Irytująca wiara

Posłaniec 2/2010

Główna teza ateizmu jest w każdym czasie ta sama: Bóg nie istnieje, gdyż nie potwierdza tego doświadczenie empiryczne.



17 stycznia 2008 r. papież Benedykt XVI miał wygłosić przemówienie na największym włoskim uniwersytecie La Sapienza. Na skutek protestów środowiska uniwersytetu, które dostrzegło w tym zamiarze zamach religii na wolność nauki, papież zrezygnował z przemówienia i ograniczył się jedynie do późniejszej publikacji tekstu. Incydent na La Sapienza, założonej nota bene przez papieża Bonifacego VIII, był jednym z rosnącej liczby epizodów odmawiających religii prawa do brania udziału w dyskusjach i do publicznej manifestacji. W styczniu 2009 r. w Londynie, a później w Barcelonie ruszyła kampania autobusowa z hasłami: Boga prawdopodobnie nie ma. Przestań się martwić i ciesz się życiem.

Hasła prowokujące religijne reakcje, takie jak Fundacji Giordano Bruno: Czy jeszcze wierzysz, czy już myślisz?, są elementem kampanii nowej fali ateizmu, którego przedstawiciele postanowili wyjść z cienia. Ubiegłoroczny incydent z krzyżami we włoskiej szkole jest kolejnym przykładem ruchu, który również w Polsce inspiruje zachowania naśladownicze. Nowy ateizm jest fenomenem najpierw publicystycznym. Książki głównych przedstawicieli nurtu (Dawkins, Dennett, Harris, Onfray, Hitchens) w wielu krajach stały się bestsellerami i co ciekawe, wszystkie z nich zostały szybko przetłumaczone na język polski.

W czasach gdy kościoły w Europie rzadko propagują ducha misjonarskiego, krucjatę szerzenia "nowej (anty)wiary" przejął ateizm. Jego konfrontacja z religią nie zakłada dialogu, ale kapitulację tejże. Zamiar wymazania symboli, języka czy zwyczajów religijnych skierowany jest głównie na religie monoteistyczne, które oskarżone zostały o bezprzykładną hipokryzję, fałsz, skłonność do przemocy i nadużyć; w sumie o wszelkie zło świata.

Bo nie ma Boga

Główna teza ateizmu jest w każdym czasie ta sama: Bóg nie istnieje, gdyż nie potwierdza tego doświadczenie empiryczne. Wiara w Boga jest możliwa tylko za cenę abdykacji rozumu. Doświadczenie religijne nie ma żadnej wartości poznawczej. Modlitwa jest tym samym, co opisana przez psychologię praktyka mówienia do samego siebie, komunikacja z własnym alter ego. Biorąc ów argument w całej powadze, na jaką zasługuje, społeczność wierzących powinna wyrazić ubolewanie ze względu na krnąbrność Stwórcy, który nie pozwala się ująć metodom naukowym i nie poddaje się eksperymentom najwybitniejszych ze swoich stworzeń, które już od czasów Oświecenia, czyli od ponad 300 (!) lat pracują nad wyzwoleniem ludzkości z oków mitów i przesądów. Pomysł Boga, by poznawać Go w ciszy, by upokorzyć się przed Jego majestatem, by się - o zgrozo - nawrócić, by wreszcie zgodzić się na niepojętą

Tajemnicę, jest doprawdy oburzający. Jeśli rzeczywistość jest inna niż zakładamy, to tym gorzej dla rzeczywistości, mawiali sowieccy specjaliści od naprawiania świata. Ateizującym pisarzom zafascynowanym rewelacyjnymi odkryciami można próbować pokazać, że w tradycji duchowej świadomość różnic między mówieniem do siebie a modlitwą do Boga znana jest od pierwszych wieków chrześcijaństwa (by za daleko nie sięgać). Ojcowie Pustyni przedstawiają bardzo jasne, nierzadko subtelne kryteria rozróżnienia.

Nauka i religia są nie tylko różnymi formami postrzegania (zresztą komplementarnymi), ale odpowiadają na inne pytania. W przypadku religii są to zagadnienia moralnego życia, etycznej odpowiedzialności, winy i pojednania, cierpienia i śmierci czy lęku i zaufania. Już Immanuel Kant, który w drugiej połowie XVIII wieku zakwestionował tradycyjne dowody na istnienie Boga, zauważył, że nie ma sprzeczności między wiarą a wiedzą, lecz obie posiadają odmienne logiki, które paralelnie systematyzują naszą wiedzę o świecie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama