Zgubna wiara w czerwona nitkę

Któż jak Bóg 6/2015

Choć żyjemy w coraz bardziej cywilizowanym świecie, wiara w zabobony i przesądy ma się dobrze. Bez trudu przecież spotkamy tych, co będą odpukiwać w niemalowane drewno, by czegoś nie zapeszyć, nie przywitają się przez próg, zawrócą widząc przebiegającego przez jezdnię kota, zawieszą czerwona kokardkę w wózku, żeby im ktoś dziecka nie zauroczył, czy też wierzą w feralne dni i moc amuletów. Wielu kieruje się takim przesądnym sposobem myślenia, bo dość mocno utrwalił się on w naszej świadomości, z czego niekiedy nie zdajemy sobie już nawet sprawy.

 

Może warto zadać sobie pytanie, czy jestem praktykującym katolikiem, a jeśli tak, to dlaczego w moim życiu jest miejsce na pogańskie praktyki i zwyczaje? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Tam gdzie nie ma głębokiej wiary w Jezusa Chrystusa, tam jest miejsce na różne przesądy i zabobony. Dzisiaj coraz częściej zaobserwować można różne praktyki, które nie mają racjonalnego uzasadnienia. Wiele z nich niesie ze sobą zagrożenie dla życia duchowego, gdyż przypisuje się im zwykle Boskie znaczenie i szuka się w nich jakiejś sprawczej siły zdarzeń. Taka np. czerwona kokardka chronić ma przed złym spojrzeniem czy zauroczeniem. W takiej sytuacji mamy do czynienia z wiarą w fatalizm, który wyraża się w przekonaniu, że nie poradzimy sobie sami, w związku z tym potrzebujemy różnych amuletów. Sprawcza moc wszelkich działań jest właściwa Bogu i tylko Bogu, dlatego nie należy przypisywać jej nikomu i niczemu innemu na świecie. Jeśli ktoś tak czyni, popełnia poważny błąd, czasami bardzo poważny, zwłaszcza gdy swoje życie zaczyna układać według jakichś magicznych praktyk. W ten sposób uprawiamy pewnego rodzaju formę bałwochwalstwa, odwracając się od Stwórcy, a kierując się w stronę demona i oddając mu cześć.

Znany pisarz C.S. Lewis w swojej książce „Listy starego diabła do młodego” ostrzegał czytelników przed dwoma najczęściej popełnianymi błędami, jeśli chodzi o wiarę w istnienie diabła. Jeden z nich, to niezdrowa fascynacja nim, drugi to zupełna nieświadomość jego istnienia, planów i zamysłów. Niestety dzisiaj wielu ochrzczonych, czasami również praktykujących katolików, nieświadomie otwiera się na jego działanie, poprzez korzystanie z różnych amuletów i talizmanów, noszonych na szczęście lub w celu obrony przed złymi energiami. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z inwazją neopogańskich praktyk, ponieważ świat mediów i celebryci upowszechniają takie praktyki jako coś modnego i nowoczesnego.

Czyjej mocy dasz się prowadzić?

Jednym z takich popularnych obecnie amuletów jest czerwona nitka, czasem delikatna bransoletka lub element dekoracyjny bransoletki od zegarka. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest to rozpoznawalny na całym świecie emblemat Kabbalah Centre, które nawet sami Żydzi uznają za sektę – jeśli wziąć pod uwagę stosowane przez nich metody socjotechniczne jest to uzasadnione. Yehuda Berg – syn Philipa Berga, założyciela Centrum Kabały zaleca ją jako antidotum na złe, zimne czy zabójcze spojrzenie. Czerwona nitka niesie za sobą zagrożenie duchowe, o czym wielu nie zdaje sobie sprawy. Warto pamiętać, że talizman lub amulet noszony na sercu, nadgarstku czy na palcu dają świadectwo, a także mówią innym ludziom, komu zaufałeś. Dlatego warto się zastanowić, jakiej mocy pozwalamy się prowadzić czy chronić? Czyż złe duchy, które małpują Pana Boga, nie czynią wszystkiego, by doprowadzić człowieka do upadku i oddalenia od Niego?

Przyjrzyjmy się źródłom popularności czerwonej nitki, ponieważ noszenie jej, nie tylko nie pomoże, ale może zaszkodzić. Zaszkodzić oczywiście w wymiarze duchowym, a ostatecznie może przynieść nieszczęście w wymiarze materialnym, życiowym czy rodzinnym. Szatan przywołany przez amulet czy talizman pomaga osobie chwilowo, by w późniejszym czasie dokonać większego spustoszenia duchowego.

Księża egzorcyści nie narzekają na brak zajęć w związku z różnymi formami zniewoleń duchowych u swoich penitentów czy też coraz częściej spotykają się z różnymi przypadkami niewyjaśnionych lęków czy depresji u młodego pokolenia. Być może jest to spowodowane, jak wynika z przeprowadzonych wywiadów z rodzicami, z praktykowania niewinnej czerwonej kokardki w wózeczku czy łóżeczku, która miała zapewnić dziecku szczęście i opiekę "dobrych duchów". Można się zastanawiać jakie to "dobre duchy" opiekują się dzieckiem, skoro malec, gdy tylko znajdzie się np. w kościele lub w pobliżu poświęconych przedmiotów nagle zaczyna wrzeszczeć? Tak wrzeszczeć – nie płakać! Nie możemy pokładać nadziei w złych duchach. Im z pewnością nie zależy na zapewnieniu nam szczęścia ziemskiego i zbawienia. Ochraniając dziecko "czerwoną kokardka" chcą mieć je w strefie swoich wpływów i gwałtownie manifestują swoje niezadowolenie, gdy zabiera się je do kościoła. Nawet po wielu latach, gdy dziecko nie ma przy sobie czerwonej kokardki, jest pod jego wpływem. Może nocne leki, jąkanie, ADHD lub inne formy nadpobudliwości, to nie zawsze specyfika organizmu danej osoby? Nie dziwmy się, że młodzież jest agresywna, nie chodzi do kościoła czy szuka łatwej rozrywki w seksie czy narkotykach. Być może przyczyny należy szukać gdzie indziej?

Moda czy parareligia?

Ludzie często stosują różne praktyki magiczne w sposób nieuświadomiony, bądź traktują je z przymrużeniem oka. Poprzez świat mediów jesteśmy szokowani w przeróżny sposób, dlatego często uważamy, że zachowania gwiazd są zabawą i nie ma w tym żadnych znaczeń, to tylko sztuka lub przemijająca moda. Ale czy rzeczywiście? Potężny ezoteryczny związek parareligijny z USA namawia, także i w Polsce, do publicznego pokazywania się z czerwoną nitka na nadgarstku. Z Kabałą identyfikują się m.in. Madonna, Britney Spears, Demi Moore, Mick Jagger, a w Polsce Kayah, Kasia Figura, Maryla Rodowicz, Maria Wiktoria Wałęsa, Otylia Jędrzejczak, Filip Bobek, Magda Gessler i wiele innych osób. Przykłady można by mnożyć. Wszyscy oni noszą na przegubach czerwone nitki, jedni publicznie utożsamiają się z wyznawcami Kabały, inni mówią, że to tylko moda, a nitkę dostali od przyjaciela, ale właściwie... w jakim celu i po co ją noszą?

Portale plotkarskie często podejmują te tematy, a celebryci chętnie się wypowiadają. Wiktoria Wałęsa studiuje kabałę, swoich praktyk się nie wypiera, uważa nawet, że ta nauka nie koliduje z jej wiarą. - Dzięki niej jestem spokojniejsza i bardziej zdystansowana. Wyraźniej widzę moją przyszłość, moje życie – opowiadała Faktowi. Edyta Herbuś nitkę otrzymała w prezencie, nosi ją, jednak zastrzega, że kabały nie studiuje. Prezent zaś nosi „na szczęście". Otylia bransoletkę otrzymała od koleżanki. Zapytana o nią, mówiła: Jestem katoliczką. Chodzę do kościoła. Noszenie nitki podobno przynosi Boże błogosławieństwo. Kayah natomiast twierdzi, że dzięki nitce odnalazła swoją drogę duchową i spokój.

Cyfry w księgach i w portfelach

Czym w takim razie jest kabała i co oznacza ta czerwona nitka? Kabała to mistyczno-ezoteryczna interpretacja Tory, czyli Pięciu Ksiąg Mojżesza. Dzisiejsza moda na kabałę to jej wersja parareligijna, która nie ma wiele wspólnego z prawdziwą kabałą. Pseudokabaliści nauczają i dają porady na każdy problem. Radzą, jak leczyć choroby, jak znaleźć idealnego partnera, jak rozwiązywać problemy życiowe. Zaawansowani kursanci studiują czarna magię i astrologię. Chorym oferuje się picie wody Kabbalah Water, wody mineralnej pobłogosławionej przez lidera ruchu. Dla ortodoksyjnych Żydów to nie jest prawdziwa kabała, lecz mieszanka mistyki New Age, popularnej psychologii i jedynie elementy tradycji żydowskiej. Współczesna Kabała to przede wszystkim sposób na zarabianie dużych pieniędzy. Dochody Centrum Nauczania Kabały założonego w Los Angeles przez Philipa Berga, są gigantyczne. Sama Madonna wzbogaciła je podobno o kilkanaście milionów dolarów, a Berg jest właścicielem pałacu w Beverly Hills i dwóch posiadłości w Hollywood.

Centrum Nauczania Kabały posiada różne formy działalności, w tym wydawniczej i edukacji „symbolicznej”, której przykładem może być czerwona nitka stosowana przez Centrum Kabbalah – organizację non profit posiadającą 50 filii na całym świecie. Jej główna siedziba znajduje się w rejonie Beverly Hills, zaś decydenci i edukatorzy – pseudokabaliści prowadzą szczególnie „inwazyjną” działalność w Hollywood. W Polsce Kabbalah Center znane jest jako Fundacja Centrum Kabballah i ma swoją siedzibę w Warszawie od 2004 roku. Cóż takiego ma w ofercie?

W swej stacjonarnej placówce, jak i w formie online, oferuje kursy, wykłady, medytacje, książki, materiały internetowe, płyty CD i DVD. Kursy i wykłady poświęcone są zgłębianiu istoty wszechświata, na podstawie księgi będącej – według organizatorów kursu – odbiciem wszechświata począwszy od poziomu kwantowego rzeczywistości do ekspansji gwiazd i galaktyk, by za jej przyczyną uczestnicy mogli dochodzić do różnych prawd duchowych. Polskie Centrum oferuje też kursy poświęcone samorealizacji w imię poczucia szczęścia i spełnienia jako wartości nadrzędnej. Ich celem jest dawanie ludziom wiedzy oraz narzędzi, pozwalających ulepszyć życie i usunąć chaos panujący na świecie.

Podstawą nauczania Kabbalah Center jest Księga Zohar, fundamentalny, święty tekst kabalistycznej mądrości, jak również pisma największych światowych kabalistów. Zohar odkodowuje tajemnice oraz uniwersalny, duchowy system opisany w Torze. Treści tam zawarte nie mogą być zrozumiane, gdy czytane są dosłownie. Dopiero po analizie symboliki i kodów możemy poznać prawdziwe przesłanie tekstów. Jest to nawiązanie do numerologii, która jest podstawą analiz. Członkowie Centrum Kabały mają swoją księgę do studiowania – Zohar. Nie mogą jej oczywiście czytać w oryginale, bo powstała w języku hebrajskim, ale mimo to Berg zaleca wszystkim zakup egzemplarza w oryginalnym języku, choćby po to, by służył jako ochronny talizman czy amulet.

Centrum Kabały stara się ingerować również poprzez tematykę kursów i wykładów w najróżniejsze dziedziny życia, m. in. w wybór partnera życiowego, pomaga leczyć przewlekłe choroby butelką wody „Kabbalah Water” – wody „autoryzowanej” przez lidera Centrum Kabały. Struktury Centrum Kabały są zdominowane przez jedną rodzinę – rodzinę Bergów. Do niej należy Karen Berg, autorka polecanej na stronie książki „Bóg używa szminki”, Yehuda Berg (syn), autor „Siły Kabały” oraz „72 imion Boga”, gorliwy propagator siły czerwonej nitki. W jednym z rankingów „Neewsweeka” uznany on został za jednego z najważniejszych amerykańskich rabinów!

Uczestnicy kursów, noszący nitkę na lewym nadgarstku, są niejednokrotnie namawiani do darowizn na rzecz Centrum Kabballah – jego nazwa kojarzona jest ze znanymi postaciami. Amerykanie – zapytani o najsłynniejszą członkinię Kabbalah Centre, bez wahania wymieniają Madonnę, w naszym kraju grono wyznawców również się poszerza. Nie wszyscy jeszcze w Polsce kojarzą nazwę polskiego oddziału Centrum z Otylią Jędrzejczak, Edytą Herbuś, Marią Wiktorią Wałęsówną czy Marylą Rodowicz, która na łamach kolorowych pisemek z euforią wypowiadała się na temat skuteczności działania czerwonej nitki, chociażby na ból gardła. Czerwoną nitkę nosi też Kayah, nie ukrywając, że wspiera też Centrum finansowo.

Kielich Pana czy demonów?

Miałam kontakt z osobami, które kabalistyczną nitkę noszą na co dzień. Niektórzy wierzą, że nitka autentycznie chroni ich przed demonami i „złym okiem”. Inni zaś próbują uzasadnić to historycznie, opowiadając o czerwonej nici Racheli, która jakoby przynosi szczęście w miłości.

Czerwona nitka, która jest symbolem parareligijnej przynależności, nie powinna być noszona przez katolików. Zły duch jest źródłem energii, którą ma nam dostarczać jej noszenie. Warto w tym miejscu nadmienić, że nie można czerpać z diabelskiej mocy, nie zdradzając jednocześnie Pana Boga, który pragnie by Mu zaufano bezgranicznie. Nie można jak naucza św. Paweł "pić z kielicha Pana i kielicha demonów" (1Kor 10,21).

Czerwona nitka na lewym nadgarstku u katolika jest oszukiwaniem samego siebie, że nie zostało złamane pierwsze przykazanie. Musimy pamiętać, że chrześcijanie nie uznają bałwochwalstwa, magii, wróżb i czarów. A świadome noszenie czerwonej nitki i wiara w jej moc nie jest niczym innym jak właśnie bałwochwalstwem, łamaniem pierwszego przykazania "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną" i grzechem ciężkim zrywającym przyjaźń z Panem Bogiem. Zanim ulegniesz tej złej modzie na czerwona nitkę pomyśl – komu zaufasz? Kawałkowi nici czy Jezusowi Chrystusowi?

Wchodzenie w światopogląd, który nie jest światopoglądem chrześcijańskim, który zawiera przesądy, dopuszcza istnienie amuletów, wpływu jakiejś energii jest stopniowym odejściem od wiary, które w tej sytuacji następuje bardzo powoli, małymi kroczkami. Z czasem zaczyna się pozytywnie traktować zestaw przekonań, który jest fałszywy. Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie ostrzega przed takimi praktykami i zakazuje jakiegokolwiek angażowania się w nie.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Marianna
    20.10.2015 21:39
    Czerwone kokardki przy wózkach... Ciąża, narodziny, niemowlęctwo to okresy obrosłe mnóstwem rozmaitych przesądów wyrosłych z czasów, kiedy śmierć we wczesnych fazach życia była znacznie częstsza niż dziś, a ludzie bardziej bezsilni. A i dziś niejedna gorliwa babcia czy mama nie chce zaniedbać niczego, co mogłoby dziecku pomóc. I kołyszą się przy wózkach czerwone kokardki. Trochę to śmieszne, trochę sympatyczne. Jakoś nie zauważyłam związku między czerwoną wstążką lub jej brakiem, a krzykiem podczas chrztu czy smacznym snem niemowlaka w kościele. Być może źródło czerwonej wstążki czy nitki tkwi w kabale - wszak w europejskiej kulturze krzyżują się rozmaite wpływy, ale żeby zaraz oskarżać babcię wiążącą czerwoną kokardkę przy wózku wnuczka o rzucanie dziecka na pożarcie demonom? Ludzie, litości! A gwiazdki i gwiazdeczki z telewizora? Cóż, czasem tak mają.
  • Andrek
    22.10.2015 22:54
    Rzeczywiście szalone idee. Zastraszanie, wprowadzenie do świadomości lęku, poczucie winy-czy to rzeczywiście chce nam dać Bóg, który jest tylko miłością? A gdzie ta znana mądrość "według wiary waszej niech wam się stanie". Czy to, że ktoś wierzy w takie rzeczy jest już skreślony, opętany i zły? Czy może ta wiara oznacza, że prowadzi go Bóg?
    Chyba ostatnią rzeczą jest to, że Bóg chciałby nas trzymać w lęku, za to trzymanie w lęku jest bardzo dobrym sposobem manipulacji. A miłość? Skoro Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, czym jesteśmy, pod maską ego? Pozdrawiam wszystkich czytających.
  • ble
    23.10.2015 07:00
    Zabobony. Co jakiś czas o nich czytam, i wszystkie artykuły niemal jak za PRL-u. Nawet czcionka się zgadza. One były, są i będą. Jedne są groźne inne a to raczej bezwarunkowy odruch, czy zabawa, która nie koniecznie musi oznaczać zło. Nie bronię zabobonów, i nie wierzę w czarnego kota, a właściwie gdy go widzę to mówię dzisiaj jest mój szczęśliwy dzień. Dobrze że musiałam się wrócić, bo gorzej by było gdybym tego nie zrobiła, itp. A to tez zabobon, chociaż odwrócony. Czy warto w takich wypadkach pytać kogoś, czy jest katolikiem. Znam takich co ponoć nie wierzą w zabobony. Podobno. Grzmią grożą i na tym ich wiara się kończy. Ja tak uważam. Bo patrzę na ten ich nie zabobonny katolicyzm i sie zastanawiam, kiedy oni mają czas na wiarę, jeśli tylko chodzą jak złe wyrocznie, i czyhają kogo zbesztać za złe wyznawanie wiary, za każdy gest który uznają za zabobon, za wszystko co według ich pojęcia jest sprzeczne z ich wizją prawdziwej wiary. Z zabobonami walczą też ci, którzy mówią, że religia, czy wiara w Boga to największy zabobon. I Jak bardzo walczą z tymi zabobonami widać na co dzień. Teraz nawet wmawiają, że płeć człowieka, czy tradycyjne małżeństwo to zabobon. Na nic zdają się gromy. Jeśli to nic groźnego, nie odprawianie czarów, czy podobnych szkodliwych praktyk, to lepiej to brać na wesoło. Bo wtedy człowiek się roześmieje i pomyśli, że to śmieszne i następnym razem może dziecku wepnie wstążkę we włosy dla urody, a nie przeciw urokom. A tak ty wiesz swoje, ą ja swoje. Nie pomoże? Ale i nie zaszkodzi. Taka już natura ludzka. Nie jesteśmy ideałami. Ideałem jest tylko Bóg.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama