Katonet

Czas serca 167/6/2013

Demotywatory z Bogiem w roli głównej, telewizja internetowa, a nawet katolicki magazyn lifestyle’owy. W polskiej sieci można spotkać wiele interesujących, nowoczesnych, mówiących współczesnym językiem inicjatyw chrześcijańskich. Co sprawia, że katolicy wybierają właśnie tomedium?

 

z telewizji do sieci

30 listopada 2012 roku. Dominikanin o. Paweł Gużyński żegna się z widzami Rozmównicy, popularnego programu na kanale Religia.tv, po raz ostatni. Znika z wizji, po czym wyłania się zza kamery ponownie i mówi coś w tym stylu: „Ale nie moglibyśmy państwa tak zostawić”. To symboliczne zamknięcie – Rozmównicę nadawano na żywo przez pięć lat istnienia stacji, która właśnie kończy emisję premierowych materiałów. W tamten piątkowy wieczór o. Gużyński poleca śledzić Internet, gdzie niedługo ma wystartować nowe przedsięwzięcie. Na ile to zasługa rozżalonych widzów, którzy w tym czasie protestują przeciwko powolnemu wygaszaniu Religii.tv? „BoskaTV jest kontynuacją współpracy grona przyjaciół, którzy realizowali pewne projekty na potrzeby kanału Religia.tv. Kiedy te projekty znikły z anteny, wszyscy zgodnie uznaliśmy, że trzeba działać dalej – to naturalne, skoro obecności w mediach i możliwości słuchania oraz oglądania naszych prowadzących domagali się widzowie. Co ciekawe, wielu z nich to zapaleni internauci” – przyznają dziś wydawczyni BoskiejTV, Jolanta Gwardys i Anna Wasiewicz. Właściwie zmieniło się nie tak znowu dużo – rozpoznawalne dla widzów Religii.tv twarze duchownych pozwalają szybko zadomowić się wśród nowych dekoracji. Ale z perspektywy osób stojących za projektem telewizji internetowej, zmianę należy uznać za rewolucyjną.

z papieru w Internet

„Bo stronę internetową łatwo stworzyć, zdecydowanie łatwiej niż znaleźć fundusze na druk pisma” – odpowiada Ewa Kiedio, jedna z pomysłodawczyń „Dywizu”, pierwszego w Polsce magazynu kato-lifestyle’owego. Okazuje się, że o wyborze medium internetowego decydują zupełnie przyziemne kwestie: „Mój mąż, Marcin Kiedio, jest grafikiem i często zdarza mu się tworzyć strony internetowe – to dodatkowo uprościło sprawę. Cały projekt mógł się dzięki temu wiązać z zerowymi kosztami. Nie musieliśmy więc podejmować ryzyka finansowego, a jedynie włożyć w ten pomysł swój czas”. O kosztach prowadzenia telewizji internetowej w porównaniu z kosztami utrzymania tradycyjnej telewizji nie wspominają Gwardys i Wasiewicz, a nietrudno się domyślić, że różnica jest kolosalna. Zamiast tego podnoszą ideę zupełnie ewangeliczną: „Chcemy dotrzeć ze Słowem pod każdą szerokość geograficzną – w ten sposób rozumiemy słowa: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!» (Mk 16,15)”, by jednocześnie odwołać się też do rzeczywistości profanum: „To Internet jest miejscem, w którym coraz częściej oglądamy telewizję. Wszyscy eksperci, medioznawcy wyrażają przekonanie, że telewizja internetowa to właśnie przyszłość mediów, a w szczególności przyszłość telewizji. Żyjemy w cywilizacji obrazka, a nie słowa pisanego”. Na jeszcze inny aspekt zwraca uwagę Ignacy Dudkiewicz, do niedawna redaktor serwisu internetowego „Kontakt” – inspirowanego społeczną nauką Kościoła, społeczno-kulturalnego tytułu ukazującego się także w wersji drukowanego periodyku: „W rytmie działania kwartalnika trudno przyjrzeć się, a także wyrazić swoją opinię wobec bieżących spraw dotyczących społeczeństwa czy Kościoła. Chcemy, by nasza perspektywa była obecna w przestrzeni publicznej częściej niż raz na kwartał, dzięki czemu może dotyczyć aktualnych problemów oraz docierać do większej liczby czytelników, a także do grup, które z różnych powodów po papierowe wydanie nie sięgną. Wobec powolnej śmierci papierowej prasy także media utożsamiające się z Kościołem czy szerzej – chrześcijańską wizją świata muszą ze swoją działalnością wkroczyć w odmęty Internetu. A że jako wciąż młodzi ludzie czujemy się w nim u siebie, to nie sprawia nam to większej trudności”. Ano właśnie.

uwierzyć na Facebooku

Zasadniczym powodem, dla którego katolicy wyrażają swoją wiarę w Internecie, jest fakt, że jest to dla nich naturalne środowisko życia. Słuchamy podobnej muzyki, oglądamy popularne seriale, czytamy te same książki i codziennie rano przeglądamy tablicę na Facebooku, tak samo jak robią to np. nasi rówieśnicy dystansujący się od Kościoła. To dlatego zupełnie naturalne dla wywodzących się ze środowiska nobliwej „Więzi” młodych redaktorek i redaktorów było stworzenie „Dywizu”, w którym w lekkiej formie piszą o tym, gdzie dobrze zjeść lub gdzie można znaleźć najlepsze ścianki do wspinaczki. Jak mówi sama Ewa Kiedio: „Rzeczywistość sacrum i profanum zanadto się od siebie odsuwają, sprawy wiary przedstawiane są tak, jakby były czymś zupełnie odległym od zwykłego, codziennego doświadczenia. Ponieważ jesteśmy przekonani o tym, że właśnie w codzienności doświadcza się najważniejszych spraw, nie unikamy mówienia o niej i o tematach pozornie przyziemnych”. Coś o tym może wiedzieć wyglądający jak typowy bywalec modnych miejskich klubów Piotr Żyłka – autor fan page’a faceBóg (a także polskiego profilu na Facebooku papieża Franciszka). W chwili, gdy piszę te słowa, faceBóg ma 74 582 „polubienia”. Taki ruch napędza pomysł najprostszy z możliwych – estetyczne grafiki (zdjęcia) z kilkoma trafnymi zdaniami, krótkie rozważania, link do filmiku na YouTubie lub artykułu, całość odnosząca się do wiary i podana w pigułce. Niedaleko sytuuje się Błażej Strzelczyk i jego blog Follow Jezus (nawiązanie do funkcji „śledzenia” na Twitterze). Rzut oka na chmurę tagów i od razu wiadomo, że autor odnosi się do bieżących spraw w Kościele, ale przyświeca temu bardzo sprecyzowana idea: „Utrwalił się taki obraz młodego katolika – trochę zniewieściałego, trochę skrytego, uznającego, że dobre jest tylko to, co katolickie, trochę źle ubranego i niemającego do powiedzenia współczesnemu światu nic więcej poza poranną modlitwą. Chciałbym, żeby było tu miejsce dla łamania schematów, że kościelne to znaczy ckliwe, zniewieściałe albo przestarzałe”. Warto wspomnieć też o internetowym periodyku Szymona Hołowni „Stacja7”, drugim po BoskiejTV efekcie rozpadu Religii.tv, który już samą formą przykuwa uwagę (włączana i wyłączana okładka!), czy serwisie Odpowiadamy.eu, na którym młodzi katolicy odpisują na listy pasterskie polskich biskupów. Tak naprawdę wnikliwe przyjrzenie się każdemu ze wspomnianych projektów z osobna przekracza ramy tego artykułu.

katonet?

Katolicki Internet żyje i ma się dobrze. Na dobrą sprawę nie wiem nawet, czy uzasadnionym jest dopisywanie określenia „katolicki” – wszak to po prostu normalna przestrzeń naszego codziennego funkcjonowania, którą od innych odróżnia fakt, że akcent położony jest na wiarę. Co łączy autorów chrześcijańskich korzystających z nowych mediów? Poza przynależnością konfesyjną, traktowaniem katolicyzmu jako naturalnego obszaru swojego życia, pasją dziennikarską i doskonałą znajomością realiów Internetu moi rozmówcy podkreślają, że są to inicjatywy non-profit, które wymagają pogodzenia ich z innymi obowiązkami, a nierzadko pochłaniają dużo czasu i sił. Nie mijają się z prawdą wydawczyni BoskiejTV, mówiąc, że „potencjał Internetu jest nadal niedoceniany przez wielu duchownych przedstawicieli Kościoła – tym bardziej, że świeccy chętnie szukają treści związanych z wiarą i budują swoje społeczności właśnie w Internecie”.

Łukasz Kuśmierz - Lublin

Cały numer znajdziesz tutaj: http://wydawnictwo.net.pl/912/CZAS-SERCA-listopad-grudzien-2013.html

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama