Wolność dla dojrzałych

Tryby 5/2013

Ostatnia noc wolności – ten slogan chyba najczęściej słyszymy, gdy chodzi o wieczory panieńskie i kawalerskie, na spędzanie których lista pomysłów się nie kończy. To przecież – według niektórych – ostatnia okazja, by się „wyszumieć” i zażyć przyjemności niedostępnych po ślubie. Czy obrączki to rzeczywiście kajdany?

 

W hollywoodzkim stylu

Na pewno nie jeden z nas uśmiał się do łez oglądając słynne komedie takie jak „Kac Vegas”, „Druhny” czy „Wieczór panieński”. Zaskakujące sposoby na tzw. „pożegnanie z wolnością” w iście amerykańskim stylu są dziś inspiracją dla niejednego kawalera i panny, którzy liczą na noc pełną wrażeń. Których jednak nie zawsze są w stanie przypomnieć sobie w dniu następnym… Może i dobrze, bo współczesne popularne zwyczaje są nieco żenujące. Striptizerki, chippendalesi, prostytutki… to ten element rzekomo traconej wolności, za którym tęskni się po ślubie? Trudno wyobrazić nam sobie kobietę czy mężczyznę zadowolonych z tego, że ich narzeczony ubolewa nad traconą swawolą i „przyjemnościami”, do których małżeństwo zamyka mu drogę. Dla nas, osobiście, byłoby to w jakiś sposób uwłaczające i przykre, że osoba, której oddajemy się na całe życie, spędza ostatni wieczór narzeczeństwa korzystając z „wdzięków” obcych osób…

Tymczasem tradycja

Mówi się, że wieczory te są elementem tradycji, które warto kultywować. Tymczasem ich dzisiejsza wersja niewiele ma wspólnego z pierwotną. Zwyczaj ten wywodzi się z dawnego obrzędu rozplecin. Podczas tzw. wieczoru dziewiczego druhny przystrajały włosy panny kwiatami i ozdobami, a jej długi warkocz chowały pod chustę. Równocześnie odbywał się wieczór kawalera. Starosta, drużbowie, swat i bracia dziewczyny udawali się w odwiedziny zebranych w jej domu kobiet i – w obrzędzie inicjacyjnym – zdejmowali z jej głowy chustę i rozplątywali warkocz na znak tego, że jest już gotowa do zamążpójścia, a rodzice wyrazili zgodę na oddanie cnoty córki przyszłemu zięciowi. W ten sposób panna młoda symbolicznie żegnała swoje panieństwo.

Zmiana stanu

Zasadnicza różnica między dzisiejszymi zwyczajami a tradycyjnymi polega na tym, że kiedyś żegnano stan wolny – dziś samą wolność. Nie jest to czepianie się słówek i nie można mówić tu o skrótach myślowych, bo utrata wolności a zmiana stanu istotnie się różnią. Pobierając się możemy być pewni końca swawoli i liczenia się tylko z samym sobą. Przecież decydując się na wzięcie odpowiedzialności za ukochaną osobę i przyszłą rodzinę, rezygnujemy z egocentryzmu. A przynajmniej tego wymaga dojrzała miłość. Małżeństwo daje nam dużo większe możliwości, bo doskonale znając nawzajem swoje mocne i słabsze strony, jesteśmy w stanie zdziałać razem więcej. Dobrowolne i świadome „zaobrączkowanie” nie ma nic wspólnego z kajdankami ograniczającymi wolność. Małżeństwo to nie kara.

Dobry wieczór

Wieczory panieńskie i kawalerskie przetrwały do dziś, warto znać ich początki i nie sugerować się ślepo ich uwspółcześnioną wersją. To nie ostatni wieczór wolności, ale dobra okazja do spędzenia czasu z przyjaciółkami czy kumplami na imprezie, przy dobrym filmie i winie czy meczu i browarze. W zasadzie wszystko zależy od chęci i pomysłu organizatorów – bardziej wymagający wybierają skoki ze spadochronem, lot balonem, paintball, przejażdżkę limuzyną, clubbing, wypad do term, etc. Dlaczego by nie? W każdym razie to świetna okazja do powspominania „starych czasów” i cieszenia się w doborowym towarzystwie z najpiękniejszego dnia w życiu, który zbliża się wielkimi krokami.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama