Aborcja: kobieta, grzech i kara

Przewodnik Katolicki 17/2016

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożył w Sejmie projekt wprowadzenia zmian w obowiązującej od 1993 r., ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

 

Ustawa ta, uchwalona po trudnych negocjacjach między przeciwnikami i zwolennikami aborcji, dopuszczała legalność przerwania ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia życia lub zdrowia kobiety bez ograniczeń ze względu na wiek płodu, prawdopodobieństwa wystąpienia ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia dziecka lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Dziś nazywana jest ustawą kompromisową i słowo „kompromis” wydaje się być tu kluczowe. Jest to kompromis polityczny, tzn. w drodze negocjacji między różnymi punktami widzenia wypracowuje się projekt, który będzie do przyjęcia dla większości parlamentarnej. Nie jest to jednak kompromis etyczny, tzn. ci, którzy są za pełną ochroną życia nie podpisują się pod projektem kompromisowym dlatego, że druga strona przekonała ich do swoich racji, ale tylko dlatego, że nic więcej osiągnąć się nie da, podpisują się pod mniejszym złem. Dlatego w wydanym niedawno komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie pełnej ochrony życia człowieka napisano: „W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 r., która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję”.

Projekt

O zaproponowanym przez Ordo Iuris projekcie obywatelskim pisze się wiele, niejednokrotnie wyczytując w nim więcej, niż rzeczywiście zapisano. Zajrzyjmy zatem do źródła. Czytamy w nim, że kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Odpowiada w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo także ten, kto udziela pomocy w jego popełnieniu lub do jego popełnienia nakłania. Nie popełnia przestępstwa lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego. Jeżeli sprawcą jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu nieumyślnego.

Przedstawiony przez Ordo Iuris projekt nie przewiduje zakazu, wbrew krążącym o nim opiniom, badań prenatalnych. Nie zmusza również kobiet do rodzenia dzieci kosztem własnego życia: dostępne są dla nich wszystkie zabiegi medyczne ratujące ich życie nawet wtedy, jeśli skutkiem ubocznym będzie śmierć dziecka – z zaznaczeniem, że może się to odbywać w sytuacji rzeczywistego zagrożenia życia, a nie prewencyjnie, na wszelki wypadek. Jeśli coś w tym projekcie budzi niepokój – nie tylko na płaszczyźnie moralnej, ale również nauczania Kościoła – to wpisanie do ustawy odpowiedzialności karnej dla matek, dopuszczających się aborcji.

Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem nie można uwolnić automatycznie każdej kobiety od odpowiedzialności za zabicie dziecka poczętego. Uważa on, że nie można skutecznie chronić życia dziecka, jednocześnie automatycznie zwalniając kobietę z odpowiedzialności za spowodowanie jego śmierci – skoro nie zwalnia się jej od takiej odpowiedzialności w przypadku śmierci noworodka. Przywołuje doświadczenia pracy z kobietami, na które otoczenie naciskało, by poddały się aborcji, motywując to właśnie brakiem karnej odpowiedzialności dla matki. Przekonuje również, że nie tylko dziecko pozbawione jest w ten sposób prawnej opieki, ale również ojciec może tylko bezsilnie przyglądać się całej sytuacji. – Automatyczne uwolnienie matki od kary za umyślne zabicie dziecka poczętego prowadzi do całkowitej nieskuteczności ochrony życia dziecka przed aborcją farmakologiczną, do której nie potrzeba lekarza – mówi Kwaśniewski. Tymczasem kwestia karania poddających się aborcji matek wcale nie jest taka jednoznaczna.

Prawo kanoniczne

Kodeks prawa kanonicznego z 1917 r. zawierał karę ekskomuniki latae sententiae dla wszystkich, którzy uczestniczyli w dokonywaniu aborcji. Kodeks używał również sformułowania matre non excepta (łącznie z matką), gdyż pojawiały się wówczas głosy pozbawiające matkę odpowiedzialności karnej za dokonaną aborcję. Norma ta uległa modyfikacji w trakcie przeprowadzania reformy Kodeksu. W 1973 r. w Schemacie Dokumentów nie ma już wpisanej kary ekskomuniki, a jedynie interdykt (zawieszenie prawa do przyjmowania sakramentów). Znika również określenie matre non excepta – w latach 70. odpowiedzialność karna matki na równi z innymi osobami dokonującymi aborcji nie była podważana. W 1981 r. nieoczekiwanie powrócił zapis o ekskomunice – kard. Pericle Felici jako powód tejże decyzji podał racje psychologiczne oddziaływania ekskomuniki. Kanon dotyczący aborcji w takiej właśnie formie został umieszczony w schemacie Kodeksu prawa kanonicznego i przedstawiony papieżowi Janowi Pawłowi II w 1982 r. W promulgowanym 25 stycznia 1983 r. Kodeksie znalazł się pod numerem 1398: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”. Według tego kanonu przestępstwem jest skuteczne przerwanie ciąży, a karze podlegają wszyscy, którzy je powodują, łącznie z lekarzami i ich pomocnikami – przy czym zauważyć trzeba, że kara nakładana w prawie kanonicznym ma inne znaczenie niż kara cywilna, i nie wiąże się ani z konsekwencjami finansowymi, ani z ograniczeniem wolności. Ekskomunika za aborcję wynika z potrzeby uświadomienia, jak wielkim złem jest aborcja, ponieważ nie ma wciąż takiego powszechnego przekonania. Przypomniał o tym papież Franciszek: „Dramat aborcji przeżywany jest przez niektóre osoby ze świadomością powierzchowną, jakby niemal nie zdawały sobie sprawy z tego, jak wielkim złem jest ten akt”. Po spełnieniu odpowiednich warunków, zapisanych w prawie kanonicznym, kara ekskomuniki może zostać natychmiast zniesiona przez upoważnionego do tego spowiednika.

Kwestie aborcji

W 1974 r. Kongregacja Nauki Wiary opublikowała Deklarację o przerywaniu ciąży Quaestio de abortu, zaaprobowaną przez papieża Pawła VI. Deklaracja przypomina nauczanie Kościoła o życiu nienarodzonym, odwołując się zarówno do Pisma Świętego, ojców Kościoła, ale również do nauczania średniowiecznego: „W ciągu wieków święci Ojcowie Kościoła i jego Pasterze oraz Doktorzy przekazali to samo nauczanie i nawet różnica zdań co do chwili, w której dusza łączy się z ciałem, nigdy nie naruszyła przekonania o niegodziwości przerywania ciąży. Prawdą jest istotnie, że w Średniowieczu wskutek ogólnego przeświadczenia, że dusza pojawia się w płodzie dopiero po kilku tygodniach, czyniono różnicę między oceną takiego grzechu i ciężarem sankcji karnych. Stąd poważni nawet autorzy przyjmowali dość łagodne rozwiązania przypadków związanych z pierwszym okresem ciąży, odrzucali je jednak, gdy chodziło o dalszy okres. Nigdy przy tym nie zaprzeczali twierdzeniu, że przerywanie ciąży nawet w pierwszych dniach jest obiektywnie grzechem ciężkim i rzeczywiście potępienie takiego czynu było jednomyślne. (…) Pierwszy Synod Moguncki z 847 r. przyjmuje kary nałożone za przerywanie ciąży przez poprzednie synody i uznaje, że powinna być nałożona bardzo surowa pokuta na te kobiety, które «płód swój niszczą albo które powodują usunięcie ciąży z łona»”.

Co ciekawe, Deklaracja Quaestio de abortu bodaj jako pierwsza bezpośrednio odnosi się do relacji prawa moralnego i prawa cywilnego. Czytamy w niej: „W przypadku przerywania ciąży sama rezygnacja z karania wydaje się oznaczać, że prawodawca nie uważa już przerywania ciąży za przestępstwo przeciw życiu ludzkiemu, gdyż zabójstwo zawsze spotyka się z karą. (…) Nie jest konieczne, by prawo karało wszelkie przewinienia, lecz nie może ono sprzeciwiać się temu najwyższemu i najświętszemu ze wszystkich ludzkich praw, a mianowicie prawu naturalnemu, wpisanemu w sercu człowieka przez Stwórcę jako normie, którą rozum odczytuje i stara się dobrze wyrazić, i którą ustawicznie trzeba zgłębiać, a sprzeciwianie się jej jest zawsze złem”.

W kolejnym punkcie Deklaracja zaznacza jednak inną, równie istotną rzecz: cokolwiek stanowią prawa cywilne i cokolwiek uznają za legalne, chrześcijanin powinien kierować się najpierw prawem moralnym. „Człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne; miałoby to miejsce, gdyby prawo uznało za dozwolone przerywanie ciąży. Oprócz tego nie można być ani uczestnikiem kampanii na rzecz tego prawa, ani nawet oddać w tym celu swego głosu. Co więcej, nie wolno także współpracować w stosowaniu takiego prawa”.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama