Lepsze posłuszeństwo niż nabożeństwo

Rycerz Niepokalanej 1/2015

W tym roku zajmiemy się w naszych rozważaniach strukturą MI-2, czyli tymi rycerzami Niepokalanej, którzy organizują się w grupy, wspólnoty, kółka, ogniska.

 

Grupy, wspólnoty, kółka, ogniska – takich określeń używał św. Maksymilian, gdzie dwóch albo trzech i więcej członków MI pragnęło działać dla Niepokalanej. Grupy te nie mają być tylko kółkami modlitewnymi, ale powinny zachęcać się do działania dla Niepokalanej, pod Jej płaszczem. Nie neguję tutaj modlitwy, jednak to jest dopiero fundament budowli, a potrzeba jeszcze pozostałych części. Ma to być jakby zebranie sztabu wojskowego przed bitwą.

Rycerskie pytania

Pytania, które powinni sobie zadawać rycerze Niepokalanej w grupie, brzmią: Jakie są zagrożenia dla wiary? Co zrobimy, by temu przeciwdziałać? Jaka będzie nasza odpowiedź jako rycerzy? W każdym regionie w Polsce i na świecie będą to inne wyzwania. Niepokalana natchnie nas, co trzeba zrobić. Ważną rzeczą jest, aby w razie wątpliwości zadbać o to, by grupa kierowała się posłuszeństwem Kościołowi.

Jeśli są to osoby zakonne, mogą zapytać przełożonych, bo wtedy objawia się wola Niepokalanej = wola Boża.

Dziś modne jest pouczać kapłanów, proboszczów, bo „my wiemy lepiej”. Niektórzy w swoich „objawieniach” posuwają się tak daleko, by pouczać biskupów i papieża. Mimo bycia w grupie przy kościele, zupełnie zapominamy o posłuszeństwie hierarchii Kościoła. Św. Maksymilian jako opokę granitową, na której tylko można budować, ukazywał posłuszeństwo przełożonym, co pokazał własnym przykładem. Obawiał się bardzo prywatnych natchnień i objawień: „Chociażby nawet sama Najświętsza Maryja Panna się ukazywała i polecała nam najwznioślejsze misje, skądże możemy mieć pewność, że to rzeczywiście Ona, a nie jakieś złudzenie lub podstęp szatański?... Otóż i w tym wypadku najpewniejszą próbą jest posłuszeństwo przełożonemu... i ślepe wykonanie jego wskazówek... Jeżeli on zabroni, a Niepokalana będzie chciała, to potrafi Ona, jak przy objawieniu Cudownego Medalika lub w Lourdes, osiągnąć swój cel. Pan Bóg jednak naumyślnie zezwala nieraz na takie przeszkody, aby więcej utwierdzić swe dzieło, jeżeli zaś nie jest to od Niej, niech zginie, co prędzej”.

Kogo słuchać?

A kto jest moim przełożonym? Kto jest przedstawicielem hierarchii dla mnie w konkretnej sytuacji? Dla zakonników będą to przełożeni, dla kapłanów biskup, a dla ludzi świeckich w parafii – kapłan, który opiekuje się grupą, wyznaczony do tej posługi przez proboszcza lub sam proboszcz danej parafii. Nie dobrze by było, aby grupa Rycerstwa Niepokalanej, które św. Maksymilian założył dla obrony Kościoła, działała przeciwko zaleceniom ks. proboszcza, czyli przeciw Kościołowi. Wielu gorliwych rycerzy chciało założyć Rycerstwo Niepokalanej w parafii, ale napotykali np. na taką trudność, że proboszcz się nie zgodził. Właściwą postawą MI jest poddanie się posłuszeństwu bez buntu i obrażania się. Widocznie jeszcze nie nadszedł czas, by powstało MI w tym miejscu. Pozostaje pragnienie serca i błaganie Niepokalaną, by dopomogła w wypełnieniu woli Bożej. Czasem może się okazać, że były to tylko nasze ambicje. Niepokalana ma swój czas.

Inny przypadek, dość częsty w różnych grupach, gdy ktoś „naczyta się” objawień nie zatwierdzonych przez Kościół i rozpowszechnia je bez pozwolenia proboszcza, czy też ma zastrzeżenia, np. odnośnie do przyjmowania Komunii świętej w taki czy inny sposób. W danej parafii obowiązują już pewne ustalenia, które nie są sprzeczne z nauczaniem Kościoła, tj. np. przyjmowanie Eucharystii w postawie stojącej. Jaka powinna być postawa rycerza Niepokalanej? – Budująca jedność wspólnoty parafialnej i wspólnoty eucharystycznej. Staram się dostosować do wymaganego porządku liturgii, choć prywatnie może wolałabym zachować się inaczej i wyeksponować siebie, okazując większy szacunek względem Najświętszego Sakramentu po swojemu. Są tacy, którzy wiedzeni swoją pseudopobożnością, uważają się za świętszych od kapłanów, świętszych od całej reszty „parafialnych profanów” i wyłamują się ze wspólnoty... Czy Niepokalana, pokorna służebnica Pana, tak by postąpiła? Ta, która postępowała „według Prawa Mojżeszowego”, by obrzezać Dziecię i poddać się oczyszczeniu? Ta, która czekała cztery lata po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu przez papieża, by nazwać siebie „Jestem Niepokalane Poczęcie” w Lourdes? To nas czegoś uczy.

Nie jestem przeciwnikiem przyjmowania Pana Jezusa na klęczkach, jednak to musi być ustalone przez proboszcza w danej parafii. Nawet wikary czy gościnnie sprawujący Mszę świętą kapłan nie ma prawa zmieniać zwyczajów liturgicznych danej parafii, a co dopiero pokorny rycerz Niepokalanej.

Opinie

Niejednokrotnie możemy być świadkami nieposłuszeństwa Panu Bogu, tak ze strony wiernych świeckich, jak i kapłanów. Wielu wypowiada własne lub zasłyszane opinie, bez oglądania się na to, czy są one zgodne z nauczaniem Kościoła. Kierują się oni tylko jakimś własnym przekonaniem, często podpowiedzianym przez nieznanego pochodzenia „autorytet”, który należy nazwać „katolikiem wierzącym, ale...”.

Rycerzu Niepokalanej, nie bądź ignorantem w sprawach wiary i nauczania Kościoła, a znawcą poglądów osób przebierających się za wierzących. Bądź na wzór Niepokalanej słuchającym słowa Bożego, przykazań, nauczania Kościoła. Znajdź czas na przestudiowanie dokumentów Kościoła, tego, co naprawdę Kościół mówi, a nie tylko strzępków informacji manipulowanych. Docieraj do całej prawdy.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Stefan Szolc
    10.02.2015 09:46
    Autorka pisze dyrdymały. I takie rzeczy w "Rycerzu Niepokalanej"? A odnośnie do zakończenia - "Znajdź czas na przestudiowanie dokumentów Kościoła, tego, co naprawdę Kościół mówi, a nie tylko strzępków informacji manipulowanych. Docieraj do całej prawdy" - niech najlepiej zacznie od siebie. I na początek niech przestudiuje "Redemptionis Sacramentum" św. Jana Pawał II. Jeśli zrobi to rzetelnie, dostrzeże swoje błędne podejście.
    Z Panem Bogiem.
  • vanitas
    11.02.2015 11:03
    O...
    Przez chwilę odjęło mi mowę. Dawno takich durnych kocopałów nie czytałem...

    Po pierwsze - autorka myli posłuszeństwo zakonne, z posłuszeństwem jakie winni są świeccy swoim pasterzom. A różnica jest spora. Ale nawet posłuszeństwo w zakonie ma swoją granicę - grzech. A jak przypomina katechizm jest również np. działanie wbrew własnemu sumieniu (w tym nawet wbrew błędnemu osądowi własnego sumienia) (KKK1790, 1800). Innymi słowy poruszana tu kwestia sposobu przyjmowania Komunii św. jest kwestią sumienia, do których wierni mają prawo.

    Po drugie- fakt, że Kościół coś dopuszcza nie oznacza że Kościół coś aprobuje. Jakby szanowna autorka doczytała - kwestia przyjmowania Komunii św. "na rękę" - to właśnie takie dopuszczenie na zasadzie uniknięcia większego zła. Paweł VI chciał uniknąć zgorzenia i ewentualnych profanacji - więc dopuścił taką formę pod pewnymi warunkami. Dziś nikt tych warunków nie pamięta (w zasadzie poza małymi wspólnotami albo małymi parafiami są one nie do spełnienia!) - ale wszyscy zwolennicy tej formy krzyczą "przecież papież się zgodził"

    Po trzecie - tekst jest logicznie niespójny. Jeśli jedność (postaw) wspólnoty jest tak cenną wartością - to po co było ją burzyć kiedyś wprowadzając (odgórnie, wbrew przekonaniom i praktyce większości wiernych, a także "na pograniczu" prawa kanonicznego) inne formy przyjmowania Komunii? Dlaczego 20 lat temu o usiłujących przyjmować Komunię św. na stojąco, a 5 lat temu "na rękę" nie krzyczy się "wyłamujecie się ze wspólnoty!"? Jak dyskutanci zauważyli - Papież dał wiernym prawo do przyjmowania Komunii św. na klęcząco ZAWSZE, co więcej sam tak czynił (mimo chorób, które to utrudniały). Zaś pasterze WBREW temu, co papież nakazał - uniemożliwiają, albo choć utrudniają wiernym taką formę. Tak oto przeszliśmy do punktu czwartego:

    -po czwarte: kolejna niespójność. Autorka pisze o posłuszeństwie przełożonym, choć pisze też, że kapłani mogą "być nieposłuszni panu Bogu". A zabrakło - "w takich przypadkach posłuszeństwo nie obowiązuje". Bo posłuszeństwo to cnota - przeciw której można zgrzeszyć brakiem, ale i nadmiarem. "Ślepe posłuszeństwo" jest grzechem.

    Więcej nie piszę, bo i tak jest to za długie...
  • vanitas
    11.02.2015 15:14
    A jeszcze do jednego się odniosę:
    "Staram się dostosować do wymaganego porządku liturgii, choć prywatnie może wolałabym zachować się inaczej i wyeksponować siebie, okazując większy szacunek względem Najświętszego Sakramentu po swojemu. "
    Dziwne odczucia - ja za każdym razem kiedy przsytępuje do Stołu Pańskiego czuje się jak jakiś dziwoląg, który jako jeden z nielicznych klęka - i jest to sytuacja mocno niekomfortowa. O nienawiści w oczach niektórych kapłanów w takiej sytuacji nie wspomnę...
  • Przemek
    08.07.2016 04:57
    W Dzienniczku s. Faustyny jest napisane mniej więcej takie zdanie: szatan umie czasem przywdziać płaszcz pokory, ale płaszcza posłuszeństwa juz nie. (koniec zdania). W Kościele działa Duch Święty, a wygląda, ze wielu z tu komentujących ten bardzo dobry artykuł o tym zapomina. Grzech jest granicą posłuszeństwa, ale dla przykładu przyjmowanie Ciała Pańskiego, skoro Kościół zezwala, a czasem jest to gdzieś zwyczaj, na stojąco, to nie grzech. Proponuje przeczytać Dzienniczek św. Faustyny, ponieważ uderza z wielu opinii opaczne rozumienie Kościoła i brak totalny pokory... Skoro się tak różnimy, to polecam, aby się pomodlić właśnie do Ducha Świętego, za wstawiennictwem NMP, o dobre rozeznanie a nie mogę czy cudze widzimisię... Maryja!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama