Bóg potrzebujący człowieka

Heschel był w pewnym sensie uczestnikiem Soboru Watykańskiego II. Zdania „Człowiek nie jest sam”, „Pańska jest ziemia” najpełniej odpowiadają na tęsknoty współczesnego człowieka (Henryk Halkowski) Tygodnik Powszechny, 30 listopada 2008


Agnieszka Sabor: Mniej więcej od roku 2000 daje się w Polsce zauważyć wzrost zainteresowania postacią i dziełem Abrahama Joshuy Heschela – zwłaszcza w środowiskach katolickich. Ostatnio nakładem krakowskiego wydawnictwa „Esprit” ukazała się książka „Bóg poszukujący człowieka”. Czy to rodzaj dialogu między teologią chrześcijańską a żydowską?

Henryk Halkowski: O tym wybitnym myślicielu wiedziałem już wcześniej, ale bliżej zainteresowałem się nim po lekturze artykułu w chrześcijańskim miesięczniku „Znak” – jeszcze jako student filozofii poszukujący tematu pracy magisterskiej. Być może postać Heschela spopularyzował jego uczeń, rabin Byron L. Sherwin, który na początku lat 90. czterokrotnie odwiedził Polskę. Jego wykłady, głoszone na uczelniach katolickich i w seminariach (np. w krakowskim Kolegium Księży Jezuitów czy w warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej), stały się podstawą wydanej w 1995 r. książki „Duchowe dziedzictwo Żydów polskich”.

Heschel uważany jest za jednego z największych żydowskich teologów XX w. Nie jestem jednak przekonany, czy sam nazwałby siebie teologiem – i to nie tylko dlatego, że w Berlinie ukończył studia filozoficzne. Rzecz w tym, że w judaizmie samo pojęcie „teologia” jest dość problematyczne.

Mojżesz Majmonides – żydowski mędrzec żyjący na przełomie XII i XIII wieku, znany także jako Rambam – mawiał, że możliwa jest wyłącznie teologia negatywna: można mówić o tym, czym (kim) Bóg nie jest, a nie o tym, czym (kim) jest. W judaizmie istnieje jeszcze teologia czynów Boga. Sam Rambam uprawiał ją, zastanawiając się np. nad tym, co tak naprawdę oznacza zdanie „Bóg widzi”. Walczył z wszelkim ucieleśnianiem Boga.

A pamiętać trzeba, że Heschel w latach 30. napisał biografię Majmonidesa. Zajmował się też dziełem dona Abrawanela, XV-wiecznego Sefardyjczyka, polityka, finansisty i myśliciela, wygnanego najpierw z Portugalii, a potem z Hiszpanii. Abrawanel, komentując Biblię, odwoływał się zarówno do źródeł żydowskich, jak i chrześcijańskich.

Podtytuł ważnej książki Heschela „Człowiek nie jest sam” brzmi: „Filozofia religii”. A więc nie teologia... Czy tego żydowskiego autora interesowało chrześcijaństwo?

Podczas Soboru Watykańskiego II brał udział w pracach nad redakcją dokumentu „Nostra aetate”, określającym na nowo relacje chrześcijańsko-żydowskie. Zasugerował m.in., by znalazła się w nim deklaracja akceptowania Żydów jako Żydów. Kiedy w 1964 r. pojawił się pomysł, by w dokumencie znalazło się zdanie mówiące o nadziei chrześcijan na włączenie się Izraela do Kościoła, zareagował bardzo mocno, stwierdzając, że mając do wyboru konwersję i komorę gazową – wybrałby to drugie rozwiązanie. Jednocześnie podkreślał znaczenie wzajemnego poznawania się obu religii i współdziałania ich wyznawców.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama