Święci wielcy i mali

W drodze 8/2014

Wolno nam ufać, że wielu naszych bliskich i znajomych już dostąpiło zbawienia wiecznego, bo przeszli przez swoje życie naprawdę pięknie i blisko Boga. A jednak nadal modlimy się o ich zbawienie.

 

Kanonizacja Jana Pawła II zwiększyła zainteresowanie kultem świętych w Kościele, ożywiła również niektóre stare pytania: Jak się ma kult świętych do monoteizmu, czy nie stanowi jakiegoś zagrożenia dla wiary w Boga prawdziwego, w Trójcy Świętej jedynego? Czyżby wstawiennictwo Matki Najświętszej i świętych coś dodawało do zbawczej mocy Chrystusa Pana?

Któryś z czytelników zapytał mnie: „Czym różni się moja prośba o pomoc Bożą, kiedy zanoszę ją do wielkich świętych, takich jak Ojciec Pio czy Jan Paweł II, a kiedy zwracam się z nią do świętych, którzy nigdy nie będą kanonizowani? Moja mama żyła święcie i święcie umarła – czy wolno mi zwracać się do niej, żeby orędowała za mną u Chrystusa?”.

Postanowiłem nie odpowiadać wprost na te pytania. Przedstawię jedynie kilka uwag porządkujących naukę Kościoła na temat kultu świętych – w nadziei, że komuś, kto pragnie swoją wiarę przeżywać w Kościele i razem z Kościołem, ułatwią one samodzielne radzenie sobie z tego rodzaju problemami.

Obrażalibyśmy świętych, próbując oddawać im cześć boską

Trudno o większe nieporozumienie niż dopatrywanie się w kulcie świętych jakichś pozostałości religijności politeistycznej. Przecież poganie wyobrażali sobie bogów jako istoty pozaświatowe i ponadludzkie, natomiast męczennicy oraz inni święci – i to jest oczywiste dla każdego, kto oddaje im cześć – to tacy sami ludzie jak my. Są oni dla nas niejako starszymi braćmi i siostrami, ponieważ swoją ziemską pielgrzymkę już zakończyli. Odbyli ją szczególnie pięknie, jako całoosobowo oddani Bogu Jego przyjaciele. Czcimy ich, bo jak nie czcić i nie kochać tych, którzy są bez reszty i już na zawsze rozkochani w Bogu? Przecież również my pragniemy, by kiedyś – po osiągnięciu przeznaczonej nam przez Boga miary miłości – do nich dołączyć!

Jednak aniołowie, których w Kościele również czcimy, są to istoty pozaświatowe i ponadludzkie! Czy oddawanie im czci nie jest jakąś pozostałością religijności politeistycznej? W odpowiedzi na to pytanie wystarczy przypomnieć, jak energicznie anioł Rafał zareagował na pokłony, które chcieli mu oddawać Tobiasz wraz z synem, przypominając im, że tylko jednemu Bogu należy się nasze uwielbienie: „Jego uwielbiajcie przez wszystkie dni i Jemu śpiewajcie hymn!” (Tb 12,18). Podobnie protestują przeciwko próbom oddawania im czci boskiej aniołowie z Apokalipsy (19,10; 22,8–9). Na marginesie zauważmy, że analogiczną pokusę odparli z wielką stanowczością apostołowie Barnaba i Paweł (Dz 14,11–15).

Święty Augustyn tu właśnie widział przepaść, która dzieli religijność politeistyczną od kultu świętych: Pogańscy bogowie domagają się dla siebie czci należnej tylko jednemu Bogu. Tymczasem święci oraz dobrzy aniołowie mieliby nam za złe, gdybyśmy próbowali ich czcić zamiast Boga. Ciężko byśmy ich obrazili, gdybyśmy chcieli oddawać im cześć boską.

Oni nas miłują – wyjaśnia w Państwie Bożym X 1,3; 25 – i chcą, byśmy byli szczęśliwi. Dlatego pragną, abyśmy uzyskali to szczęście stąd, skąd i oni sami je otrzymują... Nie chcą oni, byśmy czcili ich jako bogów, chcą zaś, abyśmy wraz z nimi wielbili ich Boga, będącego też Bogiem naszym. Pragną nie tego, byśmy im składali ofiary, lecz tego, byśmy wraz z nimi byli ofiarą dla Boga... Więcej nam sprzyjają i więcej dopomagają wtedy, gdy wraz z nimi oddajemy cześć jedynemu Bogu, niż sprzyjaliby i dopomagaliby wtedy, gdybyśmy ich samych czcili przez składanie ofiar.

W czasach Augustyna jeszcze wielu ludzi praktykowało kulty pogańskie. I właśnie w tamtych czasach dla chrześcijan było oczywiste, że kult świętych nie ma nic wspólnego z pogańskim kultem wielu bogów, a nawet jest jego przeciwieństwem.

Najdrożsi – tłumaczył św. Augustyn swoim diecezjanom – męczenników nie mamy za bogów, nie czcimy ich jako bogów i w żaden sposób nie wolno ich z nimi zestawiać. Nie wystawiamy im świątyń ani ołtarzy, ani ofiar. Owszem, przyznajemy świętym męczennikom miejsce czcigodne. Ale zauważcie: podczas modlitwy przy ołtarzu Chrystusa wymieniamy ich w miejscu uprzywilejowanym, jednak nie adorujemy ich tak jak Chrystusa. Czyż kiedyś słyszeliście, żebym ja albo jakiś brat i współbiskup mój, albo jakiś prezbiter mówił w kaplicy świętego Teognisa: Składam ci ofiarę, święty Teognisie? Albo: Składam ci ofiarę, Piotrze, składam ci ofiarę, Pawle? Nigdy tego nie słyszeliście. To się nie zdarza, tak się nie godzi. A kiedy ciebie zapytają: Czy ty oddajesz cześć Piotrowi? – odpowiedz tak: Ja nie oddaję czci Piotrowi, ale Bogu, którego czcił również święty Piotr. Piotr będzie cię wówczas kochał.

Rygorystycznie przestrzegane zasady

W teologii katolickiej podkreśla się różnicę między wielbieniem Boga a kultem świętych. Bogu – i tylko Jemu – należy się od nas kult uwielbienia (cultus latriae), natomiast świętych czcimy jako sługi Boże (cultus duliae – grecki wyraz doulos znaczy: sługa, a nawet niewolnik).

W ślad za tym rozróżnieniem idą rygorystycznie przestrzegane zasady modlitewne. Po pierwsze, nigdy nie wzywa się świętych, nawet Matki Najświętszej, podczas sprawowania Eucharystii. Owszem, podczas każdej mszy dajemy wyraz naszemu zjednoczeniu z Matką Najświętszą, z aniołami i świętymi, jednak czynimy to poprzez ich wspomnienie, bez zwracania się do nich bezpośrednio.

Ta zasada przestrzegana jest również w tekstach modlitewnych, które zanosimy do Boga podczas Eucharystii sprawowanej w dniu, kiedy wspominamy konkretnego świętego. Spójrzmy dla przykładu na modlitwę zanoszoną podczas mszy odprawianej 8 sierpnia, w dzień świętego Dominika: „Wszechmogący Boże, niech święty Dominik wspiera Twój Kościół swoimi zasługami i nauką i niech będzie dla nas troskliwym opiekunem”.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama