Stronnicza debata

Partie pilnują głównie swoich interesów, a w mediach nie dopuszcza się głosów, które by poszukiwały głębszych racji – medycznych, etycznych, społecznych. Media są stronnicze, wyraźnie promują zwolenników metody in vitro, a dyskryminują jej przeciwników. Niedziela, 13 września 2009



We wrześniu br. w Sejmie znalazło się kilka skrajnie różnych projektów ustawy bioetycznej, w której główną kwestią sporną jest sprawa in vitro. Wśród nich znalazły się aż dwa odmienne projekty przygotowane przez posłów partii rządzącej (PO): starszy, od kilku miesięcy doskonalony, bardziej umiarkowany Jarosława Gowina i zdecydowanie liberalny Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Są też dwa projekty bezwzględnie zakazujące stosowania techniki in vitro – posła PiS Bolesława Piechy oraz projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Contra in vitro”. Czeka nas teraz debata na ten temat.



Wiesława Lewandowska: – Mamy w Sejmie aż pięć projektów ustawy bioetycznej, a Ksiądz Profesor narzeka, że wciąż brakuje na ten temat rzeczowej dyskusji?

Ks. prof. Wojciech Bołoz:
– Uważam, że wszystkie projekty są mocno uwikłane w aktualną debatę polityczną, podporządkowaną celom partyjnym i ideologicznym. A ponieważ media również są mocno upolitycznione, to dyskusja na ten ważny temat jest powierzchowna, jednostronna i do pewnego stopnia nieuczciwa.

– Nieuczciwa?!

– Tak, partie pilnują głównie swoich interesów, a w mediach nie dopuszcza się głosów, które by poszukiwały głębszych racji – medycznych, etycznych, społecznych. Media są stronnicze, wyraźnie promują zwolenników metody in vitro, a dyskryminują jej przeciwników. Dlaczego? Może dlatego, że procedury te są znakomitym sposobem pozyskiwania dużych pieniędzy, robienia znakomitych interesów? Może dlatego tak jawnie lekceważy się i wyśmiewa konkurencyjną wobec in vitro naprotechnologię, która ma już ogromne osiągnięcia? Można wręcz odnieść wrażenie, że cała dyskusja w tej sprawie jest w jakiś sposób sterowana, podporządkowana ideologii lub biznesowi...

– A może po prostu temat jest zbyt trudny?

– Nie sądzę. Potrzebna jest jedynie rzetelna informacja oraz dyskusja, których media z jakichś sobie wiadomych powodów nie podejmują. Przypomnijmy sytuację sprzed kilkunastu lat, kiedy to mieliśmy w Polsce niezwykle burzliwą kłótnię na temat aborcji. Na samym jej początku świadomość społeczna dotycząca szkodliwości aborcji była niska, po pewnym czasie jednak zmieniła się radykalnie pod wpływem medialnych dyskusji, co wykazały badania socjologiczne. Dzisiejsza debata nad procedurą in vitro toczy się głównie wokół jej zalet, zaspokajania prawa małżonków do rodzicielstwa, czasem przytacza się problem związany z niszczeniem zarodków, które bywa nazywane wyrafinowaną aborcją.

To są niewątpliwie ważne aspekty problemu, ale stanowią tylko jego część, ułamek zagadnienia. Na obecnym etapie rozwoju medycyny coraz więcej wiemy o negatywnych skutkach tej technologii. Dowiedziono, że u dzieci przychodzących na świat przy pomocy in vitro częściej występują choroby wrodzone niż u dzieci poczętych drogą naturalną. Zaburzenia związane ze stymulacją hormonalną kobiet, wywołującą sztuczną owulację, zaburzenia rozwoju dziecka wskazują, że jest to metoda ryzykowna. Nie zapominajmy też, że w metodzie in vitro stosuje się nieetyczną selekcję embrionów ze względu na ich cechy. Media poświęcają tej ciemnej stronie metody in vitro zbyt mało uwagi, prawdopodobnie dlatego, by nie narazić się lobby biznesowemu, od którego dziś zależy ich byt. Nadużyciem jest więc mówienie, że in vitro jest nie do przyjęcia wyłącznie z powodów religijnych.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...