Mormońskie anioły (1)

Któż jak Bóg 4/2012

Postacią, której Mormoni mają zawdzięczać swe istnienie, jest anioł i zarazem prorok, którego imienia próżno by szukać na kartach Pisma Świętego. Moroni – bo o nim właśnie mowa – występuje tylko w ich świętej „Księdze Mormona”.

 

Szanowni Czytelnicy – Świadków Jehowy z pewnością już na swej drodze spotkaliście, ale czy widzieliście już kiedyś u nas, w Polsce, Mormonów? Stosunkowo łatwo ich rozpoznać. Na ogół reprezentuje ich dwóch młodych, sympatycznych mężczyzn w nienagannie skrojonych garniturach (czasem w ciemnych płaszczach), białych koszulach, krawatach i dobrze wypastowanych butach. Noszą czarne, przypięte na widocznym miejscu plakietki z napisem: „Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich”. Dodam jeszcze, że Mormoni przywiązują wagę do czystości życia. Nie wolno im palić papierosów, pić alkoholu, kawy, herbaty, a nawet Coca-Coli. Niemal wszyscy mówią z silnym amerykańskim akcentem.

Postacią, której Mormoni mają zawdzięczać swe istnienie, jest anioł i zarazem prorok, którego imienia próżno by szukać na kartach Pisma Świętego. Moroni – bo o nim właśnie mowa – występuje tylko w ich świętej „Księdze Mormona”. Miał on ukończyć kronikę (czyli wspomnianą Księgę) swojego ojca Mormona, a następnie streścić dzieje Jeredów, zwane „Księgą Etera”. Dodał też swój własny tekst, czyli tzw. „Księgę Moroniego”. Jeśli chodzi jeszcze o niego, to warto wiedzieć, że w Księdze Almy (stanowiącej cześć Księgi Mormona) występuje jako wojownik Moroni, który jest przywódcą oddziału Nefitów.

Mormoni, w przeciwieństwie do wszystkich chrześcijan, słowem „anioł” określają przy tym taką osobę, która żyła już kiedyś na Ziemi (i zmartwychwstała) lub dopiero będzie żyła jako człowiek. Najczęściej jednak anioła nazywa się wśród nich po prostu Niebiańskim Wysłannikiem.

Moroni często przedstawiany jest jako postać z trąbą. Jego podobizny wieńczą wiele szczytów wież mormońskich świątyń. Takie, a nie inne wyobrażenie Moroniego, symbolizuje zwiastowanie światu przywrócenia ewangelii Kościoła Jezusa Chrystusa, którą anioł Moroni miał objawić Josephowi Smithowi.

Tajemne tablice

Według wykładni Mormonów, kiedy Joseph Smith liczył sobie 14 lat, pewnego dnia udał się on do lasu, by tam się pomodlić. Odczuwał wówczas zamęt w głowie, gdyż nie bardzo wiedział, do którego z kościołów chrześcijańskich ma się przyłączyć. Wtedy to właśnie, w lesie, miał mieć pierwsze ze swych objawień. Ukazał mu się rzekomo sam Bóg w towarzystwie Jezusa, polecając Smithowi, by nie wiązał się z żadnym istniejącym wyznaniem, lecz czekał na dalsze wskazówki.

Kolejne objawienie miało nastąpić 3 lata później. Wówczas to znany nam już Anioł o imieniu Moroni powiedział mu, by poszedł na pobliskie wzgórze Cumorah (w stanie Nowy Jork), gdzie znajdzie tablice, na których spisane są dzieje nieznanej, wczesno-amerykańskiej cywilizacji. Dzieje te spisał prorok Mormon, zaś jego syn Moroni (który był ostatnim z pokolenia Nefitów), zakopał je, by uchronić od zniszczenia w czasie licznych bitew staczanych z Indianami (co ciekawe, czerwonoskórzy również mieli być potomkami Izraelitów). Zapisane płytki były szczerozłote i należały do trzech zaginionych pokoleń Izraela.

Anioł nie pozwolił Smithowi od razu wykopać cennego znaleziska. Nakazał mu, przychodzić co roku na górę, gdzie były ono zakopane, aby tam się z nim spotykać. Po czterech latach regularnych spotkań z aniołem, 22 września 1827 roku, Smith otrzymał wreszcie od niego pozwolenie na odkopanie złotych płytek.

Wydobywszy złote tablice, Joseph przełożył je z języka „reformowanego egipskiego” na angielski. Sam pisze, że przetłumaczył to pismo przy pomocy dwóch cudownych kryształów Urim i Thummim, które przyłożone do oczu pozwalały mu nie tylko odczytać hieroglify, ale i całkowicie je zrozumieć. Przetłumaczone fragmenty ze złotych płyt zapisywał sekretarz Smitha – Martin Harris. Następnie, po skończonej pracy, Smith zwrócił płyty aniołowi. Moroni miał zabrać oryginalne złote tablice, dlatego nie ma dziś żadnego dowodu ich istnienia. Obecnie na wzgórzu Cumorah wznosi się, otoczona parkiem, sporych rozmiarów kolumna, na której szczycie króluje duża figura anioła Moroni.

Mormoni podkreślają, że zanim złote płytki zostały zabrane przez anioła, to oprócz Smitha widziało je osiem innych osób. Ich świadectwa znajdują się w każdym egzemplarzu Księgi Mormona, która ma stanowić plon tłumaczenia Smitha, ze złotych tablic, wskazanych mu przez anioła. Dodam jeszcze, że Smith miał mieć przez kolejne lata objawienia również innych aniołów, a także Jana Chrzciciela, Apostołów, czy nawet samego Jezusa.

Czy „Księga Mormona” była … romansem?

Powyższa (nieco skrócona przeze mnie) wykładnia powstania Księgi Mormona jest oczywiście wersją oficjalną ich Kościoła. Oprócz niej istnieje inna wersja, o której stamtąd się raczej nie dowiemy. Według niej, protestancki kaznodzieja Solomon Spaulding napisał niegdyś romans, w którym, naśladując styl ksiąg Starego Testamentu, przedstawił pochodzenie Indian amerykańskich. To właśnie on w swym romansie opisał dzieje Indian od zaginionego pokolenia Izraela, po osiedlenie się ich w Ameryce.

Pastor Spaulding oddał rękopis swej książki do drukarni w Pittsburgu by wydać ją drukiem. Nie doszło jednak do tego, gdyż wcześniej, w 1826 r., autor rękopisu zmarł. Pracujący w drukarni zecer, niejaki Sydney Rigdon, zrobił odpis z oryginału i przyczynił się do zniszczenia samego rękopisu. Następnie, wspólnie ze Smithem, w oparciu o wspomniany rękopis napisali „Księgę Mormona”. Co ciekawe, wspomniany zecer został później jednym z dwunastu mormońskich „apostołów”. Przypadek?

Kiedy w 1830 r. „Księga Mormona” ukazała się drukiem, niemal natychmiast powiązano jej pochodzenie z rękopisem romansu zmarłego pastora Spauldinga. Okazało się bowiem, że żyło wówczas jeszcze wiele osób, które wcześniej czytały i pamiętały ten rękopis. Osoby te potrafiły wymienić ważniejsze fakty i imiona, jak przykładowo: Nefi, Moroni, Lehi, czy Mormon. Nazwy te utkwiły im mocno w pamięci, a Smith pozostawił je nieopatrznie w swojej książce bez jakichkolwiek zmian. Co istotne, pierwsze krytyczne publikacje na ten temat, ukazały się niemal od razu po rejestracji Mormonów, w 1830 r.

Żeby było ciekawiej, Joseph Smith powiedział kiedyś o Księdze Mormona, że jest ona najdokładniejszą książką na ziemi. A jednak (jak skrupulatnie policzyli jej krytycy), od czasu jej pierwszego wydania w roku 1830, wprowadzono do niej aż 3913 zmian! Zmiany te udokumentowali min. Jerald i Sandra Tannerowie, zaznaczając je na fotokopii wydania oryginalnego.

Męczennik-kryminalista

Odłóżmy jednak nasze wątpliwości na bok i zapytajmy, co nastąpiło po objawieniu anioła Moroniego i przełożeniu Księgi? Według mormońskiego Kościoła, w 1829 roku Smith przyjął chrzest od samego Jana Chrzciciela, ogłosił się „Apostołem Jezusa Chrystusa” i w 1830 roku oficjalnie zarejestrował swoje nowe wyznanie. Jeśli chodzi o jego dalsze losy, to od mormonów raczej nie dowiemy się tego, że ich założyciel – za liczne skandale i nadużycia – został aresztowany i osadzony w więzieniu Carthage (stan Illinois). Trafił do celi za wszczynanie rozruchów będących odpowiedzią na jego krytykę, dokonaną przez pismo Nauvoo Expositor. Redakcja gazety zarzucała mu min. szerzenie poligamii, współżycie z mężatkami i nieletnimi, jak również wypaczanie nauk biblijnych i związki z masonerią. 27 czerwca 1844 roku okoliczni mieszkańcy (niektórzy z nich mieli pomalowane twarze) wtargnęli do więzienia i zastrzelili go. Został trafiony dwiema kulami w plecy i jedną w pierś, podczas próby ucieczki. Kiedy zmarł miał zaledwie trzydzieści dziewięć lat. Jego tragiczna śmierć sprawiła, że w oczach wyznawców stał się męczennikiem.

Po śmierci Smitha władzę w zgromadzeniu Mormonów przejął Brigham Young (1801-1877), który ostatecznie ocalił Kościół i zdecydował o jego przyszłości, stając się jego niekwestionowanym przywódcą. Brigham Young bywa też nazywany „Mojżeszem Nowego Wyjścia”, bowiem poprowadził uciekinierów z miasteczka Nauvoo, aż do brzegów Wielkiego Jeziora Słonego. W ciągu półtora roku ciężkich marszów Mormoni przebyli tysiąc pięćset mil. Założyli Salt Lake City, które dało początek stanowi Utah.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama