Krew nie woda

Teoretycznie sam fakt wspólnego zamieszkania nie jest grzechem. Ale na pewno nie jest to zdrowa sytuacja, w której mężczyzna z kobietą mieszkają razem, nie będąc małżeństwem. Wzrastanie, 2/2009



Jestem razem z kobietą, z która bardzo się kochamy. Mamy po 25 lat. Za pewien czas mam zamiar oświadczyć się Jej. Zamierzamy zamieszkać już teraz razem. Jednak oboje jako ludzie wierzący powstrzymujemy się od zbliżenia seksualnego.
Bartek


Teoretycznie sam fakt wspólnego zamieszkania nie jest grzechem. Ale na pewno nie jest to zdrowa sytuacja, w której mężczyzna z kobietą mieszkają razem, nie będąc małżeństwem. "Krew nie woda" - mimo najszczerszych postanowień i chęci, może dojść do rozpoczęcia życia seksualnego, czy też do tego stopnia intymności, że ich życie niewiele będzie się różniło od życia małżeńskiego.

Wielu mówi, że Pan Jezus kazał się miłować, więc o co chodzi? No właśnie, gdzie leży problem? Dlaczego Jezus jednak będzie się czepiał, a może inaczej, dlaczego poprzez Kościół walczył o tych zakochanych?

Rodzina z akademika

Wielu studentów myśli o tym, aby zamieszkać w akademiku ze swoją drugą połówką. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Po wizycie w sekretariacie Zarządu Miasteczka Studenckiego AGH stało się jasne, że zakochani natrafić mogą na szereg przeszkód i zakazów.

Na drodze do dzielenia wspólnego pokoju stoją przepisy zawarte w "Zasadach kwaterowania studentów AGH w Miasteczku Studenckim". Para ubiegająca się o pokój musi udokumentować, że pozostaje w związku małżeńskim, bądź też planuje ślub w ciągu jednego miesiąca. Wymagane zaświadczenie wystawia Urząd Stanu Cywilnego lub proboszcz parafii (w przypadku ślubu konkordatowego). W tym roku akademickim z takiej możliwości skorzystały 34 pary.

Jak wieść gminna niesie, niektórzy studenci omijają niewygodny dla nich przepis. Kamila (IV rok Geologii) i Rafał (V rok Geodezji) od roku mieszkają w jednym pokoju, mimo, że nie są małżeństwem. Kiedy mówię im o regulaminie, spoglądają na siebie nie kryjąc uśmiechu. „– My mieliśmy trochę szczęścia. Wystarczyło znaleźć podobną parę, która też chciała zamieszkać wspólnie w akademiku. Po zakwaterowaniu pozostało tylko wymienić się miejscami i dorobić klucze” - mówią.

Kasia (V rok Ceramiki), popierająca regulamin Miasteczka Studenckiego, nie kryje zdziwienia: "– Nie rozumiem, skąd ta cała awantura? Jestem z chłopakiem już od 4 lat i naturalną koleją rzeczy będzie dla nas wspólne zamieszkanie dopiero po ślubie." Po części z taką opinią zgadza się Mateusz (II rok Socjologii), który uważa, iż zasady wyznaczone przez władze uczelni powinny być przestrzegane.

Co na to rodzice?

Z decyzją o wspólnym zamieszkaniu bez ślubu wiąże się też problem reakcji rodziców, którzy przyzwyczajeni są do tradycyjnego modelu życia we dwoje. Mogą nie rozumieć i nie akceptować wyborów, jakich dokonują ich dzieci.

Małgorzata (III rok Odlewnictwa) zwierza się: "– Gdybym powiedziała moim rodzicom, że mieszkam z chłopakiem, nie zgodziliby się na to nigdy w życiu! Moja rodzina pochodzi z małej miejscowości, gdzie do głowy nikomu by nie przyszło, aby mieszkać z kimś bez ślubu. Źle czuję się z tym, że oszukuję rodziców.”

Młodzież. Statystyka. Małżeństwo

Warto przytoczyć wyniki badań prowadzonych nad zachowaniem środowiska studenckiego, które kohabitację (naukowe określenie konkubinatu) określają jako wierzchołek góry lodowej, podkreślając narastają skalę tego zjawiska.

Pomimo jednego z największych wskaźników zawieranych małżeństw w Polsce (234 tysiące w 2007 roku), w liczbie rozwodów jesteśmy na drugim miejscu w Europie, tuż za Włochami! Co roku do kościelnych trybunałów wpływa około 10 tysięcy wniosków o uznanie małżeństwa za nieważne.
W roku 2007 odbyło się aż 66 tys. rozwodów, z tego 26% to małżeństwa nowo zawarte!
Potwierdzeniem tego stosunku do instytucji małżeństwa jest wysoka aprobata dla rozwodów: 78% - za, 17% - przeciw (5% nie ma zdania).

Usprawiedliwienia dla tego rozwiązania są według młodzieży różne: przemoc w małżeństwie (89%), niewierność (54%), długotrwałe i nie dające się rozwiązać konflikty (36%), uzależnienie któregoś z partnerów (31%).

Jak dowodzą naukowcy, wspólne zamieszkanie przed ślubem nie sprzyja trwałości późniejszych związków małżeńskich!




«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • czytelnik
    17.02.2009 14:49
    Witam

    W artykule podane są dane statystyczne oraz zdania typu "Jak dowodzą naukowcy, wspólne zamieszkanie przed ślubem nie sprzyja trwałości późniejszych związków małżeńskich!"

    Jakie są źródła tych danych?
    Jacy naukowcy?

    Brakuje linków, danych źródłowych. Argumenty są znikąd i równie dobrze moźna napisać, że "Naukowcy twierdzą, że masturbacja sprzyja rozwojowi raka trzustki"

    Pozdrawiam
    czytelnik
  • marianna
    18.02.2009 10:43
    Najświeższych danych nie mam, ale mam przed sobą podręcznik do nauki niemieckiego "Mittelstufe Deutsch" - wydanie polskie z 2000,(niemieckie 1992) s.35, wydawnictwo Rea. Chyba ludzka natura nie zmieniła się tak bardzo przez tych kilkanaście lat, by zamieszczone dane uznać za całkowicie nieaktualne. Trudno też na (podstawie innych sąsiadujących tekstów)uznać autorów podręcznika za fanów instytucji malżeństwa. Dane przytaczają za niemieckim urzędem statystycznym. (Statistisches Bundesamt). Według tych danych na sto "związków partnerskich" rozpada się:
    - 14 małżeństw bez uprzedniego zamieszkiwania "na próbę", - -18 małżeństw, które uprzednio mieszkały ze sobą na próbę
    - i aż 74 na sto spośród "związków małżeńskopodobnych".
    Dobrze, że mam przed sobą tę statystykę, bo inaczej pozostałyby mi tylko przykłady tak zwane z życia i trochę zdrowego rozsądku w ocenie zjawisk - a te ostatnio nie bardzo są w cenie, mimo że moim zdaniem nie ustępują skrupulatnym wyliczeniom.
  • Ks. Jacek
    18.02.2009 20:55
    "Teoretycznie sam fakt wspólnego zamieszkania nie jest grzechem"
    Chciałbym zapytać autora artykułu, o to jak rzecz ma się w praktyce, skoro teoretycznie zdaniem autora jest, jak napisał? W praktyce osoby mieszkające ze sobą przed ślubem nie otrzymują rozgrzeszenia. Dlaczego?? Bo "niezdrowa sytuacja", o której mowa, jest po prostu konkubinatem. Nawet czystość takich par niczego nie usprawiedliwia, bo są zgorszeniem i zachętą wspólnego zamieszkania dla innych par. Polecam autorowi artykułu i innym zainteresowanym min. wykład ks. Pawlukiewicza "Seks, poezja czy rzemiosło cz.2"
    I prosiłbym nie mieszać w głowach i sumieniach młodych ludzi, tym bardziej na łamach katolickiej prasy czy stron internetowych.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama