Ani bramini Kościoła, ani wikariusze papieża

Biskupi, którzy chronili księży pedofilów, powoływali się na teologiczną treść obrzędu wyświęcenia, w którym rodzi się więź wzajemnych zobowiązań i pomocy. To bardzo ważna więź, ale łatwo wypaczyć jej teologiczny sens. Tygodnik Powszechny, 28 lutego 2010


Skandal w Irlandii

26 listopada 2009 r. rząd Irlandii opublikował raport o nadużyciach seksualnych, jakich dopuścili się duchowni archidiecezji dublińskiej wobec nieletnich w latach 1975–2004. Kard. Sean Brady oraz abp Diarmuid Martin 11 grudnia spotkali się z Benedyktem XVI. Ofiary pedofilskich przestępstw duchownych w liście do Benedykta XVI domagają się dymisji wszystkich biskupów winnych zaniedbań (zrezygnowało już czterech hierarchów) i zażądały zadośćuczynienia w wysokości miliarda euro. Wyraziły też życzenie, by Papież spotkał się z nimi podczas wrześniowej wizyty w Wielkiej Brytanii. 15-16 lutego w Watykanie odbyło się nadzwyczajne spotkanie Benedykta XVI z biskupami Irlandii. Rozmawiano m.in. o liście, który Papież zamierza napisać do katolików tego kraju, „jasno wskazując inicjatywy, które winny być podjęte w zaistniałej sytuacji”.


Przypadki przestępstw pedofilskich duchownych w Irlandii i Niemczech pokazują, że wyparte przez Kościół problemy wracają na swoje miejsce – miejsce „symptomu” w strukturze Kościoła, ujawniając te same wzorce kompromisowych zachowań biskupów po obu stronach Oceanu.

Kiedy w 2002 r. wybuchł skandal seksualny w Stanach Zjednoczonych, pokusą niektórych urzędników Watykanu było sprowadzenie całej sprawy do histerii seksualnej, antykatolicyzmu, chciwości i przesadnego indywidualizmu społeczeństwa amerykańskiego. Niektórzy hierarchowie uważali, że Amerykanie reagują na wykroczenia seksualne z purytańską histerią i zapominają, że księża także są obarczeni grzechem pierworodnym i ludzkimi słabościami.

Część przedstawicieli Stolicy Apostolskiej dopatrywała się przyczyn ujawnienia skandalu w podskórnym i antywatykańskim resentymencie tamtejszych katolików. Inni w nagłośnieniu przypadków molestowania doszukiwali się pragnienia uzyskania korzyści finansowych wynikających ze specyfiki amerykańskiego prawa cywilnego, które umożliwia traktowanie Kościoła jako podmiotu prawnego i egzekwowanie od niego odszkodowań za czyny popełnione przez księży. Podkreślano także, że kryzys jest wynikiem zepsucia społeczeństwa, które składa się z niefrasobliwych i pozbawionych zasad indywidualistów.

Nawet jeśli w każdym z tych argumentów istnieje ziarno prawdy, problem nie dotyczy mentalności takiego czy innego społeczeństwa, ale mentalności ludzi Kościoła. Wyraźnie daje to do zrozumienia Benedykt XVI od początku swego pontyfikatu. Także bp Franz-Josef Bode, przewodniczący Komisji ds. Młodzieży w konferencji episkopatu Niemiec, podkreślił, że zaniedbań Kościoła katolickiego w jego kraju nie można usprawiedliwiać atmosferą lat 60. i ówczesną rewolucją seksualną.

Troska a paternalizm

W centrum kryzysu dotyczącego pedofilii w Kościele stoją nie nadużycia seksualne księży, lecz błędy popełnione przez biskupów. Liczba duchownych wykorzystujących seksualnie nieletnich jest znacznie mniejsza (2-4 proc.) od liczby przestępców tego typu w innych grupach społecznych, w tym także w zawodach związanych z edukacją czy niesieniem pomocy psychologicznej. Np. badanie przeprowadzone w amerykańskim lecznictwie psychiatrycznym wykazało, że seksualnego wykorzystania pacjentów dopuściło się 1-7 proc. kobiet i 2-17 proc. mężczyzn. W badaniu przeprowadzonym w 1998 r. przez pismo „Education Week” stwierdzono, że w instytucjach edukacji publicznej w USA co tydzień dochodzi do dziewięciu przypadków wykorzystywania seksualnego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama