W ciszy, by żywić nadzieję

W Yad Vashem Benedykt XVI wygłosił przemówienie naznaczone szczerym szacunkiem i głęboką empatią. Jak przyjęli je Żydzi? Tygodnik Powszechny, 17 maja 2009


W marcu 2000 r. pod Ścianą Płaczu stał Jan Paweł II. Teraz, w tym samym miejscu, znajdzie się Benedykt XVI. Ale tak naprawdę oba wydarzenia dzieli epoka.

Dziewięć lat temu, w Roku Wielkiego Jubileuszu i na progu nowego wieku, zdawać się mogło, że świat wyszedł na prostą. Upadł komunizm, skończyła się zimna wojna. Demokracja miała bez przeszkód zatriumfować, a najmodniejsza teoria głosiła, że nadszedł koniec historii.

Ale w następnym roku terroryści zburzyli wieże World Trade Center i zaatakowali Pentagon. Dwa razy zdołali uderzyć w Europie – w marcu 2004 r. Madrycie, a w lipcu następnego roku w Londynie. Zachód ruszył na wojny w Afganistanie i Iraku. Nad Bliskim Wschodem zawisła groźba nuklearnego konfliktu, którego zarzewie stanowi Iran. Historia zaczęła się od nowa, a najpopularniejsza teoria tłumacząca globalną mechanikę głosi nieuchronność zderzenia cywilizacji.

Może właśnie dlatego w przemówieniu na lotnisku im. Dawida Ben-Guriona w Tel Awiwie Benedykt XVI nie apelował o pojednanie między Izraelczykami i Palestyńczykami, których – gdy mowa o cywilizacyjnym konflikcie – uważa się za narody frontowe.

Papież nie apelował, ale błagał: „W jedności z ludźmi dobrej woli na całym świecie błagam wszystkich, którzy są za to odpowiedzialni, aby wykorzystali wszelkie możliwe drogi prowadzące do znalezienia sprawiedliwego rozwiązania utrzymujących się trudności, aby oba narody mogły żyć w pokoju w swej ojczyźnie w bezpiecznych i uznanych przez społeczność międzynarodową granicach”.

Tu, w Izraelu i Autonomii, pokoju pragnie się w równym stopniu, jak mało się w niego wierzy. By nie stracić nadziei, że oba narody wkrótce będą żyć w zgodzie, trzeba być albo świętym, albo szalonym, co i tak w oczach tego świata uchodzi zwykle za synonim.

Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem. Jerozolimskie wzgórze z budynkiem muzealnym w kształcie odwróconego klina, który domyka przeszklona ściana z widokiem na Góry Judzkie. Wzgórze porośnięte parkiem upamiętniającym Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, m.in. z drzewkiem zasadzonym w Alei Sprawiedliwych ku czci Żegoty przez Marię Kann i Władysława Bartoszewskiego.

Miejsce pamięci, w którym dzięki systemowi luster w ciemnościach odbijają się setki płonących świec, a lektor odczytuje imiona i nazwiska pomordowanych dzieci. Dolina Zabitych Wspólnot, gdzie na ścianach kamiennego labiryntu umieszczono nazwy rozsianych po całym Starym Kontynencie gmin żydowskich unicestwionych przez nazistów.

To właśnie w Yad Vashem w opinii większości komentatorów Benedykt XVI miał wygłosić najważniejsze przemówienie pielgrzymki do Izraela. To „platforma do wygłoszenia orędzia, którego będą słuchały miliardy ludzi” – podkreślał Avner Shalev, dyrektor Instytutu. Już od wielu dni przed przyjazdem Papieża prasa mnożyła pytania i oczekiwania.

Czy Benedykt XVI uzna, że wspólnota katolicka ponosi współodpowiedzialność za dopuszczenie do Zagłady? Czy padną słowa o nostra culpa? Czy Papież odniesie się w jakikolwiek, nawet dyskretny sposób do faktu, że wywodzi się z narodu oprawców?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama