miłości.

Kościół jako dom

Co w tym temacie robi „Kościół”? On też jest domem... Domem naszego Ojca na ziemi! Często nazywany „królestwem niebieskim na ziemi” i „przedsmakiem nieba”. Dla tych jednak, co oddalili się od Kościoła, jest on zgorszeniem, a może nawet uraża ich pychę. Zastanówmy się, czy Bóg we własnym domu nie zauważa problemów, pytań, nieporozumień czy też zgorszenia?
W Piśmie Świętym czytamy: „mój dom ma być domem modlitwy...” oraz: „gorliwość o dom Twój pożera mnie”. Potęga Bożej miłości i sprawiedliwości wskazuje nam drogę – drogę gorliwej modlitwy w domu Ojca, pielęgnowania go nie tylko od zewnątrz, ale od wewnątrz, w sercach jego domowników. Kościół jako dom Ojca nie jest miejscem dorocznej pielgrzymki, czy też galerią sztuki, jest mieszkaniem Bożej rodziny, Jego ukochanych dzieci. Kościół potrzebuje naszego udziału, zaangażowania. Bez nas ten „dom miłości” nie będzie pełny, jak też trudno mu się stać domem naszych marzeń bez nas samych.

Mieszkanie Boga

Skoro to dom Ojca, znaczy, że Bóg wyraźnie w nim mieszka. Wiemy, że działa przez sakramenty, że zbawia i leczy nas przez te środki zbawienia, ale prócz tego On na nas czeka w domu... Jak ojciec wyglądał swego marnotrawnego syna, tak przez noce i dni, a czasem przez całe lata, wypatruje Ojciec powrotu swoich dzieci, jak zakochana w Pieśni nad pieśniami szuka Umiłowanego jej duszy, tak cierpliwie Bóg szuka nas, pogubionych w marności świata, czy też zabłąkanych w drodze do domu...

Właśnie dla nas Bóg tam pozostał, ogołocił siebie samego w tabernakulum, stając się Więźniem miłości.

Rozpoczynając Nowy Rok, chciejmy przypomnieć sobie szczególnie, w jakim domu narodził się On sam, będąc Bogiem i Synem Maryi. Św. Łukasz opisuje: „Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”, a stara kolęda głosi: „Mizerna, cicha, stajenka licha pełna niebieskiej chwały...” Przystankiem Wszechmocnego miała być szopka, ubogi żłóbek i objęcia Niepokalanej Matki, która zastąpiła Mu niebo... To Ona, Matka Kościoła, niejako nam podpowiada – niepozorny majestat Kościoła jest Jego potęgą, ale MIŁOŚĆ, która w nim tryska, ta sama miłość, z którą Maryja tuliła Syneczka do serca, ta sama miłość, z którą Bóg na nas czeka, ta sama miłość stanie się naszym udziałem, jeżeli tylko pozwolimy na to naszym włączeniem się do wspólnoty zwanej Kościołem...

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama