Polska młodzież się czerwieni

Znak 2/2012

Protesty i zamieszki w Hiszpanii, Grecji czy Wielkiej Brytanii mają swoje różne preteksty, ale ich wspólnym tłem jest kryzys społeczeństwa, a nie tylko kryzys finansowy oraz tak zwane rynki. Mówimy więc o procesach i o społeczeństwie w czasie przemian. Także w Polsce.

 

Minister Michał Boni dobrze to rozumie. Dlatego poproszony o podanie trzech książek, które kupi na gwiazdkowy prezent, jako pierwszą wymienia „Mapę i terytorium” Michela Houellebecqa, najnowszą powieść słynnego Francuza, bardzo inspirującą i niepokojącą propozycję dyskusji o zmianach cywilizacyjnych we współczesnym świecie – tłumaczy swój wybór w grudniowym numerze magazynu „Książki”.

Premier Donald Tusk zauważa zmiany cywilizacyjne w exposé 18 listopada i odnosi się do nich z rezerwą: Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich latach – co było widać wyraźnie w tej kampanii wyborczej – oprócz wielkich wyzwań finansowych, gospodarczych pojawiły się także nowe wyzwania o charakterze cywilizacyjnym, obyczajowym, kulturowym. Trzeba rozumieć te zmiany, ale nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie są od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję. Państwo polskie jest od tego, aby zapewnić Polakom bezpieczne, możliwie dostatnie życie w tych trudnych czasach.
Fakt, zmiany kulturowe zachodzą niezależnie od działań rządu.

Zmiany te ujawniają się w Polsce przy okazji kilku nieoczekiwanych i symbolicznych wydarzeń oraz w związku z nieoczekiwanymi wynikami wyborów. Chodzi głównie o reakcję młodych na spór o krzyż przed Pałacem Prezydenckim wiosną i latem 2010 roku; wybory prezydenckie, też w 2010 roku, kiedy niezły trzeci wynik uzyskuje lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski; europejskie protesty Ruchu Oburzonych od maja 2011 roku z ich polskim odpryskiem; oraz ostatnie wybory parlamentarne i wejście do Sejmu Ruchu Palikota jako trzeciej siły politycznej.

Obserwujemy odwracanie się młodych od Kościoła i ich zwrot w stronę lewicy. Nie wszystkich młodych, ale przecież znaczącej części. Międzynarodowe tło zachodzących zjawisk tworzą kryzysy – gospodarczy i polityczny – oraz debata o wartościach, która tym kryzysom towarzyszy, chociaż jej źródła widoczne są w kulturze znacznie wcześniej. Mówimy więc o procesach i o społeczeństwie w czasie przemian.

Jakiego rodzaju sofa definiuje mnie jako osobę?

Kultura przygotowuje nas do tego od dawna. Dwanaście lat temu, w lutym 2000 roku, polskie kina zaczynają pokazywać kultowy dla dzisiejszych 25-30-latków „Podziemny krąg” („Fight Club”) Davida Finchera. W tym filmie trzydziestoparoletni mężczyźni, na co dzień pracownicy korporacji, spotykają się na nielegalnych walkach. Biją się i czują, że ich życie odzyskuje sens, którego nie zapewniają uzależnienie od katalogu Ikea i przemyślenia typu: Jakiego rodzaju sofa definiuje mnie jako osobę? W codziennym świecie podporządkowali się logice posiadania, przedmiotom i markom. Muszą to odreagować.

Dialog z „Podziemnego kręgu” (grają Brad Pitt i Edward Norton):
- Kim w takim razie jesteśmy?
- Bo ja wiem, konsumentami? Tak. Jesteśmy konsumentami.
- Jesteśmy ubocznym produktem obsesji stylu życia. Morderstwa, przestępczość, ubóstwo – to mnie nie obchodzi. To, co mnie obchodzi, to plotkarskie czasopisma, telewizor z pięciuset kanałami, nazwisko jakiegoś faceta na mojej bieliźnie. Rogaine. Viagra. Olestra.
- Marta Stewart.
- Pieprzyć Martę Stewart. Ona poleruje okucia na Tytaniku. Wszystko tonie.

Ich „Podziemny krąg”, mimo że jest tajny, szybko rozwija się w całym kraju. Organizator wymyśla „Projekt Zadymę” („Project Mayhem”), który początkowo polega na niszczeniu mienia, a kończy się wysadzaniem biurowców.  Bohater wypowiada wojnę bezmyślnemu konsumpcyjnemu społeczeństwu i systemowi bankowemu. W ostatnich minutach filmu (bez obaw: nie zdradzam prawie niczego) patrzy na eksplodujące budynki firm obsługujących karty kredytowe. Skasować się miały zapisy wierzytelności, tak żeby wszyscy mieli czyste konta. Padają słowa: – Z tych okien obejrzymy koniec historii finansów. Krok bliżej do równowagi ekonomicznej.

Obecnie strona „Fight Clubu” ma na Facebooku ponad siedem i pół miliona fanów. Tekst na jej zdjęciu profilowym mówi: To, kim jesteś, nie zależy od tego, ile „lajków” zdobędziesz (to znaczy: ile osób polubi twój profil na Facebooku). Przesłanie filmu pozostaje aktualne.

Taki klasyczny scenariusz

Dawka krytyki współczesnego stylu życia pochodzi także z literatury. Mniej więcej w okresie, kiedy Fincher kręci „Fight Club”, Michel Houellebecq pisze „Cząstki elementarne” i „Platformę”, książki, które ukazują się w Polsce w roku 2004 (W.A.B., Warszawa). Laureat Nagrody Goncourtów 2010 (za „Mapę i terytorium”, polskie wydanie W.A.B., Warszawa 2011) portretuje człowieka Zachodu: zdegenerowanego materializmem i współzawodnictwem, zagrożonego terroryzmem, niezdolnego do szczęścia i spełnionej miłości; jego bohaterowie nie umieją kochać i być szczęśliwymi. Ostatnią formą wierności, której doświadczają, są oferty handlowe w skrzynce na listy. W opisanym przez Houellebecqa społeczeństwie marketingowcy wyznaczają pory roku: Sezon letni zdecydowanie posuwał się do przodu, strategie handlowe zmierzały ku jesieni; jednak niebo wciąż było wspaniałe, to przecież dopiero początek lipca.

Jeden z bohaterów „Cząstek”, kiedy był nastolatkiem, wierzył, że cierpienie dodaje człowiekowi godności. Teraz musiał przyznać: pomylił się. Godności człowiekowi dodaje telewizja. Inny mówi o sobie: Jestem zupełnie bezużyteczny. Nie rozumie, jak powstają przedmioty, którymi się otacza – od sztućców po telefon komórkowy. Nie wie, jak produkowane są parówki. Poza zastanym kontekstem ekonomiczno-przemysłowym nie umiałby znaleźć pożywienia, ubrać się, schronić. Przyznaje: Jestem całkowicie zależny od otaczającej mnie społeczności, będąc właściwie jej zbędny.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama