W pociągu Ducha Świętego

Na XIII Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych na Polach Lednickich zebrało się 75 tysięcy młodych chrześcijan. Dla kilkuset z nich wstępem duchowym była blisko trzynastogodzinna podróż pociągiem. Pociągiem niezwykłym... Posłaniec, 8/2009



Pociąg specjalny “Święty Jacek” z Przemyśla do Lednogóry przez Katowice, Wrocław, Poznań wjeżdża na tor dziesiąty przy peronie piątym – głos spikera wdziera się w ciszę sennego poranka. Nie przebrzmiał jeszcze pisk hamulców, gdy z wagonów wyskakuje na peron grupa rozśpiewanej młodzieży. Dworcowe gołębie podrywają się do lotu wystraszone hałasem. Pryska nastrój krakowskiego spleenu. Wsiadam do wagonu konferencyjnego...

Gdy pociąg rusza, wagon zapełnia się ludźmi. Są przedstawiciele gospodarza – spółki PKP Intercity, o. Włodzimierz Wieczorek, duszpasterz pociągu “Święty Jacek”, ksiądz Jacek “Wiosna” Stryczek, dziennikarze... I Ambasada Lednicy – studenci z Bydgoszczy, dzięki którym pociąg widać i słychać już z daleka... – Ambasada została założona dwa lata temu, ale wspólnie działamy dłużej. Kiedy startował “Święty Jacek”, nie byliśmy jeszcze Ambasadą, a już go robiliśmy – tłumaczy Michał. – Dla mnie to będzie już czwarta Lednica, mój brat Krzysiek w tym roku debiutuje. Ale dla Agi to pewnie ze dwudziesta – dodaje ze śmiechem. Oburzona Agnieszka prostuje – Nieprawda, ja na Lednicę jadę po raz piąty.

– “Święty Jacek” wyruszył po raz trzeci. Razem z Grzegorzem Wroną pilnujemy, by wszystko było w porządku
– mówi Maria Kaczmarczyk z PKP Intercity. – W pociągu czas inaczej upływa, można się pomodlić, można potańczyć, a na Polu Lednickim mamy dla siebie sektor blisko ołtarza.

Nie tylko “dym”

Trasa Przemyśl–Lednogóra liczy 709 kilometrów. Drugie tyle z powrotem. Dla członków Ambasady Lednicy to tylko fragment trasy. – W drodze jesteśmy od wczoraj, od 10 rano. Ja jeszcze nie spałem – mówi Michał. Ale nie narzeka. – Wcześniej ludzie też jeździli na Lednicę pociągami, ale tam nic się nie działo. Spali, czytali. A to jest skład “z jajem”, tu stale się coś dzieje, “dymimy” na peronach.

Ale pociąg to nie tylko zabawa. – Zapamiętajcie. Pierwszy wagon, przedział czwarty. Tam czeka na was kapłan. Możecie przystąpić do sakramentu pojednania – woła do mikrofonu Tadziu.

Tadziu, czyli Tadeusz Syka. Założyciel Ambasady. Ojciec Jan Góra powierzył mu zadanie opieki nad pociągiem. Tadziu zawiózł papieżowi Benedyktowi XVI bilet na “Świętego Jacka”. Kopia biletu jedzie z nami. Nie tylko ona. Do flagi z symbolem Lednicy przymocowano tablicę z nazwą ulicy: “Ducha Świętego”. – To znak, że jesteśmy w pociągu Ducha Świętego – mówi Tadziu.

Dojeżdżamy do Katowic. Na peronie orkiestra górnicza kopalni “Kleofas”. Jej dźwięki wyganiają z podróżnych resztki snu. Muzyka pobudza do tańca. Tak będzie na każdym z postojów – wielobarwny tłum młodzieży tańcem i śpiewem chwalić będzie Pana i głosić światu radość życia. W Kędzierzynie-Koźlu, Wrocławiu, Poznaniu... Na liście przebojów królują: Tak, tak Panie i Taki mały, taki duży.

To nie jest stracony czas

Jedziemy dalej, słuchając konferencji księdza Stryczka o czasie. – Jeśli podejdę dobrze do swojego czasu, będę kimś, ta moja jedna chwila może oznaczać dużo chwil kogoś, kto w siebie nie inwestował. Trzeba zacząć coś robić, ale zaraz potem sprawdzić, czy przynosi to owoce, a jeśli nie to wymienić, by wreszcie pojawiły się dobre owoce – dobiega z głośników w całym pociągu. Prawie całym – do wagonu konferencyjnego przychodzi słuchać młodzież z przedziałów, w których technika zawiodła.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama