Imię Afryki

"Nasz afrykański Kościół bez kobiet by nie istniał. Mężczyzna to jedynie drugie 50 procent. Nie ma innej drogi jak współpraca." Tygodnik Powszechny, 18 października 2009


Joanna Bątkiewicz-Brożek: Ksiądz Arcybiskup mówi o sobie jako o „produkcie misyjnej pracy” w Afryce.

Abp Telesphore Mpundu:
Tak, pochodzę z północy Zambii. Moja matka została ochrzczona jako mała dziewczynka, ojciec w dorosłym wieku, tylko dziadkowie po stronie matki byli katolikami. Chrześcijaństwo w Afryce jest młode. Dopiero dzisiejsi 30-latkowie mogą określić się jako pokolenie pierwszych chrześcijan. Z dzieciństwa pamiętam tylko jednego księdza. Dzisiaj w Lusace na 220 księży tylko 45 nie jest misjonarzami.

Pierwszym biskupem w Zambii (1956 r.) był polski jezuita, późniejszy kardynał Adam Kozłowiecki.

Poznałem go jeszcze jako nastolatek, odwiedził moje strony rodzinne jako metropolita Lusaki. Przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym zostać kiedyś jego sukcesorem.

Jego bezpośrednim następcą został abp Emmanuel Milingo – postać kontrowersyjna...

Nikt dziś nie ujmuje jego postulatów o zniesieniu celibatu w kategoriach prerogatyw. Watykan ekskomunikował abp. Milingo nie za to – jak podały media – że ożenił się w sekcie Moona z Koreanką. Milingo sam wtedy odszedł z Kościoła, ale po interwencji papieża uznał swoje małżeństwo za nieważne i powrócił. Sankcje nałożono na niego, gdy bez zgody Stolicy Apostolskiej wyświęcił żonatych księży na biskupów i w 2006 r. założył prałaturę personalną „Żonaci księża – teraz”. Kiedy ponownie ogłosił wystąpienie z Kościoła, wielu zwolenników jego idei było rozczarowanych.

Jak Afrykańczyk czuje się w europejskim Kościele?

Jak w domu. Moja diecezja przyjaźni się z katowickim metropolitą abp. Damianem Zimoniem, a Kościół śląski zalał nas misjonarzami. Każdy pobyt tu traktuję jak pielgrzymkę. W Polsce wrażenie robi liczba ludzi, dla których wiara jest integralną częścią życia. Tak myślę, patrząc na rodziny modlące się wspólnie z dziećmi w Częstochowie czy na pielgrzymkę mężczyzn do Piekar Śląskich.

W Afryce to niewyobrażalne?

Na razie mało prawdopodobne. Rodziny afrykańskie nie mają zwyczaju wspólnej modlitwy. Chrześcijaństwo w Zambii ma trudności z przenikaniem do życia publicznego.

Czy Ksiądz Arcybiskup gra w piłkę nożną?

Oczywiście! Choć w Lusace brakuje mi czasu. Często gram z polskim misjonarzem o. Waldemarem. Nawet tu do Polski wziąłem buty piłkarskie i koszulkę. Ale dlaczego Pani pyta?

Bo futbol to ponoć „religia” w Lusace, a Kościół piłkę wykorzystuje do ewangelizacji i jako narzędzie w walce z HIV.

To prawda. Wygląda to tak: spotyka się grupa młodych, chłopaków i dziewczyn (mamy też damskie drużyny!), i do rytuału należy tzw. krótka edukacja o chorobach zakaźnych. Trener mówi o drodze przekazywania HIV, o abstynencji. Z piłką w ręce, na boisku, na wyrywki odpytuje najmłodszych: „Jeśli napijesz się z kubka chorego na AIDS taty, zarazisz się, bo tam jest jego ślina. Prawda czy fałsz?”. Wygrywa ten, kto pierwszy wyciągnie karton z właściwym napisem: prawda lub fałsz.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama