„Monster high”. Wyznanie wiary

Rycerz Niepokalanej 11/2013

Tak oto rodzice oddają własne dzieci w łapy ludzkich potworów, speców od sprzedaży i marketingu, zdegenerowanych do tego stopnia, że bawi ich wciąganie małych dzieci w zło. Oczywiście nie wszystko da się wytłumaczyć marketingiem, ten irracjonalny trend świadczy, że musi w tym maczać swoje paluchy również zły.

 

Państwo widzieli – bo nie mogli przecież z racji wszechobecności nie widzieć – produkty związane z amerykańską linią lalek „monster high”. Nie tylko w Internecie czy telewizji, ale i na artykułach papierniczych, na odzieży, czapkach, wszędzie pełno tych potworów. Dzieciom się podoba, nawet kilkuletnim, co już samo w sobie świadczy o braku wychowania rodzicielskiego: a przecież rozbudzenie poczucia piękna i brzydoty to jedno z najłatwiejszych, niemalże intuicyjnych rodzicielskich zadań. Zresztą, wystarczyłoby wykorzystać tradycyjne baśnie i bajki z czarownicami pokrytymi jak ropuchy brodawkami. Ale wtedy trzeba by usiąść z dzieckiem i poczytać lub poopowiadać, a to wymaga jednak większego wysiłku niż naciśnięcie włącznika...

Nie wszystko da się jednak zwalić na lenistwo; to byłoby nie tak straszne jak moda na „monster high” tego wymaga. Najgorsze są tłumaczenia rodziców i dziadków, gdy zwrócić im uwagę albo nawet tylko zapytać, czy to nadaje się dla dzieci. Scenariusz jest zawsze podobny: nie nadaje się (ewentualnie: mnie się to nie podoba), ale co zrobić, kiedy on (lub ona) chce tego? Oto pajdokracja w pigułce. A potem jeszcze obowiązkowe, jak zawsze gdy drapie sumienie (zanim zostanie uśpione na wiele lat), dodatkowe usprawiedliwienie: „przecież wszystkie koleżanki/koledzy to mają, więc nie mogę zrobić takiej krzywdy swojemu dziecku...”. No pewnie, takiej nie można, za to można zrobić większą. Jeśli bezmyślność jak była, tak będzie, to kompletne zatracenie instynktu moralnego stanowi jednak novum.

Tak oto rodzice oddają własne dzieci w łapy ludzkich potworów, speców od sprzedaży i marketingu, zdegenerowanych do tego stopnia, że bawi ich wciąganie małych dzieci w zło. Oczywiście nie wszystko da się wytłumaczyć marketingiem, ten irracjonalny trend świadczy, że musi w tym maczać swoje paluchy również zły. W takim razie niech dzieciaki podziękują swoim rodzicielom za to, że pozwalają im flirtować z antybohaterami świata duchowego. A samym rodzicom zadać chciałbym kilka pytań, na które odpowiedź złoży się w pewnego rodzaju wyznanie wiary. A co, niech podejmą świadomą decyzję, niech podpiszą cyrograf, jeśli taka ich wola.

 

Więc pytam was, drodzy rodzice:

•   Czy wierzycie w to, że postacie inspirowane filmowymi potworami oraz fantastyką grozy (wymieńmy dla przykładu kilkoro: córka wampira Draculaura, Clawdeen Wolf – latorośl wilkołaka czy córka zombie o imieniu Ghoulia Yelps) stanowią dobre wzorce dla waszych dzieci?

•   Czy wierzycie, że książki o tytułach: Upiorna szkoła, Upiór z sąsiedztwa czy Po moim trupie – to dobre lektury dla waszych małych stworów?

•   Czy wyznajecie, że bajki o tytułach: Zombie górą!, Duchy z nieczystym sumieniem, Najlepsza straszyciółka, Lekcja wampi-stylu czy Wściekłe duchy wywierają na waszych potomków pożądany przez was wpływ?

 

Taka jest wasza wiara. Chcieliście potworów, to macie.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Ela
    26.11.2013 13:00
    Jak zwykle przesada i wpadanie w ton lamentacyjny oraz "nawiedzony". Jak się Panu nie podobaja lalki, to niech się pan nimi nie bawi ale innym się podobają!

    Tu wcale nie chodzi o żadne WZORCE, nie rozumie Pan tego? Wzorcami to jesteśmy my-rodzice a zabawki są tylko zabawkami. W życiu każdego dziecka jest etap fascynacji różnymi zabawkami, te etapy są i mijają. Ja miałam taką zasadniczą mamę (jak zasadniczy jest autor artykułu) i do dziś mam do niej wielki żal o wiele rzeczy, że po prostu mnie-dziecka kompletnie nie rozumiała i swoją zasadniczością tylko mnie pogrążała a ja czułam się coraz bardziej samotna i nierozumiana przez matkę i odstająca od koleżanek, nie byłam akceptowana przez to w grupie...
    Czasem trzeba dziecku kupić jakąś zabawkę, bo ta zabawka własnie dziecku się podoba (nam nie musi się wcale podobać!!!) A ZWŁASZCZA PO TO aby dziecko czuło wspólnotę z koleżankami w klasie i z grupą rówieśniczą w której się na codzień obraca. W szkole mojej córki dziewczynki z klasy przynoszą codziennie te lalki do szkoły i się bawią razem na przerwach. Ja NICZEGO ZŁEGO w tym nie widzę.
    Doprawdy nie mam nic przeciwko jedzeniu cukierków z miniaturowych trumienek - tak tak ja też mam czarny humor :-)

    ETAP Monster High (zabawki) jest taki sam w życiu mojego dziecka jak wcześniej miała etap KUbusia PUchatka, Hello Kitty, Barbie, jednorożce z Bella Sara, teraz jest Monster High ale już jej powoli mija, potem będzie coś następnego.
    Ja też w życiu miałam różne etapy a w wieku 14-15 lat fascynowałam się trupimi czaszkami, chociaż nie miałam nic wspólnego z satanizmem.
    Tak więc więcej empatii i współczuję AUTOROWI przewrażliwienia.
  • wojtek303
    26.11.2013 13:26
    Nie interesuję się zbytnio tymi zabawkami, ale wydaje mi się, że autor materiału trochę ułatwia wytłumaczenie fenomenu tymi zabawkami.
    Jak dla mnie to nie są jakieś tam czarownice brzydkie, tylko ktoś tak to skonstruował, żeby pomimo tego, że to jest porażające podobało się dzieciom. To jest cała gra kolorami i innymi zabiegami psychologicznymi, na które rodzice mogą nie być przygotowani. Ktoś kto tworzył te zabawki myślał o tym jak podejść rodziców by wydali pieniądze.
    Tak więc nie osądzałbym rodziców, tylko próbowałbym im pomóc w tym wyborze i jak uodpornić się na takie sztuczki.
  • Incognito
    27.11.2013 10:44
    Pytanie do Pani Eli-czy jak w gimnazjum będzie moda na zabawę w "słoneczko", to też na to zezwoli Pani swoim dzieciom, tylko po to żeby nie odstawały od reszty grupy?? Czy to nie rodzice powinni trzymać poziom moralny i zakazywać czegoś dzieciom, jeśli jest po prostu złe?? A jeśli ktoś uważa, że to tylko zabawa to niech sobie posłucha wypowiedzi egzorcystów do których przyprowadzono dzieci po takich "zabawkach". Naprawdę, można wybrać coś mądrzejszego niż te dziwactwa. Życzę powodzenia przy wyborze prezentów świątecznych :)
  • Ela
    03.12.2013 20:18
    Lalki Moinster High NIE sa według mnie wcale złe.

    Głupia jest bajka Monster High - to fakt. Ale lalki? W lalkach nie ma nic złego, lalka jak każda inna.

    Nie pozwalam córce oglądać tej bajki, bo TA BAJKA jest po prostu głupia -
    ale lalki I gadżety MH jej kupuję, bo w zabawkach tych i gadżetach NICZEGO ZŁEGO NIE WIDZĘ. A niech się bawi, niech układa puzzle MH i czyta gazetki MH, niech je cukierki z trumienek - ja jem razem z nią.
    Pozdrawiam wszystkich nawiedzonych! :-))))
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama