Oblicza Europy

Eurosieroty wiodą w Polsce bardzo różny żywot, bo i skala ich osierocenia jest różna – inaczej ma się dziecko, którego ojciec pracuje np. w Anglii, a inaczej dziewczynka, którą rodzice oddali dwa lata temu „na przechowanie” do domu dziecka i ślad po nich zaginął. Niedziela, 21 czerwca 2009



Kilka milionów rodaków pracuje za granicą, a to oznacza, że wiele polskich rodzin funkcjonuje na co dzień bez ojców i matek. Z badań socjologów wynika, że wielu wolałoby pracować w Polsce niż szukać szczęścia w świecie, a rodzinę widywać dzięki rozmowom na Skype, ale sytuacja gospodarcza w Polsce nie zostawia wielkiego wyboru.

Część jednak z rozmysłem decyduje się na życie „wyjechanego”. Nowe możliwości rozwoju, dostatnie życie, poczucie stabilizacji zawodowej i finansowej powoduje rzadki rodzaj amnezji. Bo lepsze życie ma swoją cenę – trzeba z czegoś, a coraz częściej także z kogoś – zrezygnować... Nasza obecność w UE ma także ciemne oblicza...

Oblicze I

110 tys. małych Polaków ma rodziców, którzy wyjechali do pracy na zachód Europy. Ta liczba zszokowała nas ostatnio, bo niby zdajemy sobie sprawę ze skali polskiego exodusu, ale chyba nikt nie przypuszczał, że tak wielkie są koszty własne integracji. Zresztą eurosieroty wiodą w Polsce bardzo różny żywot, bo i skala ich osierocenia jest różna – inaczej ma się dziecko, którego ojciec pracuje np. w Anglii, a inaczej dziewczynka, którą rodzice oddali dwa lata temu „na przechowanie” do domu dziecka i ślad po nich zaginął. A tych ostatnich jest wcale niemało.

W Domu Dziecka w Krasnem na Podlasiu co 6. dzieciak to eurosierota. Dzieci te, pozostawione bez opieki, po rozmaitych perypetiach trafiły pod opiekę państwa. Dyrektorzy domów dziecka przyznają, że zdarzają się telefony z pytaniem, na ile można zostawić dzieciaka w placówce opieki. Najpierw mowa jest o kilku miesiącach, potem nastaje cisza... Bywa, że rodzice nie odzywają się znacznie dłużej. Wracają po roku, dwóch. Jakby nic się nie stało...

W obliczu polskiego prawa dziecko takie nie ma szans na adopcję i normalną rodzinę, dopóki nie odnajdzie się rodziców biologicznych. A ci z rozmysłem nie zostawiają adresu, sąd nie ma dokąd wysyłać wezwań i w ten sposób nieodpowiedzialni dorośli pozbywają się kłopotu. Dlatego Anna Zieniewicz, dyrektor Domu Dziecka w Krasnem, twierdzi, że prawo powinno być bardziej restrykcyjne: – Jeżeli rodzic przez rok nie daje znaku życia, zapomina o potomstwie, to trzeba obligatoryjnie pozbawiać go władzy rodzicielskiej.

Socjologowie przyznają, że zmienia się styl emigracji. Jeszcze kilka lat temu wyjeżdżała z rodziny jedna osoba – zwykle ojciec. Najczęściej do USA. Potem, jako nielegalny emigrant, latami nie mógł wrócić. Jednak słał listy, pieniądze, dawał znaki obecności, pozory współistnienia. Współcześni emigranci wybierają bliższą Europę – to jedna zmiana. Coraz częściej wyjeżdżają też kobiety – i to jest ta zdecydowana nowość. Według statystyk, emigrację zarobkową stanowią dziś w 41 proc. właśnie kobiety. Jeśli tak, to przyjmijmy, że co druga z nich zostawiła w kraju dziecko.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama