Czy Bóg karci i ćwiczy?

Głos Karmelu 59/5/2014

„Nie bójcie się zatem siostry, byście na drodze, prowadzącej do źródła, miały zginąć z pragnienia. Nigdzie na tej drodze nie ma takiego braku pociechy, by była nie do zniesienia.

 

Przez całe wieki w potocznym myśleniu ludzi dominował pogląd, że Bóg jest Bogiem przede wszystkim sprawiedliwym, a zatem Bogiem, który karze, zsyła klęski, znaki, kataklizmy, czeka na błąd i grzech człowieka. Wiek XX przyniósł świeże spojrzenie na Boga – szczególnie poprzez orędzie Miłosierdzia Bożego św. siostry Faustyny oraz Sobór Watykański II. Ale czy to w związku z tym oznacza, że Bóg jest Bogiem przede wszystkim miłosiernym, a Jego sprawiedliwość jest na dalekim miejscu albo jej nie ma? I czy w związku z tym Bóg już nie karze, a wcześniej najwyraźniej robił to dosyć często? Jak to tak naprawdę należy rozumieć?

Święci Karmelu, a w głównej mierze św. Jan od Krzyża, chcą nam rzucić trochę światła tej kwestii, pokazując wiele niuansów i zapewniając głębsze zrozumienie prawdy o naszym Bogu, który przecież jest samą Miłością i, jak podkreśla

św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Miłością Miłosierną. Powie też ona: „Jaka to słodka radość pomyśleć, że Dobry Bóg jest sprawiedliwy, to znaczy, że zważa na nasze słabości, że doskonale zna kruchość naszej natury. I czego więc miałabym się lękać?” Już powoli widać, jaki jest klucz rozumienia Boga – jednoznacznie pozytywny.

Doktor Wiary, św. Jan od Krzyża, opisując życie duchowe człowieka, powie, że następują w nim kolejne etapy, które przeplatają się „nocami” – ogołoceniem, przewartościowaniem, pójściem dalej. Najpierw jest czas, gdy to my musimy działać, żeby postąpić naprzód (oczywiście zawsze z Bożą pomocą) – czas ascezy, wewnętrznej dyscypliny, pracy nad słabościami i grzechami. Jeśli tylko dobremu Bogu na to pozwolimy, wkracza On ze swoim działaniem oczyszczającym, które boli, wypala wewnętrznie korzenie naszych słabości i grzechu, które są w nas głęboko wrośnięte i przemienia nas w „nowego człowieka”. Jest to czas, w którym nie wszystko rozumiemy albo nie rozumiemy prawie nic, czas wewnętrznego zmagania i ogromnych oschłości i pustyni, czas rozdarcia, często czas choroby fizycznej lub zmagań emocjonalnych i psychicznych. Ale po co to wszystko: to całe ćwiczenie i ogołocenie, i „karanie” przez Boga?

To wszystko po to, by zjednoczyć się z Bogiem, czyli jak mówi św. Teresa od Dzieciątka Jezus – by żyć miłością, w każdej chwili, zawsze, wszędzie, nie wyłączając już naprawdę nikogo, żadnego człowieka. By tak się naprawdę stało, nasz egoizm i pycha muszą zostać zniszczone przez Boże działanie, przepalone ogniem Ducha Świętego. Ale wtedy inaczej już się patrzy i rozumie całą rzeczywistość oczyszczeń, „karcenia i ćwiczenia” nas przez Pana Boga.

Św. Jan od Krzyża w poemacie „Noc ciemna” pisał w taki sposób:

„O nocy coś prowadziła,
Nocy ty milsza nad jutrznię różaną!
O nocy, coś zjednoczyła
Miłego z Ukochaną,
Ukochaną w Miłego przemienioną!”

Karmelitański Doktor Kościoła chce nam pokazać już z perspektywy bycia w jedności z Bogiem, że to wszystko jest potrzebne, że to wszystko ma głęboki sens, choć boli i często wszystko w nas krzyczy, by się zatrzymać i cofnąć. Święta Teresa od Jezusa natomiast, zachęcając nas do wejścia w przestrzeń mocnego i stanowczego działania Pana Boga, pisze w taki sposób :

„Nie bójcie się zatem siostry, byście na drodze, prowadzącej do źródła, miały zginąć z pragnienia. Nigdzie na tej drodze nie ma takiego braku pociechy, by była nie do zniesienia. A kiedy tak, idźcie za moją radą, nie ustawajcie w drodze i walczcie jak przystało na mężne bojowniczki, gotowe raczej umrzeć, niż sprawy podjętej odstąpić.” (DD 20,2)

Czyż nie są to słowa Jezusa skierowane do świętego Pawła, że wystarczy mu łaski Boga, by iść do przodu, by trwać, by ostatecznie kochać bliźniego z całego serca, by stać się człowiekiem, który żyje skierowany ku drugiemu, chce kochać i dawać siebie? Po to właśnie jest potrzebne stanowcze Boże działanie, które przepala jak złoto w tyglu, które, jak powie święty Jan od Krzyża, sprawia, że nasza dusza zostanie przebóstwiona i stanie się jedno z Umiłowanym nade wszystko Bogiem.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama