Wojna i sumienie

Kiedyś mawiano, że „wojna to kontynuacja polityki, tylko innymi metodami". Teraz miało być inaczej. Tygodnik Powszechny, 25 listopada 2007




Kiedyś mawiano, że „wojna to kontynuacja polityki, tylko innymi metodami". Teraz miało być inaczej. W krajach, których żołnierze zaprowadzają pokój w różnych częściach świata, ukształtował się pogląd, że „wojna to kontynuacja moralności, tylko innymi metodami". Wydarzenia w afgańskiej wiosce mogą nim jednak zachwiać. Przynajmniej w Polsce.

Z osądem tego, co zdarzyło się 16 sierpnia 2007 r. w Nangar Khel, wypada wstrzymać się do wyroku sądu. On musi odpowiedzieć na pytanie, czy siedmiu polskich żołnierzy popełniło zbrodnię wojenną: czy dokonali pacyfikacji wioski – jak np. Wehrmacht w okupowanej Polsce – czy może był to ludzki błąd lub splot nieszczęśliwych okoliczności?

Zanim sąd wyda wyrok, można jednak pytać o sumienie. W końcu istota sumienia przejawia się również w taki sposób, że wyznacza ono granice. Nie chodzi o sumienie tych żołnierzy (to ich problem – z Bogiem i z samymi sobą), ale o sumienie publiczne. To państwo polskie posłało wojsko do Afganistanu, biorąc odpowiedzialność za jego działania, a społeczeństwo fakt ten zaakceptowało, powierzając w wyborach mandat tym, a nie innym politykom.

***

Gdy 18 lat temu upadł komunizm, Francis Fukuyama ogłosił koniec historii. Euforia okazała się przedwczesna, a w Europie najboleśniej doświadczyli tego mieszkańcy dawnej Jugosławii. Gdy 12 lat temu wojska państw zachodnich interweniowały w Bośni, a 8 lat temu w Kosowie, niektórzy ogłosili, że nadchodzi era globalnej polityki praw człowieka, w której łamanie tych praw, nie mówiąc o ludobójstwie, będzie zwalczane przez „militarny humanitaryzm".

Kosowo było kluczowym wydarzeniem dla tworzenia się nowej publicznej moralności w Europie – w mniejszym stopniu w Stanach Zjednoczonych (z punktu widzenia USA zawsze gdzieś na świecie toczy się wojna, w której zaangażowani są amerykańscy żołnierze; choćby na Półwyspie Koreańskim od 1950 r.). W Europie wydawało się, jakby moralność brała prymat nad Realpolitik. Choć wtedy, w 1999 r., niektórzy ostrzegali, że niebezpieczna byłaby sytuacja, w której „militarny humanizm", jaki zadecydował o interwencji w Kosowie, przestałby podlegać ograniczeniom i stał się źródłem nowej „epoki wypraw krzyżowych, tym razem prowadzonych w imię praw człowieka" (określenie socjologa Ulricha Becka).

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...